AktualnościMakroBłędy dowodowe FBI podważają sprawę DOJ przeciwko Jamesowi Comeyowi, twierdzi analityk prawny

Błędy dowodowe FBI podważają sprawę DOJ przeciwko Jamesowi Comeyowi, twierdzi analityk prawny

Autor: Alternet·

Najważniejsze informacje

  • Departament Sprawiedliwości twierdzi, że Comey użył „86 47” jako przemocy wobec Donalda Trumpa, podczas gdy Comey mówi, że znał „86” wyłącznie jako termin restauracyjny oznaczający usunięcie pozycji lub klienta.
  • Parloff podał, że przeszukiwania akt kryminalnych prowadzone przez FBI znalazły niewiele dowodów na to, że przestępczość zorganizowana używała „86” w znaczeniu „zabić”.
  • John Gleeson, były prokurator i sędzia prowadzący wiele spraw mafijnych, powiedział, że nigdy nie słyszał, by „86” oznaczało zabijanie, i nazwał sprawę „laughable”.
  • Ujawnione przez FBI dowody dotyczące świadka obejmują wymianę wiadomości z Person-1, lecz prawnicy Comeya twierdzą, że szersza rozmowa wskazywała najpierw na rozumienie związane z restauracją.
  • Parloff stwierdził, że sprawa poszła naprzód po zmianie kierownictwa DOJ, mimo że jego zdaniem dostępne dowody zwykle skłoniłyby prokuratora do wycofania zarzutów.
Błędy dowodowe FBI podważają sprawę DOJ przeciwko Jamesowi Comeyowi, twierdzi analityk prawny

Według analityka prawnego Rogera Parloffa, piszącego w środę dla Lawfare, FBI mogło poważnie podważyć karną sprawę Departamentu Sprawiedliwości przeciwko byłemu dyrektorowi FBI Jamesowi Comeyowi.

Sprawa DOJ opiera się na twierdzeniu, że Comey rozumiał slangowe określenie "86" jako "assassinate". Gdy Comey opublikował na Instagramie fotografię muszli ułożonych na plaży tak, by utworzyć napis "86 47" — frazę, którą można odczytać jako wezwanie do usunięcia 47. prezydenta, Donalda Trumpa — prokuratorzy zarzucili mu podżeganie do przemocy wobec prezydenta. Comey później opublikował nagranie wideo, w którym wyjaśnił, że znał to określenie wyłącznie z branży restauracyjnej, gdzie "86" służy do anulowania zamówienia, zabrania talerzy lub usunięcia klienta.

Jak podał Parloff, FBI przeprowadziło szeroko zakrojone poszukiwania w aktach spraw karnych, szukając dowodów na to, że osoby zorganizowanej przestępczości używały "86" jako synonimu "kill". Parloff sporządził szczegółową chronologię tych działań śledczych, która pokazała, jak niewiele materiału potwierdzającego udało się agentom uzyskać.

"Już na wczesnym etapie ci, którzy widzieli — albo zostali zobowiązani, by widzieć — działania Comeya w świetle karnym, wypracowali teorię" — napisał Parloff. "Teoria była taka, że '86' było powszechnie znanym terminem w syndykatach przestępczości zorganizowanej, oznaczającym 'zabić', i że każdy, kto spędził życie w organach ścigania, tak jak Comey, musiałby to wiedzieć."

DOJ próbował powiązać ten termin ze sprawą z 1993 roku, w której Comey był wówczas głównym prokuratorem. Śledczy odnaleźli dwóch byłych agentów FBI, którzy pracowali przy tej sprawie, a także gangstera Salvatore "Sammy the Bull" Gravano, z których wszyscy byli skłonni twierdzić, że "86" oznacza "zabić". Mimo to prokuratorzy nie byli w stanie wykazać, że sam Comey rozumiał to w ten sposób.

Poważny cios dla narracji oskarżenia pojawił się w deklaracjach, które zespół prawny Comeya przedłożył sądowi w lipcu. John Gleeson, były prokurator Eastern District of New York, prowadzący 13 spraw mafijnych, stwierdził, że ani razu w całej swojej karierze nie słyszał, by "86" używano w znaczeniu "kill... in any way, shape or form".

Mimo to — jak zauważył Parloff — sprawa "muszli" toczy się dalej, przy czym budzi zainteresowanie z uwagi na długotrwałą i dobrze udokumentowaną wrogość między Comeyem a Trumpem, który odwołał Comeya ze stanowiska dyrektora FBI w 2017 roku.

"To smutny obraz haniebnego i odwetowego postępowania, w którym wysocy rangą urzędnicy Departamentu Sprawiedliwości idą naprzód wbrew wszelkim wiarygodnym dowodom, aby ukarać wroga prezydenta. Gorzej już być nie może" — napisał Parloff.

W zeszłym tygodniu ujawniono jednego z kluczowych świadków oskarżenia. Dowód obejmuje wymianę wiadomości tekstowych między osobą oznaczoną jako Person-1 a żoną Comeya, Patrice, w której Person-1 oskarżył rodzinę Comeyów o "Trump Derangement Syndrome" i próbę podżegania do przemocy wobec prezydenta.

Parloff zauważył, że ta wiadomość tekstowa stanowiła jedynie fragment znacznie dłuższej rozmowy, która nie była rozpowszechniana wśród prawicowych komentatorów i środowiska Trumpa publicznie wypowiadających się o sprawie. Choć streszczenie FBI twierdziło, że Person-1 uważał "86" za odniesienie do przemocy, oświadczenie złożone przez adwokata Comeya, Patricka Fitzgeralda, pokazuje więcej.

"My first initial thought was personally, I thought that the only way that I really heard '86' in my life before is when I used to work in restaurants in college and it's like ... out of something on the menu, you know, 86 or not the menu whatever," powiedziała osoba oznaczona jako Person-1. Nagranie audio z rozmowy FBI z Person-1 pozostaje utajnione.

Jak twierdzą prawnicy Comeya, Person-1 uznał, że chodzi o groźbę przemocy dopiero po tym, jak usłyszał w podcaście Rudy'ego Giulianiego, że "86" oznacza "kill". Giuliani powiedział, że Comey pracował nawet nad sprawą mafijną, w której "86" było używane jako synonim "to kill".

W innym wywiadzie tego samego dnia były burmistrz przyznał również, że sam nie rozumiał, iż "86" oznacza "kill", dopóki nie został "educated" w tej sprawie przez "his boys". Giuliani zasłynął w latach 80. jako prokurator zwalczający gangsterów.

Gdy prokurator z Karoliny Północnej zaczął pracę nad sprawą, polecił agentom znaleźć przykłady użycia "86". Po pięciu dniach poszukiwań nie udało im się "unearth a single pertinent reference" — napisał Parloff.

Następnie Pam Bondi została zwolniona, a jej urząd przejął zastępca Todd Blanche, były osobisty prawnik Trumpa. Ogłoszono akt oskarżenia wobec Comeya.

Dopiero po tym, jak FBI zaczęło kontaktować się z byłymi gangsterami, w sprawę zaangażował się John Gleeson. Skontaktował się z Comeyem przez jego córkę, która pracuje w nowojorskiej kancelarii prawnej. Wyjaśnił, że nie widział ani nie rozmawiał z Comeyem od początku lat 90., a obaj byli kiedyś "rivals in a way" podczas pracy w konkurencyjnych biurach prokuratorskich w Nowym Jorku.

Gleeson ostatecznie został sędzią federalnym i prowadził kolejne sprawy związane z mafią. W swoim oświadczeniu napisał, że spędził wiele godzin, słuchając nagrań z podsłuchów, i prawdopodobnie ponad 500 godzin na rozmowach z współpracującymi świadkami. Ani razu nie słyszał, by użyto tego terminu w takim znaczeniu. Z jego doświadczenia wynika, że jeśli chciano kogoś zabić, używano słowa "whack", a czasami "clip".

Gleeson określił pomysł, że DOJ zamierza kontynuować tę sprawę, jako "laughable".

Parloff napisał, że w zwykłej sprawie prokurator, widząc oświadczenie Gleesona, wycofałby zarzuty, przynajmniej jeśli miałby "good judgment and good will".

Na koniec zastanawiał się, czy DOJ naprawdę wierzy, że zdoła wygrać proces, opierając się na byłym gangsterze jako głównym świadku, w porównaniu z ekspertami od przestępczości mafijnej, byłymi prokuratorami, sędziami i agentami FBI.

"At such a trial, there could be no hope of a conviction. And if a conviction somehow came to pass, it would be a manifest miscarriage of justice," napisał Parloff. "Prosecutors need to end this horrendous abuse of the criminal justice system."