Dwupartyjny panel wyśmiewa ceny konwencji Partii Republikańskiej: „Mąka do młyna machlojek”
Najważniejsze informacje
- •Konwencja Partii Republikańskiej, nietypowe wydarzenie przed cyklem wyborów środkowoadministracyjnych, a nie przedwyborów prezydenckich, rozpoczyna się we wtorek w Dallas.
- •Zgodnie z doniesieniami uczestników czekają opłaty w wysokości 25 000 dolarów za udział w wydarzeniu i 35 000 dolarów za zdjęcie z wiceprezydentem JD Vance'em.
- •Don Calloway oskarżył administrację Trumpa o monetyzację pełnionych urzędów i przewidział, że demokraci odzyskają kontrolę nad Kongresem.
- •Susan Del Percio powiedziała, że wielu republikanów uczestniczy niechętnie ze strachu przed odwetem ze strony Trumpa, który — jak stwierdziła — pamięta urazy.
- •Uczestnicy panelu wyśmiali także raportowaną cenę 25 000 dolarów za zdjęcie z przewodniczącym Izby Reprezentantów Mikem Johnsonem.

Dwupartyjny panel w MS NOW urządził w niedzielne popołudnie lekkie roastowanie, gdy republikańska strateg i były demokratyczny prawodawca z zadowoleniem wyśmiewali konwencję przedwyborczą prezydenta Donalda Trumpa.
Susan Del Percio i były poseł stanowy Don Calloway (D-MI) chichotali w programie „Alex Witt Reports” nad konwencją Partii Republikańskiej, która ma rozpocząć się we wtorek w Dallas. Wydarzenie jest nietypowe we współczesnej polityce prezydenckiej: ogólnokrajowe konwencje głównych partii tradycyjnie odbywają się co cztery lata w celu nominowania kandydata na prezydenta, a rzadkością jest, by partia organizowała taką przed cyklem wyborów środkowoadministracyjnych.
„Konwencje przedwyborcze to nie jest żadna norma!” oświadczył Calloway. „Samo to, że czują potrzebę zwołania i zorganizowania czegoś tak ogólnokrajowego i takiej skali, pokazuje, że mają prawdziwe kłopoty.”
Prowadząca Alex Witt, Del Percio i Calloway wyrazili zdziwienie wysokimi cenami poszczególnych wydarzeń — oraz tym, co za te pieniądze można dostać. Zgodnie z doniesieniami uczestnicy zapłacą 35 000 dolarów za zdjęcie z wiceprezydentem JD Vance'em na wydarzeniu, którego udział ma kosztować 25 000 dolarów.
„Czy te kwoty są warte takiego spotkania z różnymi politykami à la Chris Brown?” drwił Calloway. „Absolutnie nie!”
Calloway oskarżył Trumpa i jego Biały Dom o monetyzację pełnionych urzędów dla osobistych korzyści, dopóki mają jeszcze ku temu okazję, oraz przewidział, że demokraci odzyskają kontrolę nad Kongresem po tych wyborach. Takie wysokodolarowe wydarzenia dostępowe od dawna budzą kontrowersje w debatach o finansowaniu kampanii — krytycy argumentują, że wysokie opłaty za zdjęcia i udział dają zamożnym darczyńcom nadmierną bliskość z wybranymi urzędnikami.
„To daje administracji Trumpa jeszcze jedną okazję, by dorzucić mąki do młyna machlojek” — powiedział. „Demokraci zapewne przejmą młotek przewodniczącego i po raz pierwszy od dziesięciu lat pojawią się jakieś hamulce dla jego zdolności do zbierania pieniędzy bez żadnych ograniczeń.”
Del Percio z kolei wydawała się niechętnie otwarcie potępiać republikanów, których — jak argumentowała — wciągnięto do udziału w wydarzeniu, by ułagodzić Trumpa.
„Nikt naprawdę nie chce tam jechać” — powiedziała. „Ale lepiej mieć dobry powód [żeby nie jechać], bo Donald Trump pamięta urazy. I to jest druga sprawa. Nie chcesz zostać nazwany po imieniu przez prezydenta.”
Mimo to Del Percio nie potrafiła powstrzymać się od wyśmiania pomysłu wydania 25 000 dolarów na zdjęcie z przewodniczącym Izby Reprezentantów Mikem Johnsonem.
„To wszystko jest wariactwem” — powiedziała. „Za 25 000 dolarów zobaczysz Mike'a Johnsona, który i tak jest twoim liderem?”
Witt odpowiedziała jednosłowową ripostą ociekającą ironią: „Fajnie.”