AktualnościMakroKonwencja śródwyborcza Trumpa w Dallas: ryzykowna "Hail Mary", która uwypukla główny problem Partii Republikańskiej

Konwencja śródwyborcza Trumpa w Dallas: ryzykowna "Hail Mary", która uwypukla główny problem Partii Republikańskiej

Autor: Alternet·

Najważniejsze informacje

  • Republikanie organizują w Dallas bezprecedensową, dwudniową konwencję śródwyborczą za osobistym naleganiem prezydenta Trumpa, licząc na poprawę szans partii w wyborach 2026 roku.
  • Wielu kandydatów GOP omija wydarzenie, aby nie wiązać się z Trumpem, którego poparcie jest niższe niż u wielu republikańskich kongresmanów.
  • Demokratyczny kandydat do Senatu James Talarico planuje ogólnostanową zbiórkę żywności „Love Thy Neighbor" jako kontrprogram podkreślający kryzys dostępności cenowej.
  • Władze Dallas szacują, że miasto wyda około 2,5 mln dolarów na bezpieczeństwo i usługi pokrewne związane z konwencją.
  • Historycznie partia prezydenta traci mandaty w wyborach śródokresowych, a ten cykl zapowiada się gorzej niż zwykle — poparcie dla Trumpa i GOP jest na rekordowo niskim poziomie.
Konwencja śródwyborcza Trumpa w Dallas: ryzykowna "Hail Mary", która uwypukla główny problem Partii Republikańskiej

Partia Republikańska mocno stawia na to, że „sława" prezydenta Donalda Trumpa uratuje ją przed słabym wynikiem w wyborach śródokresowych w 2026 roku.

The Dallas Morning News poinformowała w poniedziałek, że partia przybywa w tym tygodniu do tego demokratycznie nastawionego teksańskiego miasta na dwudniową konwencję — ostatnią próbę typu „Hail Mary", mającą odwrócić prognozowany dla GOP spadek przed zbliżającymi się wyborami, jak relacjonuje Dirk Hautkapp, korespondent waszyngtoński niemieckiego dziennika The Berliner Morgenpost. Posługując się metaforą z futbolu amerykańskiego, określił to zgromadzenie jako polityczny zakład o wysokim ryzyku, mający ożywić szanse partii w wyborach śródokresowych.

„Desperate polityczne przedstawienie z telewizją, jupiterami, flagami i całą masą Donalda Trumpa" — napisał Hautkapp w przetłumaczonej wersji swojej kolumny.

Pomysł na konwencję wyszedł od Trumpa. W zeszłym listopadzie zażądał zorganizowania konwencji śródwyborczej.

„To nie jest coś, co się robi" — miał mu wyjaśnić spiker Izby Reprezentantów Mike Johnson (R-LA). Konwencje istnieją po to, by delegaci ze wszystkich stanów nominowali kandydata partii na prezydenta; w roku bez wyborów prezydenckich nie mają one realnego celu. Trump jednak chciał konwencji — oraz darmowego przekazu medialnego, który jego zdaniem ona zapewni.

„Zróbcie z tego coś" — zażądał Trump.

„To naprawdę bezprecedensowe" — powiedział Houston Public Media Thomas Gray, profesor i badacz nauk politycznych na University of Texas w Dallas. „To, że robią tę nietypową, wydającą się ryzykowną lub innowacyjną rzecz, sugeruje, że Partia Republikańska czuje się w defensywie i że być może musi spróbować czegoś innego niż zwykle, żeby nadrobić tę przewagę, którą dostrzegają u przeciwników w sondażach."

Jak wyjaśniało to opracowanie, organizatorzy z GOP mają nadzieję przedstawić wybory śródokresowe jako referendum w sprawie prezydenta — mimo że Trump nie pojawi się na żadnej karcie do głosowania. Co godne uwagi, dokładnie ten sam komunikat forsują demokraci. Analityk danych CNN doniósł w zeszłym miesiącu, że republikański prezydent jest znacznie mniej popularny niż wielu jego partyjnych kolegów w Kongresie.

Politico poinformowało, że demokratyczny kandydat do Senatu USA James Talarico planuje wykorzystać konwencję GOP jako oś wysiłku mobilizacyjnego, który jednocześnie pomoże ludziom i wzmocni jego przekaz o kryzysie dostępności cenowej. Ten były kleryk poprowadzi ogólnostanową zbiórkę żywności „Love Thy Neighbor" („Kochaj bliźniego swego"), mającą zestawić rozrzutne wydatki GOP i wysokie ceny biletów z presją ekonomiczną, z jaką mierzą się zwykli wyborcy.

„W przyszłym tygodniu miliardowi mecenasi i ich marionetkowi politycy zbiorą się na konwencji w Dallas, aby brzękać kieliszkami szampana i wznosić toasty za własną korupcję. Płacą 20 000 dolarów za wstęp na Bal Miliarderów, celebrujący skorumpowane cła, miliardowe ulgi podatkowe i nową wieczną wojnę, które napędzają ceny żywności w kosmos" — oświadczył w zeszłym tygodniu Talarico dla Politico.

Według The Dallas Morning News miasto szacuje, że wyda około 2,5 mln dolarów na bezpieczeństwo i usługi pokrewne, a organizatorzy narzekali, że podatnicy z Dallas nie powinni być zmuszani do ponoszenia większości tych kosztów.

Jak wyjaśnił Tucson.com, GOP ryzykuje zacieśnienie związku między republikańskimi kandydatami a Trumpem dokładnie w momencie, gdy wielu z nich usilnie próbuje się od niego zdystansować. To jeden z wielu powodów — doniósł New York Times — dla których kandydaci GOP w ogóle omijają to wydarzenie.

„Jednym z problemów, z którymi partia ma teraz do czynienia, jest to, że poparcie dla prezydenta jest słabe" — powiedział strateg GOP Charlie Black. „Więc im bardziej kandydaci zdołają skupić uwagę wyborców na sobie i podnoszonych przez siebie kwestiach, a mniej na prezydencie tym lepiej — w większości stanów i większości okręgów."

Historycznie partia prezydenta traci mandaty w wyborach śródokresowych — schemat, który powtórzył się niemal w każdych Midterms od II wojny światowej, w tym 63 mandaty Izby Reprezentantów stracone przez demokratów w 2010 roku za Baracka Obamy oraz około 40 mandatów Izby straconych przez republikanów w 2018 roku, w pierwszej kadencji Trumpa, gdy jego partia ostatnio mierzyła się z wyborcami w Midterms. Ten cykl jednak zapowiada się znacznie gorzej niż zwykle — poparcie zarówno dla Trumpa, jak i dla GOP jest na rekordowo niskim poziomie.

Republikanie unikający wydarzenia wskazują na obawy, że prezydent będzie kontynuował przekaz „dostępność cenowa to hoax" — twierdzenie, że w gospodarce wszystko jest w porządku, podczas gdy ludzie zmagają się z trudnościami. Nawet pierwsza dama nie ma według prognoz wziąć udziału. Lojaliści Trumpa twierdzą natomiast, że jego obecność jest kluczowa dla zmobilizowania bazy MAGA.

„Prezydent spojrzy prosto w kamerę i powie: «Jestem na karcie do głosowania»" — oświadczył spiker Johnson. „Bo choć jego nazwiska tam nie ma, to jego administracja, jego dziedzictwo i agenda America First — są. Musimy doprowadzić ludzi do urn."