AktualnościMakro„Nigdy nie przegramy”: Trump ma nową, szaloną prognozę

„Nigdy nie przegramy”: Trump ma nową, szaloną prognozę

Autor: Alternet·

Najważniejsze informacje

  • Izba Reprezentantów przyjęła w kwietniu 2025 roku ustawę SAVE Act, która wymagałaby dokumentowego potwierdzenia obywatelstwa przy rejestracji do wyborów federalnych.
  • Karta informacyjna Center for American Progress opisała 15 taktyk stosowanych przez Trumpa, republikańskich gubernatorów i parlamentarzystów GOP, by wpłynąć na jesienne wybory.
  • Sąd Najwyższy rozważa, czy listonosze mogą odmawiać doręczania kart wyborczych, jeśli wyborca nie figuruje na liście zatwierdzonej przez Trumpa, po tym jak sędzia federalny dwukrotnie zablokował to rozporządzenie wykonawcze.
  • Departament Sprawiedliwości pozwał ponad 30 stanów o rejestry wyborców i zagroził więzieniem urzędnikom wyborczym we wszystkich 50 stanach za błędy w administracji wyborczej.
  • Artykuł twierdzi, że Trump otwarcie powiedział, iż przyjęcie jego ustawy o tłumieniu głosów uniemożliwi jego obozowi przegrywanie wyborów przez dekady.
„Nigdy nie przegramy”: Trump ma nową, szaloną prognozę

Trump i jego republikańscy sojusznicy w demontażu amerykańskiej demokracji nie chcą, by ludzie głosowali tej jesieni ani w 2028 roku. W ich ocenie jest ku temu jasny powód.

Joyce Vance zauważyła w tym tygodniu, że Howard Lutnick, bogaty sekretarz handlu Trumpa, twierdził, iż ponad 24 000 osób niebędących obywatelami nielegalnie zagłosowało w wyborach w 2020 roku. To twierdzenie jest fałszywe, ale służy jako podstawa republikańskich działań na rzecz jeszcze surowszych zasad, które utrudniłyby głosowanie zamężnym kobietom, mniejszościom rasowym, mieszkańcom miast i osobom o niskich dochodach w tegorocznych wyborach oraz w 2028 roku. Dostępne dane wskazują na coś przeciwnego: analiza Brennan Center obejmująca 23,5 miliona kart do głosowania oddanych w objętych badaniem okręgach w 2016 roku ujawniła około 30 podejrzanych głosów oddanych przez osoby niebędące obywatelami, a audyty prowadzone przez stany — w tym wieloletnia analiza w Georgii obejmująca miliony rejestracji — wykazały podobnie rzadkie przypadki, przy czym niemal wszystkie wykryte próby zostały zatrzymane, zanim kartę policzono. Mechanika proponowanych przepisów pokazuje, kto poniósłby ciężar: Izba przyjęła w kwietniu 2025 roku ustawę SAVE Act, wymagającą dokumentowego potwierdzenia obywatelstwa, takiego jak akt urodzenia lub paszport, przy rejestracji do wyborów federalnych, jednak szacunkowo 69 milionów kobiet w wieku uprawniającym do głosowania ma po ślubie nazwiska, które nie zgadzają się z nazwiskami w aktach urodzenia, a paszport posiada tylko około połowa dorosłych Amerykanów.

W tym tygodniu Center for American Progress opublikowało również kartę informacyjną podsumowującą śledztwo, które zidentyfikowało 15 odrębnych, wzajemnie powiązanych taktyk, jakich administracja Trumpa, republikańscy gubernatorzy i członkowie Kongresu z Partii Republikańskiej używają obecnie, aby wpłynąć na jesienne wybory. Taktyki te obejmują wszystko — od zwalniania komisarzy dwupartyjnej Election Assistance Commission, którą Kongres powołał ustawą Help America Vote Act z 2002 roku jako bezpośrednią odpowiedź na przeliczenie głosów na Florydzie w 2000 roku, aby ustalać standardy systemów wyborczych i przyznawać dotacje wyborcze, po zachęcanie do czystek w rejestrach wyborców w stanach republikańskich i ustawianie agentów ICE przed lokalami wyborczymi, co najwyraźniej narusza prawo federalne.

Sześciu republikańskich sędziów Sądu Najwyższego rozważa też, czy pozwolić wskazanemu przez Trumpa naczelnikowi poczty zezwolić listonoszom na odmowę doręczania kart wyborczych, jeśli wyborca nie figuruje na zatwierdzonej przez Trumpa liście. Federalny sędzia już dwukrotnie zablokował w tej sprawie rozporządzenie wykonawcze Trumpa, stwierdzając, że Konstytucja jasno określa, iż wybory prowadzą stany, a władza wykonawcza nie ma żadnych uprawnień do ich regulowania. Sprawa trafiła teraz do Sądu.

Konstytucja wielokrotnie odwołuje się do „prawa do głosowania”, w tym w pięciu poprawkach stanowiących, że „Prawa obywateli Stanów Zjednoczonych do głosowania nie można odmówić ani go ograniczyć…”. Krytycy twierdzą, że te proste słowa nie powstrzymały republikanów w Sądzie przed zatwierdzaniem działań, które pozwoliłyby na zachowanie ICE sprzeczne z tymi zabezpieczeniami.

Artykuł dowodzi, że Republikanie mają 58-letnią historię popełniania przestępstw i zdrady, aby wprowadzać swoich kandydatów do Białego Domu. Wskazuje kilka wcześniejszych wyborów:

  • W 1968 roku Nixon miał zniweczyć plan pokojowy LBJ dla Wietnamu na krótko przed wyborami. LBJ i republikański lider w Senacie Everett Dirksen mieli nazwać to „zdradą” w rozmowie telefonicznej, której zapis ujawniono dopiero dziesięciolecia po śmierci Johnsona. Nixon pokonał potem Humphreya, obiecując „tajny plan” zakończenia wojny, a zginęło ponad 20 000 kolejnych Amerykanów i ponad milion Wietnamczyków.
  • W 1980 roku kampania Reagana miała zawrzeć układ z irańskim ajatollahem, by przetrzymać 52 zakładników wziętych podczas prezydentury Cartera do czasu po wyborach. Iran dotrzymał porozumienia, osłabiając szanse Cartera, a Reagan przez sześć lat potajemnie i nielegalnie sprzedawał Iranowi amerykańską broń, łamiąc prawo. Znamy to jako aferę Iran-Contra.
  • Gubernator Florydy Jeb Bush miał usunąć z list wyborczych 57 000 głównie czarnoskórych mieszkańców Florydy zaledwie kilka miesięcy przed wyborami w 2000 roku, co pozwoliło jego bratu George’owi W. Bushowi wygrać przewagą 537 głosów. Gdy Sąd Najwyższy Florydy, wyczuwając nieprawidłowości, nakazał ponowne przeliczenie, pięciu republikanów — w tym nominowany przez ojca Busha Clarence Thomas — naruszyło dziesiątą poprawkę dotyczącą praw stanów i zablokowało przeliczenie, wprowadzając Busha do Białego Domu, choć późniejsze przeliczenie wykazało, że wybory wygrał Al Gore. Prezydent Jimmy Carter powiedział mi w mojej audycji radiowej: „Nie sądzę, by George W. Bush wygrał wybory w 2000 roku, i prawdopodobnie przegrał Florydę oraz cały kraj…”.
  • A potem było już tylko złamanie wyborów w 2024 roku przez GOP. Greg Palast, reporter z tytułem magistra statystyki, przeanalizował oficjalne dane stanowe i ustalił, że 4 776 706 wyborców niesłusznie usunięto z rejestrów: 2 121 000 kart korespondencyjnych odrzucono wskutek republikańskich zastrzeżeń, 1 216 000 kart tymczasowych wyrzucono bez zliczenia, 3,24 miliona nowych rejestracji odrzucono lub nigdy nie przetworzono, a 585 000 kart oddanych osobiście uznano za „zepsute”. Ustalił, że czarnoskórzy wyborcy mieli czterokrotnie większą szansę niż biali na odrzucenie karty korespondencyjnej; wyborcy czarnoskórzy, latynoscy i azjatycko-amerykańscy mieli ponad trzykrotnie większą szansę niż biali na otrzymanie kart tymczasowych, które nigdy nie zostały policzone. Gdyby to tłumienie głosów nie zadziałało, doszedł do wniosku, Kamala Harris byłaby prezydentem, a Izba i Senat mogłyby znajdować się w rękach Demokratów.

I znów to samo, tylko tym razem tłumienie głosów na poziomie stanów — pamiętacie, jak prokurator generalny Teksasu Ken Paxton powiedział na antenie Steve’owi Bannonowi, że gdyby nie zablokował Houston wysyłania kart do głosowania korespondencyjnego, Trump przegrałby Teksas? — dostaje duże wsparcie ze strony władz federalnych kontrolowanych przez Trumpa.

  • Trump i jego pochlebcy zwolnili lub usunęli co najmniej 75 zawodowych urzędników ds. bezpieczeństwa wyborczego, rozmontowali Cybersecurity and Infrastructure Security Agency (CISA) oraz usunęli komisarzy Election Assistance Commission, przez co agencja jest dziś faktycznie martwa.
  • Wydział Praw Obywatelskich DOJ, prowadzony teraz przez funkcjonariusza oddanego odwracaniu praw obywatelskich, zagroził więzieniem urzędnikom wyborczym we wszystkich 50 stanach, jeśli popełnią nawet drobne błędy w prowadzeniu wyborów. Sam DOJ pozwał ponad 30 stanów, próbując przejąć ich rejestry wyborców.
  • FBI przeszukało biuro wyborcze hrabstwa Fulton, a nad całym procesem stała Tulsi Gabbard, wówczas dyrektor wywiadu narodowego, działając na osobiste polecenie samego Trumpa, gdy agenci wynosili setki skrzyń z kartami do głosowania z 2020 roku.
  • Steve Bannon wielokrotnie obiecywał — ostatnio w tym tygodniu — że agenci ICE zignorują powojenne prawo federalne zakazujące uzbrojonym funkcjonariuszom rządowym przebywania w lokalach wyborczych.
  • Trump wielokrotnie sugerował ogłoszenie stanu wyjątkowego lub stanu insurrekcji, by zatrzymać jesienne wybory — w skali całego kraju albo w miejscach, gdzie mogą zwyciężyć większości demokratyczne.

W dawnych czasach Nixon i Reagan przynajmniej mieli na tyle przyzwoitości, by popełniać swoje zdradzieckie kradzieże wyborów w tajemnicy.

Trump teraz chwali się tym otwarcie, mówiąc Kongresowi, że jeśli przyjmą jego ustawę o tłumieniu głosów, mającą uniemożliwić głosowanie osobom o niskich dochodach i zamężnym kobietom, „Nigdy nie przegramy wyborów. Przez 50 lat nie przegramy żadnych wyborów”.

To korupcja na poziomie Putina, na oczach wszystkich, a żaden Republikanin nie reaguje, podczas gdy nasza krajowa prasa za wszelką cenę stara się tego tematu unikać.

Od czasu zdrady Nixona w 1968 roku doświadczyliśmy pięciu nielegalnych prezydentur, w dużej mierze dlatego, że nasza prasa odmawiała śledztw i opisywania tych historii, a przywódcy Demokratów byli zbyt ostrożni, by o tym mówić. Wiadomo, jak Republikanie reagowaliby, gdyby role były odwrócone.

Tym razem prasa nie może twierdzić, że po prostu nie wiedziała, co się dzieje, jak miało to miejsce w 1968, 1980, 2000 i 2024 roku: Trump i jego ludzie robią to wszystko jawnie, a jego doradcy, tacy jak Bannon, otwarcie się tym chwalą w telewizji.