Ostrzeżenie Platona przed tyranią i kryzys amerykańskiej demokracji
Najważniejsze informacje
- •Kenneth Michael White twierdzi, że wydarzenia takie jak naloty imigracyjne, upolitycznienie Departamentu Sprawiedliwości i odmowa uznania zwycięstwa Joe Bidena w 2020 roku przypominają opis Platona dotyczący podatności chorych demokracji na tyranię.
- •Przywołane w artykule dane sondażowe pokazują, że 17% Amerykanów ufa Waszyngtonowi, że przez większość czasu postępuje właściwie, w porównaniu z 73% w 1958 roku, a zaufanie do mediów wynosi rekordowo niskie 28%.
- •Niedawny sondaż NPR/PBS News/Marist wykazał, że 83% Amerykanów uważa, iż kraj odszedł od swoich ideałów założycielskich, a 37% sądzi, że przemoc może być konieczna, aby przywrócić kraj na właściwe tory.
- •White twierdzi, że badania wskazują na nieskuteczność sądów w wywoływaniu znaczących zmian politycznych, dlatego nie mogą odpowiednio przeciwdziałać obecnemu kryzysowi demokracji.
- •Jego zdaniem fundamentalnym rozwiązaniem jest wykształcone społeczeństwo obywatelskie wspierane przez wolną prasę; wskazuje przy tym, że w 2024 roku frekwencja wyniosła 77% wśród osób z wykształceniem licencjackim i 53% wśród absolwentów szkół średnich.

Platon ostrzegał, że chora demokracja może stać się podatna na tyranię. Kenneth Michael White, profesor nadzwyczajny nauk politycznych i wymiaru sprawiedliwości na Kennesaw State University, twierdzi, że kilka wydarzeń w Stanach Zjednoczonych przypomina warunki opisane w scenariuszu Platona: bliscy sojusznicy postrzegają USA jako zagrożenie dla pokoju; naloty imigracyjne przeprowadzane przez słabo wyszkolonych agentów federalnych sterroryzowały miasta; prezydent Donald Trump twierdzi, że jego władzę ogranicza wyłącznie jego własna moralność; administracja Trumpa upolityczniła Departament Sprawiedliwości; a wielu politycznych nominatów Trumpa odmawia uznania, że Joe Biden wygrał wybory prezydenckie w 2020 roku.
White pisze, że nieuczciwi przywódcy, spadek zaufania i kulturowa skłonność do przemocy są symptomami tego problemu. Jak twierdzi, badania sugerują, że sądy są nieskuteczne w wywoływaniu znaczących zmian politycznych, a tym samym nie mogą odpowiednio przeciwdziałać obecnemu kryzysowi demokracji. Jego zdaniem bardziej fundamentalną odpowiedzią jest wykształcone społeczeństwo obywatelskie, wspierane przez wolną prasę i zaangażowaną opinię publiczną.
Upadek rozumu
Ustrój Stanów Zjednoczonych ma być rządzony przez obywateli, a kierować nim powinien ich „spokojny i rozważny” osąd — jak określał go ojciec założyciel James Madison. Ten demokratyczny ideał zależy od tego, czy obywatele rozważają różne strony argumentu przed podjęciem decyzji.
White twierdzi jednak, że współczesność naznaczona jest dezinformacją i tak zwanymi alternatywnymi faktami. Według Pew Research Center tylko 1 na 5 Amerykanów uważa, że Republikanie i Demokraci mogą zgodzić się co do podstawowych faktów.
Amerykański eksperyment miał sprawdzić, czy rząd może zostać zbudowany na rozumie. White pisze, że wymaga to wspólnego rozumienia obiektywnej rzeczywistości.
Spadek zaufania
Spadło również zaufanie do rządu. Według Pew Research Center obecnie tylko 17% Amerykanów ufa Waszyngtonowi, że przez większość czasu postępuje właściwie. To jeden z najniższych odczytów od rozpoczęcia badań opinii publicznej w 1958 roku, gdy taką opinię wyrażało 73% respondentów.
Ten spadek ma znaczenie, ponieważ, jak stwierdziło Pew, „zaufanie wiąże się z lepiej funkcjonującymi instytucjami demokratycznymi”. Osłabło również zaufanie do innych instytucji demokratycznych. Według Gallupa tylko 28% Amerykanów wyraża duże lub umiarkowane zaufanie do gazet, telewizji i radia, jeśli chodzi o przekazywanie informacji „w pełni, dokładnie i uczciwie” — to najniższy wynik w historii. Zgodnie z danymi Pew Research Center osoby dorosłe poniżej 30. roku życia ufają obecnie mediom społecznościowym w takim samym stopniu jak ogólnokrajowym organizacjom informacyjnym.
Amerykanie stracili także zaufanie do siebie nawzajem. Jak podało Pew, tylko 34% dorosłych uważa, że „większości ludzi można ufać”. Tymczasem 83% Amerykanów twierdzi, że kraj odszedł od swoich ideałów założycielskich, a 37% uważa, że przemoc może być konieczna, „aby przywrócić kraj na właściwe tory”, wynika z niedawnego sondażu NPR/PBS News/Marist.
White pisze, że w okresach niepokojów ludzie mogą ulegać pokusie poszukiwania zmian poprzez to, co Abraham Lincoln nazywał „duchem rządów tłumu”. Lincoln opisywał ten duch jako sytuację, w której tłumy „wrzucały prasy drukarskie do rzek, strzelały do redaktorów oraz wieszały i paliły osoby uznane za niewygodne, według własnego uznania”. Jego rozwiązaniem, mimo niewielkiego formalnego wykształcenia, było lepiej wyedukowane społeczeństwo, kierujące się faktami i rozumem, a nie najniższymi namiętnościami.
Bardziej świadomy wyborca
Thomas Jefferson założył University of Virginia między innymi dlatego, że uważał wykształconych obywateli za niezbędnych dla powodzenia samorządności. Badania nad zachowaniami politycznymi zazwyczaj mierzą wykształcenie poziomem formalnej edukacji. Według tego kryterium wykształcenie jest najbardziej stałym predyktorem wiedzy politycznej, a osoby lepiej wykształcone częściej głosują.
W 2024 roku frekwencja wśród osób z wykształceniem licencjackim wyniosła 77%, w porównaniu z 53% wśród absolwentów szkół średnich, wynika z danych U.S. Census Bureau. Z kolei niższy poziom wykształcenia wiąże się z większą wiarą w teorie spiskowe i mniejszym szacunkiem dla dziennikarzy.
Media pod presją
Media same są źródłem edukacji. Dziennikarze informują o sprawach rządowych i pełnią funkcję strażników, ujawniając nadużycia i korupcję. White twierdzi, że prasa znajduje się obecnie pod oblężeniem.
Trump nazywał prasę „wrogiem ludu”. Od 2017 roku odnotowano ponad 1 400 przypadków przemocy fizycznej wobec dziennikarzy, z czego większość była dziełem organów ścigania, wynika z danych U.S. Press Freedom Tracker. Departament Sprawiedliwości wzywał dziennikarzy do składania zeznań i próbował zmusić ich do ujawnienia informacji o sposobie zbierania materiałów. Obrońcy pierwszej poprawki twierdzą, że takie działania wywołują efekt mrożący i zniechęcają do relacjonowania wydarzeń.
Amerykanie ufają lokalnym mediom bardziej niż organizacjom ogólnokrajowym, ale lokalne gazety znikają w alarmującym tempie. W miarę jak coraz więcej osób czerpie informacje z mediów społecznościowych zamiast od zawodowych reporterów, a lokalne redakcje zamykają się lub łączą z większymi organizacjami, White uważa, że polaryzacja polityczna będzie się nasilać.
Rzeczywiste rozwiązanie
Ostatecznie Amerykanie otrzymują taki rząd, na jaki zasługują, pisze White, ponieważ politycy mają tendencję do reprezentowania tego, czego chcą wyborcy. Tip O’Neill, 47. przewodniczący Izby Reprezentantów, powiedział kiedyś: „Cała polityka jest lokalna”, mając na myśli to, że działania podejmowane są tam, gdzie żyją ludzie. White twierdzi, że właśnie tam zaczyna się rozwiązanie problemu — od wyborców na tyle poinformowanych, by myśleć krytycznie i debatować o polityce publicznej na podstawie jej meritum, zamiast atakować przeciwników.
W 1820 roku, odpowiadając na argument, że sądy stanowią ostateczne zabezpieczenie przed nadużyciami władzy konstytucyjnej, Jefferson napisał, że „nie ma bezpiecznego depozytariusza ostatecznych władz społeczeństwa poza samym ludem”. Określił edukację mianem „prawdziwego rozwiązania”.
Co dalej?
Jeśli edukacja jest częścią rozwiązania, pisze White, społeczeństwo musi najpierw odpowiedzieć na pytanie, co oznacza bycie wykształconym. Nie jest to proste zagadnienie. To, czy ktoś studiował i gdzie, stało się w Stanach Zjednoczonych wyznacznikiem przynależności partyjnej.
W kraju istnieje obecnie podział według dyplomu: biali wyborcy bez wykształcenia wyższego w większości popierają Republikanów, podczas gdy biali wyborcy z wykształceniem wyższym w większości popierają Demokratów. W ciągu ostatnich 50 lat odsetek republikańskich przedstawicieli, którzy studiowali w elitarnych uczelniach, spadł z 40% do 15%, a odsetek republikańskich senatorów — z 55% do 35%.
Jednak fakty pozostają takie same na uczelni należącej do Ivy League, na uniwersytecie publicznym czy w lokalnym pubie. Cokolwiek oznacza wykształcenie — i nie musi ono oznaczać po prostu ukończenia studiów — musi obejmować umiejętność odróżniania osobistych ideologicznych namiętności od obiektywnych faktów.
„Namiętność nam pomagała, lecz już więcej pomagać nie może” — ostrzegał Lincoln przed wojną secesyjną. „W przyszłości stanie się naszym wrogiem”.
Kenneth Michael White jest profesorem nadzwyczajnym nauk politycznych i wymiaru sprawiedliwości na Kennesaw State University. Artykuł został przedrukowany z The Conversation na licencji Creative Commons. Artykuł źródłowy został opublikowany przez Alternet.