Próba Trumpa udowodnienia istnienia „deep state” obróciła się przeciwko niemu po wycieku z Global Engagement Center
Najważniejsze informacje
- •Byli urzędnicy GEC powiedzieli, że ujawnione dokumenty nie dowodzą używania centrum do cenzury krajowej ani sabotażu przeciwko Trumpowi.
- •Global Engagement Center przez lata śledził operacje wpływu z zagranicy, w tym z Rosji, Chin i Iranu.
- •Zastępczyni sekretarza stanu ds. dyplomacji publicznej Sarah Rogers przekazała powiązane z GEC pliki Jennice Pounds, a później opublikowała je samodzielnie.
- •Jednym z dokumentów był raport GEC z 2022 roku o gendered disinformation, temacie politycznie kontrowersyjnym.
- •Departament Stanu ma podobno kontynuować część działań antypropagandowych gdzie indziej, w tym plan $11 million na płacenie influencerom w Azji Południowo-Wschodniej w celu przeciwdziałania chińskiej propagandzie.

Prezydent Donald Trump wielokrotnie twierdził, że tzw. „deep state” blokuje jego działania, w tym przez rzekome stanie za wieloma dochodzeniami w sprawie jego domniemanej bezprawności oraz przez podkopywanie jego programu polityki zagranicznej.
Nieudany wyciek rzekomo przełomowych dokumentów rządowych do znanej konserwatywnej osobowości internetowej miał dostarczyć dowodu na to, co administracja Trumpa i jej sojusznicy od dawna twierdzą: że mało znane biuro w Departamencie Stanu USA, utworzone do zwalczania zagranicznej propagandy, potajemnie stało się narzędziem cenzury krajowej — napisał w niedzielę Joseph Gedeon z The Guardian.
Dwóch byłych wysoko postawionych urzędników Global Engagement Center (GEC), obiektu krytyki Republikanów, który stracił finansowanie w 2024 roku i został rozwiązany po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu w 2025 roku, stwierdziło, że dokumenty nie pokazują niczego takiego.
Zamiast tego — argumentowali — pliki są przejawem długotrwałej i gorzkiej walki politycznej o urząd, który przez niemal dekadę śledził i przeciwdziałał operacjom wpływu z zagranicy, zwłaszcza ze strony Rosji, Chin i Iranu. Ten kontekst ma znaczenie, ponieważ GEC powstał wokół wąskiej misji związanej z bezpieczeństwem narodowym, ale stał się coraz bardziej widocznym celem w miarę nasilania się w Waszyngtonie debat o cenzurze online, wypowiedziach rządu i ingerencji wyborczej. Departament Stanu wznawia teraz część tej pracy w innych obszarach swojej działalności, w tym planuje — zgodnie z propozycją przeanalizowaną przez The Guardian — płacić influencerom w mediach społecznościowych w całej Azji Południowo-Wschodniej w ramach kampanii o wartości $11 million mającej przeciwdziałać chińskiej propagandzie.
Gedeon podał, że zastępczyni sekretarza stanu ds. dyplomacji publicznej, Sarah Rogers, przekazała powiązane z GEC pliki dziennikarce znanej jako "DataRepublican", Jennice Pounds, która później odmówiła ich publikacji, ponieważ uważała, że zostały jej przekazane w próbie „wrobienia” jej.
Rogers zaprzeczyła temu twierdzeniu, a następnie sama opublikowała pliki, twierdząc, że urzędnicy w centrum „zdradzili deklarowaną misję” — napisał Gedeon. Pliki zawierały raport GEC z 2022 roku na temat „gendered disinformation”, kwestii, która stała się punktem zapalnym w sporach kulturowych, podkreślając, jak materiały związane z pracą przeciw wpływom zagranicznym mogą szybko stać się częścią szerszych krajowych sporów politycznych.
W całym materiale Gedeon napisał, że administracji Trumpa nie udało się wykazać, iż kiedykolwiek została sabotowana przez GEC. Zamiast tego, w miarę jak jej zdolność do monitorowania reszty świata pogorszyła się za kadencji Trumpa, administracja przywróciła wiele funkcji pierwotnie realizowanych przez GEC, choć odmawia bezpośredniego przyznania, że właśnie to robi.
„Czy próbują to odtworzyć? Prawdopodobnie” — powiedziała The Guardian była pełniąca obowiązki zastępczyni koordynatora centrum Carrie Gaux. „Ale teraz wydają na to znacznie więcej pieniędzy podatników, próbując zlecić wykonawcom część rzeczy, które robiliśmy my”.
Gaux powiedziała też Gedeonowi: „Stany Zjednoczone straciły miejsce przy stole, by to robić, i to jest przykre. Mam nadzieję, że uda nam się je odzyskać, ale tracimy też zaufanie, a to ma znaczenie”.
Paradoksalnie wadliwą wojnę administracji Trumpa z GEC uwidoczniło nieudane upublicznienie samych dokumentów.
„W ponurej relacji Pounds nieznany urzędnik — wkrótce zidentyfikowany jako Sarah B. Rogers, zastępczyni sekretarza stanu ds. dyplomacji publicznej — miał zaproponować ujawnienie jej rządowych dokumentów dotyczących Kuby do publikacji jako ‘exclusive’” — pisał wówczas Will Sommer z The Bulwark. „Choć Pounds początkowo była entuzjastyczna, oznaczenia na dokumentach skłoniły ją do paniki, że ktoś zastawia na nią pułapkę. Gdyby opublikowała dokumenty, czuła, że naraziłaby się na odpowiedzialność karną. Informację o rzekomej próbie wrobienia przekazała bezpośrednio swojej publiczności”.
Dodał: „Sama idea, że urzędnicy administracji Trumpa mieliby spiskować, by wysłać Pounds do więzienia, jest z samej natury dziwaczna. W końcu Pounds jest ulubienicą administracji. Jej tweety twierdzące, że ma dane uzasadniające cięcia Elona Muska wymierzone w USAID i inne agencje rządowe, uczyniły z niej nieoczekiwaną gwiazdę w erze DOGE, choć nie wydawała się dobrze rozumieć, jak faktycznie działały wydatki rządowe.”