Republikanie lekceważą obawy przed wyborami midtermowymi, podczas gdy Trump stawia siebie w centrum kampanii
Najważniejsze informacje
- •W wyniku przekształcania okręgów republikanie zyskają prawdopodobnie co najmniej sześć mandatów w Izbie Reprezentantów — mniej niż połowę liczby, na którą liczyli na początku projektu.
- •NRCC twierdzi, że demokraci historycznie radzili sobie słabo w nowo wyznaczonych okręgach, w tym w trzech w Kalifornii i kilku w Teksasie oraz na Florydzie.
- •Okręgi zaprojektowane jako bezpieczne w Teksasie, na Florydzie, w Ohio i Karolinie Północnej pozostają zaskakująco konkurencyjne, m.in. z powodu poparcia Trumpa oscylującego wokół górnych trzydziestu kilku procent oraz skutków gospodarczych wojny w Iranie.
- •Trump uruchomił serię reklam wyborczych z własnym wyeksponowanym udziałem, licząc, że jego obecność zwiększy frekwencję republikanów, choć część strategów stanowczo się z tym nie zgadza.
- •Sąd Najwyższy Missouri w piątek zablokował tegoroczne wejście w życie jednomandatowego republikańskiego gerrymanderu, chyba że interweniuje Sąd Najwyższy USA.

Choć republikańscy kandydaci w całym kraju starają się politycznie zdystansować od prezydenta Donalda Trumpa, nowy raport sugeruje, że część jego otoczenia oraz szeregów Partii Republikańskiej nie chce publicznie przyznać, jak trudny może być pejzaż przed wyborami midtermowymi. Listopadowa stawka jest wyjątkowo wysoka: kontrola nad Izbą Reprezentantów jest wąsko podzielona, a partia sprawująca władzę w Białym Domzie historycznie traciła mandaty w wyborach midtermowych — schemat ten dodatkowo podsyca republikańskie obawy nawet w okręgach zaprojektowanych po ich myśli.
Andrew Howard i Aaron Pellish z Politico donieśli w niedzielę, że Narodowy Republikański Komitet Kongresowy (NRCC), czyli kampanijne ramię republikanów w Izbie Reprezentantów, powołuje się na obszerne dane pokazujące, że demokraci historycznie radzili sobie słabo w wielu okręgach wyznaczonych na nowo w tym roku, w tym w trzech w Kalifornii i kilku w Teksasie oraz na Florydzie. Jako przykład podali, że nowo wytyczony 35. okręg Teksasu nigdy nie został zdobyty przez demokratę w żadnych wyborach, choć partia celuje w niego w listopadzie.
Howard i Pellish przytoczyli słowa rzecznika NRCC Mike'a Marinelli: „Krytycy i strachliwi nie dostrzegają, że demokraci obiecywali w Kalifornii złote góry, a zamiast tego zmuszeni są walczyć zębami i pazurami na głęboko republikańskim terytorium w stanach takich jak Teksas, Floryda, Karolina Północna, Ohio, Tennessee, Luizjana i Alabama”.
Raport Politico opisuje też narastający niepokój republikanów o midtermowe perspektywy, wskazując, że niedawna gerrymanderyzacja nie przyniosła oczekiwanej przewagi. Według artykułu: „Republikanie wygrali wojnę o wytyczanie midtermowych map i prawdopodobnie zyskają przez gerrymanderyzację co najmniej sześć mandatów — to jednak mniej niż połowa liczby, na którą liczyli na początku tego ambitnego projektu ponad rok temu”. Przekształcenia okręgów następują w ramach konstytucyjnego cyklu redystrybucji po każdym spisie powszechnym, gdy stany od nowa kreślą mapy kongresowe — często tak, by partia kontrolująca legislatury stanowe rysowała granice ku własnej korzyści.
Politico wskazuje, że wynik ten wiąże się po części z szerszą sytuacją polityczną, w tym z poparciem prezydenta Donalda Trumpa, które — jak opisano — utrzymuje się na poziomie górnych okolic trzydziestu kilku procent, oraz z trwałym wpływem niepopularnej wojny w Iranie na portfele Amerykanów. W raporcie dodano, że okręgi zaprojektowane jako bezpieczne w Teksasie, na Florydzie, w Ohio i Karolinie Północnej pozostają zaskakująco konkurencyjne, a republikanie muszą liczyć się z mniejszymi zyskami z przekształceń w stanach południowych. Odnotowano również, że w piątek Sąd Najwyższy Missouri zablokował tegoroczne wejście w życie jednomandatowego republikańskiego gerrymanderyzowanego okręgu, chyba że interweniuje Sąd Najwyższy USA — przykład sądowych bitew, które coraz mocniej współkształtują mapę Izby obok działań ustawodawczych.
W odpowiedzi na słabsze zapały po stronie republikańskiego elektoratu Trump ogłosił niedawno serię spotów, w których stawia siebie w centrum kampanii republikańskich. Dwa reklamy już się ukazały. Trump argumentuje, że republikanie chętniej pójdą do urn, jeśli zobaczą w nim kandydata, jednak część republikańskich strategów zdecydowanie się z tą oceną nie zgadza. Spór dotyka znajomej midtermowej sprzeczności, gdzie mobilizacja bazy i przekonywanie wahających się wyborców często ciągną kampanie w przeciwnych kierunkach.
Konserwatywny komentator Charlie Sykes skrytykował tę strategię w sobotę, mówiąc: „To, no dobrze, polityczne zaniedbanie na epicką skalę, bo normalnie, jeśli jesteś republikaninem z okręgu wahającego się, starasz się zrobić z tego wszystko, tylko nie referendum nad Donaldem Trumpem. Jeśli zrobiłeś z tego referendum nad Donaldem Trumpem, jesteś w poważnych tarapatach. Jaki więc przekaz płynie z Białego Domu? Musi być w całości o mnie. A w przyszłym tygodniu odbędzie się ta midtermowa konwencja, która będzie spektaklem na wieki”.