Republikańscy kandydaci usuwają wzmianki o Trumpie ze stron kampanijnych w przededniu wyborów
Najważniejsze informacje
- •Śledztwo „Washington Post” opublikowane w sobotę zidentyfikowało co najmniej siedmiu republikańskich kandydatów do Izby Reprezentantów, którzy złagodzili lub usunęli odniesienia do Trumpa i MAGA ze swoich stron kampanijnych.
- •Wśród zidentyfikowanych kandydatów znaleźli się Mike Beltran z Florydy, Ralph Alvarado z Kentucky, Joe Mitchell z Iowa, Eric Flores z Teksasu, kongresmen Nick Begich z Alaski oraz kongresmen Elijah Crane z Arizony.
- •Poparcie dla Trumpa oscyluje wokół 30–35 procent, a prezydent napotkał sprzeciw z powodu niepopularnej wojny w Iranie, co budzi obawy o odstraszenie wyborców niezależnych i umiarkowanych.
- •Kilka sztabów wyborczych zaprzeczyło celowemu dystansowaniu się od prezydenta pomimo zmian na stronach internetowych.
- •Strona kongresmena Elijah Crane'a z Arizony kładzie teraz nacisk na kwestie lokalne, a jego rywal Jonathan Nez oskarżył go o próbę zamiatania śladów.
- •Edycje stron w rywalizacyjnych okręgach mogą być wczesnym wskaźnikiem historycznego trendu midtermów niekorzystnego dla partii sprawującej władzę w Białym Domu.

Republikańscy kandydaci do Izby Reprezentantów usuwają prezydenta Donalda Trumpa ze swoich materiałów wyborczych w miarę zbliżania się listopadowych wyborów midterm.
Zgodnie z opublikowanym w sobotę śledztwem „Washington Post” co najmniej siedmiu konserwatywnych kandydatów ubiegających się o mandaty w Kongresie zmodyfikowało swoje strony internetowe, aby złagodzić lub usunąć odniesienia do Trumpa i retoryki Make America Great Again (Washington Post).
„Łatwo zrozumieć, dlaczego ci, którzy zmierzają ku porażce, próbują się dystansować od prezydenta” — oświadczyła dla „Washington Post” kongresmen Suzan DelBene (D-WA), przewodnicząca Demokratycznego Komitetu Kampanii Kongresowych. „Wyborcy są źli na republikanów za to, że pogorszyli ich życie, i są gotowi — jeśli nie wręcz skorzy — odrzucić ich w listopadzie”.
Wśród republikanów, których przyłapano na usuwaniu treści związanych z Trumpem, znajdują się Mike Beltran na Florydzie, Ralph Alvarado w Kentucky, Joe Mitchell w Iowa, Eric Flores w Teksasie, kongresmen Nick Begich na Alasce oraz kongresmen Elijah Crane w Arizonie.
Chociaż kilka sztabów wyborczych zaprzeczyło, że podejmują celowe działania w celu dystansowania kandydatów od prezydenta, „Washington Post” wskazał kilka powodów, dla których taki ruch może być politycznie korzystny.
„Niepopularność Trumpa grozi odstraszeniem niezależnych i umiarkowanych wyborców, których republikanie będą potrzebować, by wygrać w rywalizacyjnych okręgach kongresowych” — podała gazeta. „Poparcie dla prezydenta oscyluje wokół 30–35 procent, a on sam napotkał sprzeciw z powodu niepopularnej wojny w Iranie”.
Ten wzorzec odpowiada dobrze znanemu mechanizmowi wyborów midterm, w którym partia sprawująca władzę w Białym Domu historycznie traci mandaty w Kongresie, a kandydaci z niższej części kart wyborczych często dostosowują stopień swojego związku z niepopularnym prezydentem. To, czy demokraci zamienią ten trend przeciwny w przejęcie większości w Izbie Reprezentantów — republikanie utrzymują obecnie wąską przewagę w izbie — pozostaje kluczowym pytaniem tego cyklu wyborczego, a edycje stron internetowych w rywalizacyjnych okręgach są jednym z pierwszych wskaźników tego, jak urzędujący i pretendenci odczytują klimat polityczny.
W Arizonie Crane zrezygnował z eksponowania swojego sprzeciwu wobec „wiecznych wojen”, „lekkomyślnych wydatków rządowych” i „teorii krytycznej rasy” — donosi raport. Jego strona kampanijna skupia się teraz na kwestiach lokalnych, choć jego poparcie dla Trumpa pozostaje wyraźnie widoczne.
Jonathan Nez, były prezydent Narodu Nawahów, który rzucił wyzwanie Crane'owi, skomentował tę zmianę, oskarżając przeciwnika o „bezwzględne próbowanie zamiatania śladów”.