AktualnościMakroSenacka Partia Republikańska szykuje się na „koszmarny scenariusz” 50-50 po listopadowych wyborach śródokresowych

Senacka Partia Republikańska szykuje się na „koszmarny scenariusz” 50-50 po listopadowych wyborach śródokresowych

Autor: Rawstory·

Najważniejsze informacje

  • Republikanie mają obecnie większość 53-47 w Senacie, więc Demokraci potrzebują zysku netto czterech miejsc, aby przejąć kontrolę, albo trzech, by doprowadzić do remisu.
  • Senat 50-50 utrzymałby Republikanów formalnie przy władzy, ponieważ wiceprezydent JD Vance mógłby oddawać głos rozstrzygający.
  • Przywódcy Senatu nadal musieliby wynegocjować porozumienie o podziale władzy, które określiłoby obsadę komisji, kontrolę nad pracami izby i procedowanie nominacji.
  • Ostatni Senat 50-50 wymagał szerokich negocjacji między Chuckiem Schumerem a Mitchem McConnellem, zanim zawarto układ o podziale władzy.
  • Przepisy dotyczące dogrywki w Georgii mogą opóźnić pewność co do kontroli nad Senatem o kilka tygodni po dniu wyborów, jeśli tamtejszy wyścig nie zostanie rozstrzygnięty.
Senacka Partia Republikańska szykuje się na „koszmarny scenariusz” 50-50 po listopadowych wyborach śródokresowych

Demokraci w Senacie uważają, że mają realną szansę na przejęcie kontroli nad izbą po listopadowych wyborach śródokresowych, po włączeniu do rywalizacji kilku stanów tradycyjnie republikańskich — a koszmarny scenariusz wywołał niepokój wśród senatorów obu partii: remis 50-50.

Jeśli Demokraci zabrakną niewiele, a Republikanie utrzymają większość, poszerzona mapa wyborcza otwiera teraz kilka dróg do zablokowanej izby — to wynik, który wielu senatorów już analizuje, podczas gdy inni "jeszcze tego nie pojmują", jak podał Punchbowl News. Matematyka jest nieubłagana: Republikanie mają obecnie większość 53-47, więc Demokraci potrzebują zysku netto czterech miejsc, aby przejąć kontrolę, a zysk netto dokładnie trzech miejsc daje remis, którego obie strony się obawiają.

W takim przypadku GOP formalnie nadal sprawowałaby władzę, ponieważ partia kontroluje Biały Dom, a wiceprezydent JD Vance może rozstrzygać remisy. Najpierw jednak przywódcy republikanów w Senacie musieliby wynegocjować porozumienie o podziale władzy i doprowadzić do jego przyjęcia przez całą izbę — proces, o którym Punchbowl ostrzegł, że "would be littered with landmines". Nowoczesny model sięga 2001 roku, kiedy izba podzielona po równo 50-50 pozostawiła Republikanów nominalnie przy władzy jedynie dzięki głosowi rozstrzygającemu wiceprezydenta Dicka Cheneya, a lider republikanów Trent Lott i lider demokratów Tom Daschle zgodzili się na równy podział miejsc w komisjach i personelu — układ ten upadł w ciągu kilku miesięcy, gdy republikański senator Jim Jeffords z Vermont zaczął głosować z Demokratami i przekazał im kontrolę.

Republikanie stanęliby naprzeciw wzmocnionej Partii Demokratycznej, gotowej wykorzystać każdy dostępny instrument, by torpedować agendę i nominacje prezydenta Donalda Trumpa, zwłaszcza jeśli Demokraci przejmą także Izbę Reprezentantów. Trump, który już wcześniej złośliwie wypowiadał się o liderze większości Johnie Thune w sprawie filibustera, prawdopodobnie naciskałby na niego, by pozostał nieugięty. Remis w izbie jeszcze zaostrzyłby ten spór, choć arytmetyka legislacyjna prawie się nie zmienia: większość ustaw nadal potrzebuje 60 głosów, by zakończyć debatę w ramach filibustera, więc prawdziwą stawką przy podziale 50-50 są kontrola nad porządkiem prac, stanowiska przewodniczących komisji oraz ścieżka zatwierdzania sędziów i nominowanych przez administrację, gdzie wystarcza zwykła większość.

Ostatni Senat 50-50, w pierwszych dwóch latach administracji Bidena, wymagał niemal miesiąca wyczerpujących rozmów między Chuckiem Schumerem a Mitchem McConnellem, by osiągnąć porozumienie o podziale władzy. Od tego czasu izba stała się jeszcze bardziej spolaryzowana, środek zdolny do kompromisu się skurczył, przerwy w pracy rządu stały się częstsze, a Trump otwarcie konfliktuje się z przywódcami własnej partii.

Kilka głosów niezależnych zyskałoby w takim remisie znaczący wpływ. Po stronie GOP byłaby to m.in. senator Lisa Murkowski z Alaski, która wielokrotnie zrywała z Trumpem. Prezydent ostro ją zaatakował podczas rozmowy z Punchbowl.

"I'm against Murkowski. I do more for Alaska than any president in history. No president's done for Alaska what I've done. She's not good," powiedział Trump.

Senator Susan Collins dołączyłaby do tego grona, gdyby wygrała reelekcję. Jeśli przegra, Murkowski jest w kolejce do przewodniczenia Komisji ds. Środków. A demokrata John Fetterman, który czasem głosuje razem z GOP, byłby kolejną osobą wartą obserwacji. Ustalenie, która partia dzierży młotek, też może zająć czas: Georgia, gdzie demokratyczny senator Jon Ossoff broni mandatu, wymaga od zwycięzcy uzyskania większości, a grudniowa dogrywka w 2026 roku — na wzór przepisów, które skierowały kontrolę nad Senatem do styczniowych dogrywek w Georgii w 2021 roku — mogłaby pozostawić skład izby niepewny przez tygodnie po dniu wyborów.