AktualnościMakroNowe przecieki z Białego Domu podważają wersję Trumpa o incydencie z katarskim odrzutowcem na szczycie NATO

Nowe przecieki z Białego Domu podważają wersję Trumpa o incydencie z katarskim odrzutowcem na szczycie NATO

Autor: Alternet·

Najważniejsze informacje

  • Trump korzystał z podarowanego przez obcy rząd katarskiego odrzutowca podczas podróży na szczyt NATO, co odbiega od standardowej praktyki używania przez prezydentów amerykańskich samolotów wojskowych.
  • Po informacji o rzekomym irańskim zagrożeniu administracja przeprowadziła tajny plan przeniesienia Trumpa na inny samolot, pozostawiając sekretarza stanu Marco Rubio, doradców i towarzyszących dziennikarzy na samolocie pozorowanym bez ich wiedzy.
  • CIA i inne amerykańskie agencje wywiadowcze nie poparły oceny zagrożenia, które pochodziło z Izraela i zostało przez jednego z urzędników opisane jako mało wiarygodne.
  • Biały Dom rozpoczął dochodzenie w sprawie przecieków, prowadzone przez szefa personelu i dyrektora FBI.
  • Krytycy, w tym były kongresmen Adam Kinzinger oraz komentatorzy medialni, porównują ten incydent do epizodu z bunkrem z 2020 roku i zarzucają administracji wykorzystanie dziennikarzy jako nieświadomej przynęty.
Nowe przecieki z Białego Domu podważają wersję Trumpa o incydencie z katarskim odrzutowcem na szczycie NATO

Seria kolejnych przecieków z administracji prezydenta Donalda Trumpa rzuca światło na okoliczności związane z wykorzystaniem podarowanego katarskiego odrzutowca do podróży na szczyt NATO i stawia pytania wokół oficjalnej wersji wydarzeń. Użycie samolotu udostępnionego przez obcy rząd do podróży prezydenckiej samo w sobie jest bardzo nietypowe, ponieważ urzędujący prezydenci zwykle latają wojskowymi samolotami utrzymywanymi i zabezpieczanymi przez U.S. Air Force.

Rozmawiając w czwartek z krytyczką mediów Margaret Sullivan, Greg Sargent z The New Republic zauważył, że środowe doniesienia ujawniły, iż prezydent zostawił kluczowych członków gabinetu i personel jako przynętę w obliczu rzekomego irańskiego zagrożenia. Późno w środę poinformowano też, że amerykańskie służby wywiadowcze od początku nigdy w pełni nie uznały tej oceny zagrożenia.

Cała sytuacja zaczęła się, gdy Trump został poinformowany o wiarygodnym irańskim zagrożeniu dla jego życia. Ponieważ Turcja graniczy z Iranem na odcinku 350 mil, administracja opracowała plan ukrycia prezydenta w ciężarówce cateringowej i przeniesienia go na samolot należący do sekretarza Pete’a Hegsetha.

„Teraz nowe przecieki z wnętrza administracji sprawiają, że cała ta sprawa wygląda znacznie mroczniej” — powiedział Sargent.

Biały Dom zajmuje się obecnie skutkami ujawnionych informacji, a dochodzenie prowadzą szef personelu i dyrektor FBI. W środę ujawniono, kto znajdował się na samolocie pozorowanym: prezydent pozostawił za sobą sekretarza stanu Marco Rubio, a dziennikarze na pokładzie również nieświadomie zostali narażeni. Zgodnie z długoletnią praktyką Białego Domu, prezydentowi przez cały czas towarzyszy rotacyjna grupa dziennikarzy znana jako traveling press pool, aby zapewnić ciągły publiczny zapis działań naczelnego dowódcy.

Późnym wieczorem w środę Washington Post podał, że CIA nie zaakceptowała informacji wywiadowczych, które pochodziły z Izraela. Jeden z urzędników opisał twierdzenia dotyczące zagrożeń dla życia Trumpa jako „pochodzące z Izraela, a nie wygenerowane w USA, i uznane za mało wiarygodne”. Ujawnienie, że ważna decyzja dotycząca bezpieczeństwa prezydenta została oparta na wywiadzie z zewnętrznego źródła, który amerykańskie agencje oceniły jako niewiarygodny, zwiększa presję na sposób weryfikowania informacji o zagrożeniach przed podjęciem działań.

„Jak powiedział prezydent, mierzył się z licznymi groźbami wobec swojego życia, w tym z Iranu, i podejmowane są wszelkie środki, by zapewnić mu bezpieczeństwo” — powiedział amerykański urzędnik w oświadczeniu dla Post. „Główną misją Secret Service Stanów Zjednoczonych jest ochrona prezydenta, co zostało osiągnięte”.

Jak wyjaśnił Sargent, kilku najbardziej lojalnych współpracowników Trumpa zostało przeniesionych z nim na tajny samolot, w tym zastępca szefa personelu Białego Domu Dan Scavino, Walt Nauta, kolejny wysoki rangą doradca, oraz Natalie Harp, asystentka wykonawcza Trumpa, która — jak powiedział Sargent — pełni wobec prezydenta rolę „rodzaju koca bezpieczeństwa”. Na samolocie pozorowanym byli Stephen Miller, sekretarz stanu Marco Rubio, liczni doradcy oraz towarzyszący prezydentowi dziennikarze.

Dziennikarzy nie poinformowano o zamianie samolotów i pozostali na maszynie pozorowanej. „To wszystko trafnie symbolizuje opresyjny i autorytarny stosunek Trumpa do mediów” — powiedział Sargent.

Sullivan podzieliła tę ocenę, zwracając uwagę, że Trump od dawna pozostaje w konflikcie z prasą. „Przez lata traktował prasę w bardzo nietypowy i bardzo zły sposób, a niestety wielu przedstawicieli głównych mediów wydaje się tym nie przejmować albo nie wie, co z tym zrobić” — powiedziała. „Ale nadal relacjonują go w bardzo normalizujący sposób. Na zasadzie: 'Cóż, jest prezydentem, więc musimy wierzyć we wszystko, co mówi' albo, wie pan, odnosić się do tego z dużą rewerencją.”

„I, wie pan, to moim zdaniem bardzo wyrazisty przykład tego, co on o nich myśli” — dodał Sargent.

Sullivan argumentowała, że Biały Dom mógł wstrzymać informacje przed prasą z uzasadnionych względów bezpieczeństwa, ale zamiast tego podał nieprawdziwe informacje. Jej zdaniem powinna była zareagować White House Correspondents’ Association.

„Ale czy był wielki sprzeciw? Czy pojawiło się poczucie: 'Mój Boże, nie możecie tego zrobić. To absolutny skandal'? Nie” — powiedziała Sullivan.

Podczas czwartkowej porannej rozmowy w CNN były kongresmen Adam Kinzinger (R-Ill.) stwierdził: „Myślę, że właśnie tam prasa ma prawo być oburzona. Jeśli byli na tym samolocie, to w zasadzie zostali użyci jako przynęta”.

Prowadząca CNN Audie Cornish zasugerowała, że źródłem przecieków mogło być niezadowolenie personelu. „Zastanawiam się, czy personel był zły i dlatego trafiło to do prasy. Rozumie pan, co mam na myśli? Jakby niektórzy mówili: chwileczkę, co? Zostawiono nas wszystkich w tyle?”

Krytycy tacy jak Jim Acosta, Jon Stewart i John Oliver wyśmiewali Trumpa za jego słabość, porównując tę sytuację do wieczoru, gdy Trump został szybko przewieziony do bunkra, by chronić go przed protestującymi kilka przecznic dalej.