AktualnościMakroRichard Tice: rząd Reform UK zniósłby obowiązek sprzedaży aut elektrycznych, by uratować Jaguar Land Rover

Richard Tice: rząd Reform UK zniósłby obowiązek sprzedaży aut elektrycznych, by uratować Jaguar Land Rover

Autor: City AM Markets·

Najważniejsze informacje

  • Jaguar Land Rover, zatrudniający w Wielkiej Brytanii około 40 tys. osób i należący do Tata Motors, szuka cięć kosztów o 1,7 mld funtów, a tysiące inżynierów i pracowników zarządu stoi w obliczu zwolnień.
  • Obowiązek ZEV, wprowadzony w styczniu 2024 r., wymaga 22 proc. sprzedaży zeroemisyjnej na producenta w tym roku, z wzrostem do 80 proc. do 2030 r. i 100 proc. do 2035 r., z karami do 15 000 funtów za każdy pojazd niespełniający wymogów.
  • Tice obwinia rządy Partii Pracy i konserwatystów, argumentując, że konsumenci nie kupują aut elektrycznych w narzuconym tempie w warunkach słabej infrastruktury, wysokich kosztów energii i spadającego rynku używanych aut elektrycznych.
  • UE wprowadziła dodatkowe cła na elektryczne samochody produkowane w Chinach — środek, którego Wielka Brytania nie podjęła — podczas gdy SMMT raportuje spadającą produkcję i apeluje o elastyczność w stosowaniu obowiązku.
  • Reform UK proponuje zniesienie obowiązku ZEV, porzucenie celów netto zero na 2030 r., obniżenie kosztów energii przemysłowej oraz wprowadzenie ceł i limitów na chińskie samochody elektryczne.
Richard Tice: rząd Reform UK zniósłby obowiązek sprzedaży aut elektrycznych, by uratować Jaguar Land Rover

Zmuszając firmy takie jak JLR do wycofywania dochodowych modeli z silnikami spalinowymi, zanim pojawi się rzeczywisty popyt konsumencki, ministrowie w praktyce zmusili naszego flagowego producenta do odcięcia własnych źródeł przychodów, pisze Richard Tice.

Przez dziesięciolecia Jaguar Land Rover był dumnym symbolem potęgi przemysłowej West Midlands. Dziś jednak tysiące wysoko wykwalifikowanych inżynierów i pracowników zarządu stoi w obliczu zwolnień, ponieważ firma desperacko próbuje ciąć koszty o 1,7 mld funtów. JLR, zatrudniający w Wielkiej Brytanii około 40 tys. osób i należący do indyjskiego koncernu Tata Motors, jest największym brytyjskim producentem samochodowym pod względem przychodów, co oznacza, że skala każdej restrukturyzacji wykracza daleko poza Solihull i Halewood.

Współczuję tym pracownikom, naprawdę. I czuję gniew w ich imieniu, bo to, co czyni tę komercyjną tragedię jeszcze bardziej oburzającą, to fakt, że jest w całości samozadana.

Chociaż rząd Partii Pracy bez wątpienia będzie wskazywał na globalne przeciwności, by usprawiedliwić skutki, prawda jest taka, że prawdziwymi winowajcami tej katastrofy są zarówno Partia Pracy, jak i konserwatyści, z ich bezmyślną obsesją na punkcie net zero.

Obowiązek sprzedaży pojazdów zeroemisyjnych (ZEV), zmuszający brytyjskich producentów samochodów do osiągania arbitralnych, rosnących limitów sprzedaży pojazdów elektrycznych pod groźbą druzgocących kar finansowych, to prawdopodobnie jedna z najbardziej destrukcyjnych polityk biznesowych, jakie kiedykolwiek sporządzono. Wprowadzony w styczniu 2024 r. obowiązek wymaga, aby 22 proc. nowych samochodów sprzedawanych w danym roku przez każdego producenta było zeroemisyjnych, z wzrostem do 80 proc. do 2030 r. i 100 proc. do 2035 r., z karami do 15 000 funtów za każdy pojazd niespełniający wymogów, choć producenci mogą także gromadzić lub handlować kredytami zgodności. Zamiast pozwolić konsumentom samodzielnie decydować, które pojazdy najlepiej im odpowiadają, poprzedni rząd konserwatywny, który wprowadził ten program, postanowił przyłożyć naładowany pistolet do głowy brytyjskiego przemysłu samochodowego.

Brytyjscy konsumenci po prostu odmawiają kupowania przecenionych pojazdów na baterie w tempie żądanym przez biurokratów. Infrastruktura pozostaje w opłakanym stanie, koszty energii sięgają sufitu, a rynek używanych aut elektrycznych notuje swobodny spadek — to tło, które przyczyniło się do szerszej słabości całego brytyjskiego sektora motoryzacyjnego, w którym organizacja branżowa SMMT raportuje spadającą produkcję i wielokrotnie apeluje o większą elastyczność w stosowaniu obowiązku. Zmuszając firmy takie jak JLR do wycofywania dochodowych modeli z silnikami spalinowymi, zanim pojawi się rzeczywisty popyt konsumencki, ministrowie w praktyce zmusili naszego flagowego producenta do odcięcia własnych źródeł przychodów.

Szaleństwo

Tę szaleństwo pogłębiają najwyższe w świecie rozwiniętym taryfy na energię przemysłową. Niestabilne, mocno dotowane polityki zielonej energii doprowadziły koszty energii w Wielkiej Brytanii do zawrotnych poziomów, przez co wykuwanie stali czy montaż samochodu w Solihull lub Halewood jest znacznie droższe niż w Chinach czy Stanach Zjednoczonych.

Podczas gdy brytyjscy producenci samochodów uwikłani są w zieloną biurokrację, zagraniczni, dotowani przez państwo konkurenci z Chin — nieobciążeni naszym samobójczym virtue signalling — czekają w skrzydłach, by zalać nasz rynek tanimi, subsydiowanymi autami elektrycznymi. UE, stojąc przed podobnymi naciskami, już wprowadziła dodatkowe cła na elektryczne samochody produkowane w Chinach — krok, którego Westminster dotąd nie podjął. Wypruwamy z siebie dobrze płatne miejsca pracy w brytyjskim inżynierii, tylko po to, by przenieść nasz ślad węglowy i łańcuchy dostaw do Pekinu. To dosłownie ekonomiczne harakiri. Nawet związki zawodowe uważają, że to szaleństwo.

Co zrobiłaby partia Reform UK

Rząd Reform UK działałby natychmiast. Znieśliśmyby obowiązek ZEV i przywrócili brytyjskim kierowcom i producentom wolność wyboru, porzucili cele netto zero na 2030 r. na rzecz pragmatycznej, niedrogiej polityki przemysłowej oraz drastycznie obniżyli koszty energii przemysłowej, wykorzystując tanią, rodzimą brytyjską energię.

Pozwolilibyśmy brytyjskiemu sektorowi motoryzacyjnemu rozkwitać, nakładając wysokie cła i ścisłe kwoty na chińskie samochody elektryczne. Potrzebujemy wolnego, uczciwego i patriotycznego handlu. Nie powinniśmy niszczyć setek tysięcy miejsc pracy i firm po to, by robić wrażenie na ekologicznych fanatykach.

Jeśli chcemy kwitnącego sektora motoryzacyjnego, musimy przestać zmuszać naszych największych firm do składania ofiary z siebie na ołtarzu net zero. Czas, by economiczna rzeczywistość przejęła kierownicę.

Richard Tice jest rzecznikiem partii Reform UK ds. biznesu, handlu i energii.