Były prawnik Białego Domu Ty Cobb nazywa prezydenta Trumpa „czystym złem” i „działającym wyłącznie we własnym interesie”
Najważniejsze informacje
- •Ty Cobb, specjalny doradca prawny Białego Domu w latach 2017–2018, nazwał Trumpa „czystym złem działającym wyłącznie we własnym interesie” i „funkcjonującym bossem przestępczym” w wywiadzie dla Jima Acosty.
- •Cobb określił opinię prezesa Robertsa ws. projektu sali balowej w Białym Domu jako wyznaczenie granicy wobec bezprawia, zauważając, że Roberts napisał także orzeczenia ws. ceł, obywatelstwa urodzenia i Rezerwy Federalnej.
- •Orzeczenie Sądu Najwyższego ostatecznie pozwoliło Trumpowi realizować budowę sali balowej z pominięciem standardowych zasad finansowania i zatwierdzania, a Cobb zgodził się, że National Trust for Historic Preservation nie miał legitymacji, by ją zablokować.
- •Cobb argumentował, że Kongres został wykastrowany przez tchórzostwo i lojalność partyjną, oskarżając spikera Mike'a Johnsona o zamknięcie Kongresu na dwa miesiące, by uniknąć głosowania nad udostępnieniem akt Epsteina.
- •Cobb powiedział, że Stany Zjednoczone są teraz ex aequo z Kolumbią — przy 90 procentach — pod względem odsetka osób podejrzewających, że ich rząd federalny jest skorumpowany.

Ty Cobb, były asystent prokuratora federalnego dla Dystryktu Maryland i członek zespołu prawnego pierwszej administracji prezydenta Donalda Trumpa, twierdzi, że mówi o swoim dawnym pracodawcy z pewną znajomością sprawy — a jego ocena nie jest bynajmniej pochlebna. W latach 2017–2018 Cobb pełnił funkcję specjalnego doradcy prawnego Białego Domu, kierując reakcją administracji na śledztwo specjalnego prokuratora Roberta Muellera w sprawie rosyjskiej ingerencji, po czym opuścił stanowisko i stał się coraz bardziej głosnym krytykiem prezydenta, którego kiedyś reprezentował.
W rozmowie z dziennikarzem i twórcą podcastów Jimem Acostą w piątek (podcast Jima Acosty) Cobb miał wiele do powiedzenia o charakterze Trumpa oraz o tym, jak bardzo charakter ten obciąża system rządowy USA, który nigdy nie został zaprojektowany do radzenia sobie z jawnie skorumpowanym przywódcą.
Prezes Sądu Najwyższego John Roberts niedawno stanął po stronie progresywnego skrzydła sądu, nazywając plan Trumpa budowy sali balowej „prawdopodobnie nielegalnym”. Spór dotyczył propozycji Trumpa budowy nowej sali balowej na terenie Białego Domu — projektu, który według jego deklaracji miał zostać początkowo sfinansowany przez niego samego, a następnie zwrócony przez podatników — oraz zaskarżenia tego planu przez National Trust for Historic Preservation. Choć Cobb w dużej mierze zgadzał się, że National Trust nie miał legitymacji procesowej w próbie zablokowania budowy kontrowersyjnej sali balowej i obciążania podatników kosztami jej konstrukcji, rozumiał, dlaczego Roberts mógł obawiać się o stan praworządności i „poziom korupcji, jaki widzimy w Białym Domu”.
„Opinia prezesa sądu … to w zasadzie wyznaczenie granicy” — powiedział Cobb o orzeczeniu, które ostatecznie pozwoliło Trumpowi przejść do budowy sali balowej, omijając zwykłe zasady finansowania i zatwierdzania. „Mógł łatwo zachować rezerwę, ale w praktyce jasno dał do zrozumienia, że to było bezprawne. Miejcie na uwadze, że to prezes sądu, który napisał opinię w sprawie ceł. Napisał opinię w sprawie obywatelstwa urodzenia. Napisał opinię chroniącą Rezerwę Federalną. I napisał tę opinię. To znaczy, jasno okazał, że … postrzega Trumpa jako egzystencjalne zagrożenie, którym on jest.”
Ujęcie Cobba podkreśla szerszą dynamikę drugiej kadencji Trumpa: serię głośnych orzeczeń Sądu Najwyższego w tym roku, z których wiele sporządził lub do których przyłączył się Roberts, ograniczających władzę wykonawczą w obszarach takich jak cła, obywatelstwo urodzenia i Rezerwa Federalna — choć sąd czasami powstrzymywał się przed całkowitym zablokowaniem samych polityk.
Jednocześnie Cobb zaznaczył, że Roberts miał obowiązek stosować Konstytucję, która jasno przyznaje Białemu Domowi nadzwyczajne uprawnienia z Artykułu II.
„Miały być nadzwyczajne, ponieważ prezydentura miała być sprawowana przez nadzwyczajnych ludzi” — dodał Cobb. „Jerzych Waszyngtonów, Rooseveltów, Teddy Rooseveltów, Obam.”
„Nie łajdaka” — wtrącił Acosta.
„Tak. To znaczy, nie kogoś, kto jest po prostu czystym złem i działa wyłącznie we własnym interesie” — zgodził się Cobb.
Cobb stwierdził następnie, że Sąd Najwyższy nie byłby tak obciążony, gdyby kontrolowany przez republikanów Kongres nie przedkładał partii nad kraj. Jego krytyka odzwierciedla powracający debatę konstytucyjną o systemie checks and balances: założyciele powierzyli Kongresowi władzę nadzorczą właśnie po to, by ograniczać władzę wykonawczą, ale według Cobba lojalność partyjna skutecznie zneutralizowała ten mechanizm.
„Mamy Kongres, który został wykastrowany przez własne tchórzostwo” — powiedział Cobb. „Macie Małego Mikeya Johnsona (spikera Mike'a Johnsona), który zamknął Kongres na dwa miesiące tylko po to, by uniknąć głosowania nad udostępnieniem akt Epsteina w związku z ostatnią ustawą dotyczącą Epsteina. … Fakt, że Kongres istnieje na tym etapie wyłącznie po to, by ułatwiać kaprysy Trumpa, to coś, czego założyciele nigdy nie mogli przewidzieć. I nigdy też nie przewidzieli, że prezydentura będzie sprawowana przez kogoś tak złego jak Trump, kogoś, kto jest funkcjonującym bossem przestępczym.”
Cobb dodał, że Stany Zjednoczone są teraz „ex aequo z Kolumbią” pod względem odsetka osób podejrzewających, że rząd federalny jest skorumpowany — 90 procent.