„To jest zdrada”: Trump właśnie zadał własnym wyborcom „cios w brzuch”
Najważniejsze informacje
- •Trump ogłosił 50% cła na Kanadę po załamaniu negocjacji handlowych między oboma krajami, a Kanada zapowiedziała odpowiedź w podobnym duchu.
- •Greg Sargent ocenił, że spór może zaszkodzić Republikanom w wyborach środka kadencji, ponieważ jego skutki najmocniej odczują stany Midwestu.
- •Josh Turek powiedział, że rolnicy mierzą się z kolejnymi presjami gospodarczymi, w tym wyższymi kosztami nawozów i oleju napędowego oraz niższymi cenami dla producentów wołowiny.
- •Trump grozi też 50% cłami na samochody, ciężarówki i części samochodowe, co może wpłynąć na wyborców w Ohio, Michigan i Pensylwanii.
- •Demokraci wykorzystują spór celny, by twierdzić, że urzędujący Republikanie nie przeciwstawili się działaniom Trumpa.

Od kiedy prezydent Donald Trump rozpoczął w weekend nową wojnę handlową z Kanadą, analitycy sprawdzają, kto najbardziej bezpośrednio odczuje wynikające z niej zakłócenia gospodarcze. Według doświadczonego dziennikarza politycznego Grega Sargenta najnowszy ruch Trumpa jest „zdradą” jego własnych wyborców i, w obliczu zbliżających się wyborów środka kadencji, będzie „fatalny dla GOP”.
Po tym, jak w piątek załamały się negocjacje handlowe między USA a Kanadą, Trump ogłosił 50-procentowe cła wobec amerykańskiego sojusznika, a Kanada zapowiedziała odpowiedź w podobnym duchu. Sargent napisał, że „szalona nowa wojna handlowa Trumpa z Kanadą jest fatalna dla GOP: jej skutki uderzą prosto w serce Midwestu, gdzie rozstrzygnie się wiele wyborów środka kadencji”. Jego zdaniem spór „daje Demokratom broń na ostatniej prostej tych rywalizacji, by zdobywać poparcie wśród wiejskich Amerykanów i innych osób, które doświadczają całego tego niekończącego się szaleństwa w bardzo konkretny sposób”. Ponieważ skutki są już opisywane w kategoriach politycznych, sprawa będzie prawdopodobnie najważniejsza tam, gdzie wyborcy są wrażliwi na koszty, a jednocześnie toczą się już uważnie obserwowane wyścigi do Kongresu.
Josh Turek, Demokrata rzucający wyzwanie reprezentantce Ashley Hinson (R-IA) o otwarte miejsce w Senacie Iowa, powiedział: „Rozmawiasz z rolnikami i powiedzą ci, że to jeden cios w brzuch po drugim”. Wskazał na wojnę Trumpa z Iranem, która — jak powiedział — podbija ceny nawozów i oleju napędowego, oraz na próbę Trumpa obniżenia cen wołowiny poprzez sprowadzanie jej dużych ilości, co zaszkodzi amerykańskim producentom. W odpowiedzi na te decyzje, jak stwierdził Turek, mieszkańcy Iowa przyjęli częstą formułę: „To jest zdrada”. Taka narracja pomaga też wyjaśnić, dlaczego koszty rolnictwa i energii stają się częścią debaty przed wyborami środka kadencji w stanach rolniczych, zamiast pozostawać abstrakcyjnymi sporami o politykę handlową.
Sargent zauważył także, że Trump grozi teraz 50-procentowymi cłami na samochody, ciężarówki i części samochodowe. „Jak to zostanie odebrane w Ohio i Michigan, gdzie odbywają się dwa duże wyścigi do Senatu?” — zapytał. Dodał, że wojna handlowa bezpośrednio uderzy w branżę rolną w spornych okręgach Izby Reprezentantów w Pensylwanii. Innymi słowy, spór wychodzi poza stół negocjacyjny w Waszyngtonie i wkracza do regionów, w których przemysł, rolnictwo i handel transgraniczny mają kluczowe znaczenie dla lokalnych gospodarek oraz dla kolejnej rundy wyborów do Kongresu.
Jak napisał Sargent, wszystko to daje Demokratom „silną linię ataku na urzędujących Republikanów: że nie zrobili nic, by przeciwstawić się cłom, choć te opłaty stanowią ogromne uzurpatorstwo ich własnej władzy — to znaczy władzy Kongresu do nakładania podatków”. Dodał, że wojna handlowa Trumpa z Kanadą to mocny temat przed wyborami środka kadencji, ponieważ pokazuje, jak „Republikański Kongres kładzie się przed szaleńcem w sposób, który konkretnie szkodzi zwykłym ludziom”. Taki argument może trafić do okręgów, w których wyborcy mniej skupiają się na teorii handlu, a bardziej na tym, czy przywódcy partii są gotowi się sprzeciwić, gdy zmiany polityczne wpływają na ceny, producentów i pracodawców.
Mimo spodziewanego sprzeciwu Trump utrzymuje, że „nie potrzebujemy Kanady, to oni potrzebują nas!” Ale Sargent argumentował, że niezależnie od tego, czy USA „potrzebują” Kanady, faktem pozostaje, że między tymi dwoma krajami nadal odbywa się duża wymiana handlowa. „Wiecie, kogo tak naprawdę nie stać teraz na to, by wszystko to zostało wywrócone do góry nogami? Urzędujących Republikanów i kandydatów na Środkowym Zachodzie, właśnie ich” — napisał. „Więc «my» może i nie «potrzebujemy» Kanady, ale Republikanie w tym regionie naprawdę «potrzebują» Trumpa, by przez najbliższe dwa miesiące nie zrywał relacji handlowych z naszym sojusznikiem.”