Decret Trumpa w sprawie wołowiny krytykowany, a plan zdjęcia ochrony wilków wywołuje sprzeciw ekologów
Najważniejsze informacje
- •Trump podpisał dwa dekrety wykonawcze dotyczące wołowiny, wymierzone w dominację rynkową koncernów mięsnych i nakazujące przegląd podstaw prawnych do przywrócenia obowiązkowego oznaczania kraju pochodzenia wołowiny.
- •Dekrety następują po sierpniowej decyzji Trumpa o zawieszeniu na 90 dni ceł na 300 000 ton metrycznych importowanej wołowiny, przy czym tańsze mięso ma pochodzić z Argentyny, Brazylii i innych krajów.
- •Food & Water Watch wykazało, że JBS osiągnął 2,4 miliarda dolarów zysku, podczas gdy ceny wołowiny wzrosły o około 23–25% w zależności od rodzaju mięsa.
- •Jeden z dekretów nakazuje sekretarzowi spraw wewnętrznych ocenę skreślenia lub przesunięcia do niższej kategorii ochrony wilków szarych i meksykańskich na podstawie ustawy o gatunkach zagrożonych oraz zachęcanie stanów do zniesienia ochrony na poziomie stanowym.
- •Organizacje ekologiczne, powołując się na zaledwie 317 dzikich wilków meksykańskich, potępiły przepisy dotyczące wilków i zapowiedziały zaskarżenie do sądu każdego osłabienia ochrony federalnej.

Otoczony przez farmerów i hodowców bydła w Gabinecie Owalnym prezydent Donald Trump podpisał w piątek dwa dekrety wykonawcze dotyczące wołowiny — ale krytycy szybko podważali skuteczność tych działań i ostrzegali, że jeden z nich może okazać się śmiertelny dla chronionych wilków.
Prezydent mierzy się jednocześnie z wysokimi cenami wołowiny i zbliżającymi się wyborami midterm. Po spotkaniu z brazylijskim miliarderem Joesleyem Batistą, kluczowym akcjonariuszem JBS, największego producenta mięsa na świecie, Trump w zeszłym miesiącu zawiesił na 90 dni cła na 300 000 ton metrycznych wołowiny, aby można było sprzedać ją taniej. Podpisując w piątek nowe dekrety, Trump sygnalizował, że tańsza wołowina będzie importowana z Argentyny, Brazylii i „kilku innych miejsc”.
Zdaniem Politico, najnowsze dekrety Trumpa mają na celu ułagodzenie amerykańskiego przemysłu hodowlanego, oburzonego sierpniową proklamacją, poprzez „ograniczenie dominacji głównych koncernów mięsnych w branży i dążenie do wprowadzenia nowych standardów etykietowania”. Portal zauważył jednak, że „nie jest jasne, czy którykolwiek z kroków ogłoszonych w piątek rozwieje obawy hodowców lub przyniesie jakikolwiek skutek w krótkim terminie, zważywszy że większość z nich wymagałaby zmian regulacyjnych lub działań Kongresu”.
Rebecca Wolf, dyrektorka ds. polityki żywnościowej w Food & Water Watch (FWW), oświadczyła, że „prezydent Trump jest w trasie przeprosinowej po swojej umowie zalewającej rynki USA importowaną wołowiną — to nie działa. Dzisiejsze dekrety wykonawcze nic nie zmienią w kwestii katastrofalnej polityki żywnościowej Trumpa z ostatnich dwóch lat”.
„Za jego rządów ceny wołowiny dla konsumentów biją rekordy, a hodowcy nie wiążą końca z końcem, podczas gdy międzynarodowe monopoly mięsne czerpią krociowe zyski” — podkreśliła.
FWW ustaliła w zeszłym miesiącu, że gdy JBS wykazał 131,7 miliarda dolarów przychodów i 2,4 miliarda dolarów zysku, a drugi gigant branżowy Tyson — 82,65 miliarda dolarów przychodów i 681 milionów dolarów zysku, „ceny wzrosły o 23% dla wołowiny choice, o 24,2% dla mięsa mielonego, o 24,7% dla mięsa mielonego z karkówki i o 25,2% dla pieczeni z karkówki”. Odwołanie do dominacji koncernów mięsnych odzwierciedla od dawna istniejące obawy dotyczące koncentracji amerykańskiego przetwórstwa wołowiny, w którym niewielka liczba firm — w tym JBS i Tyson — ubija zdecydowaną większość amerykańskiego bydła, co w ostatnich latach było przedmiotem federalnych kontroli antymonopolowych.
Wolf zauważyła również, że „amerykańskie agencje odpowiedzialne za ochronę konkurencji na rynku stoją z boku, pozbawione zębów przez lekkomyślne cięcia etatów Trumpa”, wskazując na tysiące redukcji etatów w Agricultural Marketing Service, Departamencie Sprawiedliwości i Federalnej Komisji Handlu oraz na groźby cięcia finansowania wydziału Packers and Stockyards Departamentu Rolnictwa (USDA).
Od czasu, gdy Kongres w 2015 roku uchylił obowiązkowe oznaczanie kraju pochodzenia (MCOOL) dla wołowiny i wieprzowiny, FWW należała do grona domagających się jego przywrócenia. Uchylenie to nastąpiło po orzeczeniach Światowej Organizacji Handlu, które uznały, że amerykański wymóg etykietowania dyskryminuje bydło kanadyjskie i meksykańskie, torując drogę do zniesienia przepisu. Dekret Trumpa nakazuje sekretarzowi rolnictwa Brooke Rollins, w porozumieniu z przedstawicielem USA ds. handlu Jamiesonem Greerem, „dokonać przeglądu wszystkich uprawnień ustawowych i regulacyjnych, które mogą pozwolić na ustanowienie” MCOOL dla produktów wołowych, a następnie — w zakresie dozwolonym prawem — wydać lub zmienić przepisy oraz przygotować rekomendacje legislacyjne.
W miarę jak zróżnicowana koalicja, do której należy FWW, zbiera podpisy pod petycją „Label Our Beef”, Wolf powiedziała w piątek, że „nigdy nie było jasniejsze, że Kongres musi usłyszeć żądanie obywateli i przywrócić obowiązkowe oznaczanie kraju pochodzenia, aby dać amerykańskim producentom równe szanse. A Trump musi dotrzymać słowa i sfinansować egzekwowanie prawa antymonopolowego i uczciwego handlu, aby naprawdę pomóc amerykańskim rodzinom i hodowcom”.
Podczas gdy FWW oświadczyła, że „dekrety Trumpa w sprawie wołowiny nie pomogą ani konsumentom, ani hodowcom”, Angela Huffman, prezes i dyrektorka generalna Farm Action, była bardziej dyplomatyczna, przyjmując z zadowoleniem zapisy dotyczące MCOOL, przetwórstwa mięsa i egzekwowania ustawy Packers and Stockyards.
„Te działania pokazują, że administracja słucha problemów, które farmerzy i hodowcy zgłaszają od lat, i doceniamy to” — powiedziała Huffman. „Idą w dobrym kierunku, ale zatrzymują się przed silniejszymi reformami, których potrzebują niezależni producenci”.
Farm Action popiera ustawodawstwo przywracające MCOOL dla wołowiny oraz egzekwowanie ustawy Packers and Stockyards, argumentowała jednak, że to drugie „powinno iść w parze z silniejszą ochroną producentów” i wzywała USDA „do wycofania planowanego uchylenia przepisu Inclusive Competition and Market Integrity, który chroniłby producentów przed nieuprawnionymi uprzedzeniami, niesprawiedliwą dyskryminacją, działaniami odwetowymi i praktykami wprowadzającymi w błąd”.
Co się tyczy potencjalnej szkody wynikającej z dekretów, jeden z nich nakazuje sekretarzowi spraw wewnętrznych Dougowi Burgumowi „dokonać ustalenia, czy wilk szary i wilk meksykański spełniły kryteria odbudowy populacji pozwalające na skreślenie z listy lub przesunięcie do niższej kategorii ochrony na podstawie ustawy o gatunkach zagrożonych (ESA) i — jeśli uzna, że kryteria te zostały spełnione” — rozpocząć procedurę zakończenia ochrony. Wilki szare w sąsiadujących stanach USA były przedmiotem powtarzających się prób skreślenia z listy i batalii prawnych: w ciągu ostatnich dwóch dekad ochrona federalna była wielokrotnie znoszona, a następnie przywracana przez sądy, a sam Kongres skreślił wilki z listy w Montanie, Idaho i częściach sąsiednich stanów w 2011 roku.
Poza pracą z innymi urzędnikami nad rekomendacją legislacyjną odbierającą wilkom ochrony federalnej, Trump polecił Burgumowi „współpracować ze stanami, aby zachęcić je do skreślenia wilków szarych i meksykańskich z wszelkich stanowych list gatunków chronionych oraz do rewizji ich standardów” zabijania tych zwierząt „w celu pomocy hodowcom w zwalczaniu drapieżnictwa”.
Podczas wymiany zdań w Gabinecie Owalnym Trump fałszywie zasugerował, że hodowcy mogą już teraz strzelać do chronionych wilków.
https://x.com/Acyn/status/2095952065524851004?s=20
Kitty Block, prezeska i dyrektorka generalna Humane World for Animals, odpowiedziała w piątek, że „wojna z wilkami musi się skończyć, a nie eskalować. Wilki wciąż nieobecne są na większości swojego historycznego zasięgu i pozostają narażone na to samo okrutne myślistwo trofealne, rekreacyjne chwytanie w sidła, nagrody za zabójstwa i inne nieustanne zabijanie, które niemal wytępiło je z 48 sąsiadujących stanów. Wycofanie ochrony federalnej teraz — lub samo uruchomienie tego procesu — zagroziłoby dekadom działań odbudowujących populację i otworzyłoby drogę do brutalnych zabójstw”.
„Wilki szare są niezbędne dla zdrowych ekosystemów, a decyzje o ich przetrwaniu powinny opierać się na nauce, a nie na politycznych przysługach dla farmerów i hodowców, których źródła utrzymania zagraża nie wilkom, lecz głuchym na rzeczywistość globalnym politykom handlowym” — dodała.
Adwokaci z Center for Biological Diversity, Grand Canyon Wolf Recovery Project, Sierra Club Grand Canyon Chapter, Western Watersheds Project, WildEarth Guardians, Wildlife for All i Wolf Conservation Center również potępili zapisy dekretu dotyczące wilków.
„To ogromna dywersja, mająca ułagodzić garstkę hodowców i sprawić, by uwierzyli, że wilki są większym zagrożeniem niż własne polityki prezydenta Trumpa” — powiedziała Greta Anderson, zastępczyni dyrektora Western Watersheds Project. „Wpływ wilków na przemysł hodowlany blednie w porównaniu ze skutkami ostatnich umów handlowych i rzeczywistością hodowli bydła na suchym Zachodzie w zmieniających się warunkach klimatycznych”.
Claire Musser, dyrektorka wykonawcza Grand Canyon Wolf Recovery Project, podkreśliła, że „meksykański wilk szary nie jest gatunkiem odbudowanym tylko dlatego, że populacja wzrosła... Przy zaledwie 317 wilkach na wolności i populacji wciąż zmagającej się z poważnymi wyzwaniami genetycznymi osłabienie ochrony federalnej teraz naraziłoby na ryzyko dekady pracy nad odbudową gatunku. Decyzje o przyszłości lobos muszą opierać się na najlepszej dostępnej nauce i na tym, czego te wilki potrzebują do długoterminowej odbudowy, a nie na presji politycznej”. Meksykański wilk szary został niemal wytępiony na wolności do połowy XX wieku i znalazł się na liście ESA w 1976 roku, a dzisiejsza populacja dzika pochodzi od niewielkiej liczby wilków odłowionych do prowadzonego przez władze federalne programu hodowli w ramach odbudowy gatunku.
Argumentując, że wilki „rozpaczliwie potrzebują więcej opieki, a mniej prześladowań”, Michael Robinson, starszy adwokat ds. ochrony przyrody w Center for Biological Diversity, obiecał, że „jesteśmy gotowi udowodnić przed sądem, że przesunięcie meksykańskich wilków do niższej kategorii ochrony i gwałtowny wzrost zabójstw byłyby nie tylko okrutne, ale też głęboko nierozsądne i nielegalne”.