Ekrany w klasach szkodzą nie tylko wynikom z matematyki i czytania — pozbawiają dzieci umiejętności potrzebnych w erze AI, ostrzegają eksperci od edukacji
Najważniejsze informacje
- •Prawodawcy w co najmniej 17 stanach do lipca przedstawili lub dyskutowali ustawy dotyczące urządzeń w klasach.
- •Los Angeles Unified zakazał korzystania z ekranów na terenie szkoły dla dzieci od przedszkola do pierwszej klasy i ograniczył czas ekranowy starszym uczniom.
- •Profesorowie edukacji Sarah Schneider Kavanagh i Katie Danielson argumentują, że zdolności poznawcze dzieci rozwijają się poprzez bezpośrednie interakcje między ludźmi, a nie tylko poprzez odbieranie informacji.
- •Neurobiolog Jared Cooney Horvath oświadczył przed komisją Senatu USA, że pokolenie Z jest pierwszym w nowożytnej historii pokoleniem z niższymi wynikami testów standaryzowanych niż poprzednie.
- •Urządzenia zakorzeniły się w klasach po tym, jak okręgi szkolne kupowały laptopy i tablety za federalne środki pomocowe na pandemię i nadal polegały na nich po COVID-19.

Wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego debata o nauce cyfrowej kontra analogowej nie okazuje oznak wyciszenia, a coraz więcej okręgów szkolnych na nowo rozważa rolę urządzeń w klasie.
Zmiana następuje po tym, jak wyniki testów z matematyki i czytania mocno spadły, gdy szkoły zamieniły podręczniki na ekrany. Według ekspertów od edukacji wpływ komputerów i tabletów na naukę wykracza jednak daleko poza tradycyjne „trzy R” (czytanie, pisanie i rachowanie).
„Szkoła podstawowa zawsze uczyła czegoś więcej niż czytania i matematyki. Dzieci uczyły się czekać, aż ktoś inny wyrazi swój pomysł, zanim podzielą się własnym, negocjować nieporozumienia i wyjaśniać swoje rozumowanie” — napisali w tym miesiącu w tekście opinii w Washington Post profesor Sarah Schneider Kavanagh z Graduate School of Education Uniwersytetu Pensylwanii oraz profesor Katie A. Danielson z School of Education Uniwersytetu Portland.
Takie lekcje, dodali, są kluczową częścią dorastania: badania wykazały, że zdolności poznawcze dzieci dojrzewają poprzez interakcje między ludźmi, a nie jedynie poprzez odbieranie informacji.
Komputery w klasach i oprogramowanie adaptacyjne zapewniają dziś wielu uczniom indywidualizowaną naukę. Choć przynosi to realne korzyści, Kavanagh i Danielson ostrzegli przed istotnymi trade-offami. Gdy uczniowie po prostu klikają przez lekcje matematyki samodzielnie, zamiast rozwiązywać problemy razem z kolegami z klasy, nie słyszą różnych sposobów myślenia.
Tego rodzaju wspólna nauka ma szczególne znaczenie w erze AI — argumentowali profesorowie — ponieważ wyraźnie ludzkie umiejętności, takie jak czas koncentracji uwagi, ciekawość, osąd, empatia i współpraca, stają się bardziej wartościowe. Ich argument wpisuje się w szersze przemyślenie tego, na czym szkoły powinny się skupiać, skoro narzędzia AI automatyzują zadania, które kiedyś wymagały wyszkolonych pracowników wiedzy, co podnosi wartość umiejętności trudnych do odtworzenia przez maszyny — takich jak rozumowanie nad niejednoznacznymi problemami i praca mimo rozbieżności poglądów.
„Dzieci nie potrzebują szkoły, by stała się bardziej podobna do świata cyfrowego” — napisali. „Są już zanurzone w tym świecie przez większość czasu poza godzinami szkolnymi. Potrzebują miejsca zaprojektowanego z myślą o innych celach, takich jak rozmowa zamiast konsumpcji i współpraca zamiast personalizacji. To nie jest sprzeciwianie się przyszłości; to przygotowywanie dzieci do bycia w niej w pełni ludzkimi”.
Komputery i nauka online przez dekady coraz szerzej wchodziły do klas, a następnie stały się niezbędne podczas lockdownów spowodowanych COVID-19, gdy okręgi szkolne rzuciły się kupować laptopy i tablety za federalne środki pomocowe na pandemię. Po pandemii szkoły nie wróciły do dawnych praktyk, lecz nadal mocno na nich polegały.
Teraz narasta sprzeciw. Według jednego z zestawień, prawodawcy w co najmniej 17 stanach do lipca przedstawili lub diskutowali ustawy dotyczące urządzeń lub ekranów w klasach. Na początku tego roku Los Angeles Unified, drugi największy okręg szkolny w kraju, zakazał korzystania z ekranów na terenie szkoły przez uczniów od przedszkola do pierwszej klasy i ograniczył czas ekranowy starszym uczniom.
Tymczasem rosną dowody na to, że urządzenia szkodzą nie tylko wynikom testów, ale także dziecięcej zdolności myślenia.
We wcześniejszym złożonym na piśmie zeznaniu przed Senacką Komisją Handlu, Nauki i Transportu USA neurobiolog Jared Cooney Horvath stwierdził, że pokolenie Z ma słabsze zdolności poznawcze niż poprzednie pokolenia, mimo bezprecedensowego dostępu do technologii. Pokolenie Z — zauważył — jest pierwszym w nowożytnej historii pokoleniem, które uzyskało niższe wyniki testów standaryzowanych niż poprzednie, a on wskazał na wyraźny związek między wynikami testów a czasem spędzanym przy komputerach w szkole.
Choć umiejętności mierzone takimi testami nie zawsze są wskaźnikiem inteligencji, odzwierciedlają one zdolności poznawcze — które, według Horvatha, spadają mniej więcej od dekady.
„Stajemy wobec wyzwań bardziej złożonych i dalekosiężnych niż jakiekolwiek w historii ludzkości — od przeludnienia, przez ewoluujące choroby, po moralny dryf” — powiedział Fortune Sasha Rogelberg. „Teraz bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy pokolenia, które potrafi radzić sobie z niuansami, utrzymywać w napięciu wiele prawd jednocześnie i twórczo rozwiązywać problemy, przed którymi kapitulują najwybitniejsze dorosłe umysły naszych czasów”.
Ten artykuł pierwotnie ukazał się na Fortune.com.