Wyścig IndyCar Freedom 250 Trumpa w Waszyngtonie od razu staje się obiektem drwin: „Klaunom potrzebna jest uwaga”
Najważniejsze informacje
- •Treningi i kwalifikacje do Grand Prix Freedom 250 rozpoczęły się w sobotę przed niedzielnym wyścigiem głównym w Waszyngtonie.
- •Impreza odbywa się na drogach wokół National Mall, na terenie parku federalnego zarządzanego przez National Park Service.
- •Krytycy twierdzili, że tor jest wyboisty, i argumentowali, że wyścig stanowi niewłaściwe wykorzystanie przestrzeni publicznej.
- •Oczekuje się, że Trump pojawi się na wyścigu, który opisuje jako pierwsze w historii Waszyngtonu zawody IndyCar.
- •Reakcje w mediach społecznościowych były w dużej mierze negatywne — komentatorzy wyśmiewali tor i kwestionowali koszty imprezy oraz jej korzyści dla mieszkańców dystryktu.

Wyścig IndyCar prezydenta Donalda Trumpa w Waszyngtonie wywołał krytykę i drwiny, zanim samochody zdołały ukończyć nawet pierwsze okrążenia.
W sobotę kierowcy rozpoczęli treningi, kwalifikacje i inne sesje przedwyścigowe w ramach Grand Prix Freedom 250, które Trump przedstawia jako pierwsze w historii Dystryktu Kolumbii zawody IndyCar. Główny wyścig zaplanowano na niedzielę, a Trump — który jako prezydent uczestniczył w Daytona 500 w 2020 roku i ponownie w 2025 roku — ma wziąć w nim udział, jednak negatywne opinie zaczęły napływać, gdy kierowcy zmagali się z wyboistymi drogami, a krytycy zarzucali administracji zorganizowanie niechcianej imprezy.
Tor prowadzi drogami wokół National Mall — terenu parku federalnego zarządzanego przez National Park Service — a sprzeciwy pochodzą z dystryktu, którego mieszkańcy nie mają w Kongresie przedstawiciela z prawem głosu. Sceptycyzm przypomina również odbiór innych wielkomiejskich wyścigów: NASCAR zorganizowała swój pierwszy uliczny wyścig w centrum Chicago w 2023 roku, a Formuła 1 dodała zawody w Miami w 2022 roku i w Las Vegas w 2023 roku — wyścigi, które wywołały skargi części mieszkańców z powodu hałasu, zamykania ulic i zakłóceń. Waszyngton gościł już wcześniej wyścigi uliczne najwyższej rangi, gdy seria American Le Mans Series zorganizowała w 2002 roku wyścig na tymczasowym torze wokół stadionu RFK, który nigdy nie został powtórzony.
„Zamienienie National Mall w tor wyścigowy na potrzeby Freedom 250 to lekkomyślne widowisko, które naraża przestrzeń publiczną na ryzyko, bo klaunom potrzebna jest uwaga” — zaatakował mówca i działacz społeczny Khary Penebaker.
Postępowy komentator polityczny Brian Tyler Cohen ubolewał: „Dadzą nam dosłownie wszystko, tylko nie opiekę zdrowotną”.
„Każdy, kto jeździł na rowerze po Waszyngtonie, mógłby powiedzieć, że to fatalny pomysł” — napisał aktywista Alex Palombo, w odpowiedzi na wpis kierowcy NASCAR i kandydata Partii Republikańskiej do Kongresu Jerroda Sesslera, w którym zwrócił on uwagę na „BARDZO wyboisty” tor.
„Nikt w Waszyngtonie nie jest z tego zadowolony” — dodał dziennikarz Aaron Parnas.
„Sierpień 2026. Ulice są teraz torem wyścigowym” — ubolewał weteran i komentator polityczny Mike Nelson.
W reakcji na wpis promujący imprezę Topher Spiro, starszy współpracownik w American Progress, zapytał: „Dlaczego uważacie, że mieszkańcy Waszyngtonu chcą mieć z tym cokolwiek wspólnego? Ile kosztowała ta promocja?”
W reakcji na nagranie z toru autorka Erin Page żartowała: „Szczerze mówiąc, jechałam kiedyś szybciej przez Waszyngton, no bez przesady”.
„To każdy kierowca z rejonu DMV” — zgodziła się pisarka Ashley Reese.
„Teraz wystarczy dodać kilku kierowców z Maryland, żeby mieć pełne waszyngtońskie doświadczenie” — dodał pisarz Joe Flood.
Sondażysta Jake Rubenstein zauważył, że impreza „nie jest oblegana. Ale wszystkim, którzy próbują zobaczyć sam tor, zasłaniają go drzewa”.