Papier toaletowy wraca jako polityczny problem Trumpa w związku z odnowionym wojną handlową z Kanadą i wzrostem obaw konsumenckich
Najważniejsze informacje
- •Analityczka MS NOW Anna Kim argumentowała, że wojna handlowa Trumpa z Kanadą przywróciła amerykańskie niepokoje dotyczące cen papieru toaletowego.
- •Kanada jest największym dostawcą importu papieru toaletowego do USA, a ten import podlega 50-proc. cłu.
- •Kim przewidziała, że ceny papieru toaletowego raczej nie wzrosną drastycznie, ponieważ USA produkują większość zapasów krajowo, a kanadyjski papier toaletowy stanowi tylko około 5% spożycia.
- •Kim zauważyła, że symboliczne codzienne produkty czynią koszty ceł namacalnymi dla wyborców w sposób, w jaki nie czynią tego abstrakcyjne dane handlowe.
- •Wraz ze spadkiem notowań Trumpa Kim ostrzegła, że GOP powinien martwić się frustracją publiczną związaną z dostępnością podstawowych produktów gospodarstwa domowego.

Gdy reputacja prezydenta Donalda Trumpa idzie na dno, jeden element jego dziedzictwa trwa nieustannie: papier toaletowy.
Taką analizę przedstawiła w niedzielny poranek stacja MS NOW, która przeanalizowała, jak wojna handlowa Trumpa z Kanadą sprawiła, że Amerykanie znów martwią się papierem toaletowym — i gniewają na prezydenta.
„Nazwijmy to kolejną plamą na gospodarce prowadzonej przez Trumpa” — napisała analityczka Anna Kim.
To nie pierwszy raz, gdy administracja Trumpa wywołała wśród Amerykanów panikę związaną z papierem toaletowym. Kim przypomniała „Wielką Panikę Papieru Toaletowego z 2020 roku” na początku pandemii COVID-19, gdy zakłócenia łańcuchów dostaw sprawiły, że ludzie wymieniali maski na rolki, dochodziło do kradzieży papieru toaletowego, a popularności nabierały bidety.
Papier toaletowy często wracał, by prześladować Trumpa. W 2018 roku trafił na pierwsze strony, gdy wsiadał do Air Force One z tym, co wyglądało na przyklejony do buta papier toaletowy, a nękają go plotki, że nosi pieluchomajtki dla dorosłych.
Bywał również wyśmiewany za sprawą dzieła sztuki zatytułowanego „America” — które jest w istocie złotą toaletą — a także papieru toaletowego z wizerunkiem Trumpa.
Teraz kłopoty Trumpa z papierem toaletowym powróciły. Według Kim Kanada jest największym dostawcą importu papieru toaletowego do USA, co oznacza, że import ten podlega 50-proc. cłu. Kanada od lat jest głównym źródłem amerykańskiego importu produktów papierniczych m.in. dzięki zintegrowanym północnoamerykańskim łańcuchom dostaw oraz wspólnym, granicznym zasobom celulozy i leśnym.
Chociaż Kim przewidziała, że ceny papieru toaletowego raczej nie wzrosną gwałtownie — powołując się na dużą skalę produkcji krajowej w USA i niewielki odsetek (5%) kanadyjskiego papieru toaletowego w amerykańskim spożyciu — argumentowała, że temat pozostaje godny uwagi. Nawet tam, gdzie cła nie zmieniają drastycznie cen, dobra konsumpcyjne o dużej sile symbolicznej wielokrotnie pojawiały się w poprzednich sporach handlowych, ponieważ codzienne produkty czynią koszty ceł namacalnymi dla wyborców w sposób, w jaki nie czynią tego abstrakcyjne dane handlowe.
„Dostęp do przystępnego cenowo papieru może odbijać się echem nawet mocniej niż ceny paliw na stacjach” — napisała. „Nie każdy ma samochód, ale każdy korzysta z toalety”.
W miarę jak notowania Trumpa w sondażach spadają, Kim doszła do wniosku, że Partia Republikańska powinna podzielać obawy Amerykanów związane z papierem toaletowym. To, jak podstawowe produkty gospodarstwa domowego radzą sobie w warunkach odnowionych ceł, prawdopodobnie pozostanie częścią szerszej debaty publicznej na temat wpływu wojny handlowej na koszty konsumenckie.
„To zły znak dla GOP, że konsumenci czują się ściskani przez swoje Charmin — a nie odwrotnie” — napisała. „Odnawiając wojnę handlową z Kanadą, Trump nie tylko spłukał resztki dobrej woli z naszym najbliższym sojusznikiem. Wymazał też wszelkie pozory troski o codzienne zmagania Amerykanów z kosztami utrzymania”.