Groźby Trumpa wobec Kennedy Center świadczą o niezrozumieniu organizacji non-profit, uważa krytyczka
Najważniejsze informacje
- •Federalny sędzia Christopher Cooper orzekł, że zarząd Kennedy Center nie może dodać nazwiska prezydenta Trumpa w żadnym miejscu na terenie centrum, zatrzymując jego starania o nazwanie zabytku swoim imieniem.
- •Trump twierdził w mediach społecznościowych – bez potwierdzenia w materiale źródłowym – że Kennedy Center znajduje się w katastrofalnym stanie i może zostać wyburzone, jeśli jego nazwisko nie zostanie dodane.
- •Zdjęcie Trumpa oglądającego plakat „Kennedy Center Demolished” przez okno na pokładzie Air Force One wywołało szeroki niepokój wśród obserwatorów.
- •Krytyczka kultury Rebecca Ritzel argumentowała, że Trump podchodzi do Kennedy Center jak do jednego ze swoich zbankrutowanych hoteli, a nie jak do organizacji non-profit ustanowionej uchwałą Kongresu, podlegającej innym przepisom.
- •Zgodnie z prawem dotyczącym organizacji non-profit rozdział 7 wymagałby pełnej likwidacji majątku centrum, a rozdział 11 nie pozwala na umorzenie długów, nie pozostawiając żadnej ścieżki przypominającej korporacyjne upadłości Trumpa.

Groźby prezydenta Donalda Trumpa pod adresem Kennedy Center odzwierciedlają – jak opisała jedna z krytyczek kultury – fundamentalne niezrozumienie sposobu działania tej instytucji. W artykule dla MS NOW Rebecca Ritzel argumentowała, że Trump zdaje się traktować instytucję artystyczną tak, jakby był to jeden z jego zbankrutowanych hoteli.
W tym tygodniu federalny sędzia Christopher Cooper orzekł, że zarząd Kennedy Center nie może dodać nazwiska Trumpa w żadnym miejscu ani w żadnej formie na terenie centrum artystycznego. Decyzja zdecydowanie zatrzymała wielomiesięczne starania prezydenta, by zamienić zabytkowy budynek w pomnik samego siebie. Spór wyprowadził na środek bardzo publicznej batalii rzadko rozważane rozróżnienie – czym organizacja non-profit ustanowiona uchwałą Kongresu różni się od prywatnej spółki – ze skutkami dotyczącymi wszystkiego, od praw do nazwy po upadłość.
Trump odpowiedział w mediach społecznościowych tyradą, w której twierdził – bez potwierdzenia w materiale źródłowym – że centrum znajduje się w katastrofalnym stanie i może zostać wyburzone, jeśli jegowisko nie zostanie dodane. Wywołał też szeroki niepokój, gdy fotograf utrwalił go, jak przez okno na pokładzie Air Force One ogląda plakat z napisem „Kennedy Center Demolished”. Części obserwatorów obraz ten zasugerował, że plany zniszczenia zabytku są w toku.
Ritzel, krytyczka kultury z Waszyngtonu pisząca dla różnych mediów, opublikowała swoją analizę w niedzielę, w środku narastających wydarzeń wokół Kennedy Center. Stwierdziła, że Trump podchodzi do znanego centrum artystycznego z tą samą mentalnością, jaką mógłby zastosować wobec jednego ze swoich bankrutujących hoteli.
„Może zabrzmieć to banalnie, ale Kennedy Center to nie Trump Plaza Hotel – by wymienić jedno z przedsiębiorstw dawniej należących do prezydenta, które rzeczywiście zamieniło się w stertę gruzu” – wyjaśniła Ritzel. „Oba mogą być zabytkowymi budynkami nad wodą – jeden w Atlantic City, drugi w Waszyngtonie. Oba były prowadzone przez Trumpa. Ale jedno było firmą, która ogłosiła upadłość, a drugie jest organizacją non-profit ustanowioną uchwałą Kongresu. Jeśli te budynki popadają w długi, nie radzą sobie z niesprawną instalacją wodną i chcą zaprzestać działalności, robią to na podstawie zupełnie innego zbioru przepisów.”
Dodała: „To rozróżnienie, którego prezydent Stanów Zjednoczonych, były właściciel sieci Plaza Hotel i obecny przewodniczący Kennedy Center, najwyraźniej nie zamierza robić.”
Ritzel wyjaśniła, że Kennedy Center to organizacja non-profit ustanowiona uchwałą Kongresu, a zatem działa na zasadniczo innych zasadach niż dawne prywatne przedsiębiorstwa Trumpa. Ewentualna upadłość centrum różniłaby się również od procedury, z którą Trump ma bogate doświadczenie. To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne: według opisanych przez nią zasad opcje zawężają się do pełnej likwidacji lub restrukturyzacji, która nie umorzy długów centrum – beznej ścieżki przypominającej upadłości korporacyjne znane z kariery biznesowej Trumpa.
„W przypadku organizacji non-profit złożenie wniosku o upadłość według rozdziału 7 wymaga likwidacji całego majątku, oprócz przeprowadzenia postępowania upadłościowego” – napisała Ritzel. „Gdy organizacja non-profit się „likwiduje”, prawo zakazuje zarządowi i pracownikom osiągania jakiegokolwiek zysku. Kennedy Center nie mogłoby nawet zatrzymać kurtyn. A likwidacja organizacji non-profit ustanowionej uchwałą Kongresu to całkowicie nieznany teren. Rozważany jest też rozdział 11, ale nie pozwoliłby sądowi na umorzenie długów, a biorąc pod uwagę twierdzenie prezydenta, że Kennedy Center winne jest „setki milionów dolarów”, restrukturyzacja najwyraźniej by nie pomogła.”
Ritzel przeciwstawiła również praktyki nadawania nazw w organizacjach non-profit korporacyjnemu brandingowi Trumpa. „Podobnie jak kilka innych firm z lat 90., [Trump Plaza Hotel] zachował nazwisko Trumpa nawet po tym, jak rodzina zmniejszyła swoje udziały” – napisała. „Może odległe wspomnienie sprawia, że uważa wykucie swojego nazwiska w kamieniu za jedyny sposób na ocalenie Kennedy Center. I tu znowu najwyraźniej nie rozumie, jak branding korporacyjny różni się od norm obowiązujących organizacje non-profit. Gdy organizacja non-profit umieszcza czyjeś nazwisko na swojej siedzibie, zwykle dzieje się tak dopiero po długiej historii osobistego i rodzinnego zaangażowania finansowego.”
Dalszy przebieg sporu pozostaje otwarty. Sąd zatrzymał starania o zmianę nazwy, a ostrzeżenia prezydenta o finansach centrum opierają się na twierdzeniach, których materia źródłowy nie potwierdza. Gdyby spór się zaognił, to ramy non-profit opisane przez Ritzel – a nie korporacyjny scenariusz z kariery biznesowej Trumpa – określałyby dostępne opcje, na prawnym terenie, któryśliła jako całkowicie nieznany.
Źródło: Alternet