AktualnościMakroAnalityk gospodarczy ostrzega, że gospodarka „dwóch Ameryk” może podważyć pozycję Trumpa i Partii Republikańskiej w wyborach środokadencyjnych

Analityk gospodarczy ostrzega, że gospodarka „dwóch Ameryk” może podważyć pozycję Trumpa i Partii Republikańskiej w wyborach środokadencyjnych

Autor: Alternet·

Najważniejsze informacje

  • Roczna stopa inflacji spadła w lipcu drugi miesiąc z rzędu do około 3,4 procent, ale nadal pozostaje powyżej długoterminowego celu Rezerwy Federalnej wynoszącego 2 procent.
  • Foroohar określiła obecną gospodarkę jako „w kształcie litery K”, wskazując, że 10 procent najlepiej zarabiających wydaje około 60 procent wszystkich pieniędzy konsumenckich, podczas gdy gospodarstwa o niższych dochodach odczuwają narastającą presję finansową.
  • Badania nastrojów konsumenckich University of Michigan i Conference Board od dłuższego czasu pokazują większy pesymizm, niż sugerowałyby nagłówkowe dane o wzroście i zatrudnieniu, przez cały okres po pandemii.
  • Foroohar argumentowała, że inflacja działa jako wskaźnik opóźniony względem tego, jak naprawdę czują się konsumenci, przez co poprawa danych potrzebuje czasu, aby przełożyć się na mniejszy niepokój gospodarstw domowych.
  • Frustracja wyborców związana z kosztami życia już wpływa na prawybory przed wyborami środokadencyjnymi, a Foroohar sugeruje, że może to kosztować Republikanów mandaty w listopadzie.
Analityk gospodarczy ostrzega, że gospodarka „dwóch Ameryk” może podważyć pozycję Trumpa i Partii Republikańskiej w wyborach środokadencyjnych

Działania gospodarcze prezydenta Donalda Trumpa doprowadziły do powstania zjawiska „dwóch Ameryk” — oceniła globalna analityczka gospodarcza CNN Rana Foroohar, dodając, że ten podział może stanowić poważne ryzyko polityczne dla Partii Republikańskiej przed nadchodzącymi wyborami środokadencyjnymi.

W środowym programie CNN prowadzonym przez Sarę Sidner Foroohar — będąca również zastępczynią redaktora naczelnego Financial Times — omówiła najnowsze dane o inflacji. Z najnowszych raportów wynika, że roczna stopa inflacji spowolniła w lipcu drugi miesiąc z rzędu, spadając do około 3,4 procent. Wartość ta, choć niższa od wieloletnich szczytów osiągniętych w 2022 roku, nadal pozostaje powyżej utrzymującego się od dawna 2-procentowego celu Rezerwy Federalnej, przez co skumulowane podwyżki cen z ostatnich lat nadal obciążają domowe budżety, mimo poprawy miesięcznego trendu.

Mimo tego spadku Sidner zauważyła, że wielu Amerykanów „nie stać na ich własne życie” i dopytywała Foroohar, dlaczego sytuacja gospodarcza nadal wydaje się „tak zła” dla tak dużej części konsumentów. Analityczka odpowiedziała, że inflacja często działa jako „wskaźnik opóźniony” względem nastrojów konsumenckich, co oznacza, że oficjalne dane nie oddają koniecznie codziennych doświadczeń osób kupujących artykuły spożywcze czy tankujących samochody. Luka między danymi makroekonomicznymi a nastrojami gospodarstw domowych pozostaje trwałą cechą gospodarki po pandemii, a badania zaufania konsumentów prowadzone przez University of Michigan i Conference Board pokazują większy pesymizm, niż sugerowałyby nagłówkowe dane o wzroście i zatrudnieniu.

„Jak się czujesz, siedząc w swoim biurze? Jak się czujesz, gdy przejeżdżasz obok stacji benzynowej i widzisz tę cenę? Jak się czujesz w sklepie spożywczym?” — powiedziała Foroohar. „Ludzie od dawna czują nacisk, a to naprawdę zajmuje miesiące, zanim zaczniesz czuć ten ucisk i myśleć: o mój Boże, jestem w kryzysie kosztów życia. Nie stać mnie na moje życie. Mój dom jest za drogi. Muszę myśleć o kosztach leków. Mija trochę czasu, zanim to uczucie ustąpi. To prawie jak mały inflacyjny PTSD, jeśli można tak powiedzieć.”

Foroohar wyjaśniła dalej, że gospodarka za Trumpa stała się tym, co wielu ekonomistów nazywa gospodarką „w kształcie litery K”, czyli zjawiskiem, w którym najzamożniejsi konsumenci radzą sobie dobrze i wydają więcej, podczas gdy reszta zmaga się z trudnościami. Jak zauważyła, tłumaczy to, dlaczego wielu ludzi odczuwa kryzys kosztów życia, podczas gdy wydatki na podróże osiągają rekordowe poziomy.

„To od lat jest ta sama odpowiedź. To jest bifurkacja” — wyjaśniła. „Naprawdę istnieją dwie Ameryki. Jest Ameryka, która — ma pan absolutną rację — czeka w Newark [Airport]. Właśnie stamtąd przyjechałam i jest tam bardzo tłoczno... Jest sierpień, ludzie rzeczywiście podróżują. Podróże biją rekordy... Są grupy ludzi, które mają te pieniądze i mogą odbywać takie wyjazdy, a te 10 procent populacji, o których przede wszystkim mówimy, wydaje 60 procent pieniędzy w gospodarce.”

Kontynuowała: „Więc można rozejrzeć się i powiedzieć: okej, restauracje są otwarte, wie pan, coś się dzieje, gospodarka jest dobra. Ale ludzie znajdujący się bardziej na dole, jeśli chodzi o płace, miejsca pracy, aktywa, może nie mają zbyt wiele na giełdzie. Może nie mają własnego domu. Nie czują się dobrze. Czują ogromną presję.”

Jak zauważyła Foroohar, te problemy są wyraźnie widoczne w sezonie prawyborów przed wyborami środokadencyjnymi, gdy wyborcy popierają kandydatów mówiących im: „widziemy was, czujemy wasz ból”, co może doprowadzić do porażki Republikanów w listopadzie.

„Widzieliśmy już ten film” — podsumowała.