Trump odsuwa czołowego doradcę, gdy kampania przeciw Iranowi się przeciąga, mówią źródła
Najważniejsze informacje
- •Trump rozpoczął jednostronny atak na Iran w lutym, oczekując szybkiego rozstrzygnięcia, ale konflikt trwa już od sześciu miesięcy.
- •Według źródeł Trump wpadł w szał podczas pobytu w Camp David, gdy optymistyczne raporty doradców, w tym zapewnienia, że kluczowy niedobór amunicji został rozwiązany, zderzyły się z rzeczywistością pola bitwy.
- •Trump coraz bardziej wynosi sekretarza skarbu Scotta Bessenta, odsuwając sekretarza obrony Pete'a Hegsetha, którego insiderzy krytykują za mówienie prezydentowi tego, co chce usłyszeć.
- •Zwrot w kierunku podejścia prowadzonego przez resort skarbu miałby kłaść nacisk na narzędzia ekonomiczne, takie jak sankcje, które sojusznicy Hegsetha opisują jako uzupełnienie kampanii militarnej, a nie jej zastąpienie.

Prezydent Donald Trump mierzy się z konsekwencjami otaczania się wąskim kręgiem doradców, którzy osłaniają go korzystnymi wiadomościami, podczas gdy wojna z Iranem się przeciąga, a Biały Dom koryguje swoje podejście, wynika ze źródeł cytowanych przez Daily Mail.
Trump rozpoczął jednostronny atak na Iran w lutym, przekonany, że inwazja będzie szybka i skuteczna. Jednak, jak wynika z raportu, prezydent wyłączył z procesu decyzyjnego rozsądne rady przed rozpoczęciem natarcia, które przeciąga się już od sześciu miesięcy. Zamiast wziąć odpowiedzialność za błędną ocenę, Trump — według źródeł — wydaje się wyładowywać na swoich lojalistach, odsuwając co najmniej jednego z nich. Ta dynamika uwypukla powracający problem prezydentów czasu wojny: przywódcy, których doradcy filtrują złe wieści, narażają się na strategiczne niespodzianki, gdy rzeczywistość pola bitwy odbiega od wewnętrznych raportów.
"Jeden jest młotem pneumatycznym, a drugi skalpelem" — powiedział anonimowe źródło Daily Mail, porównując sekretarza obrony Pete'a Hegsetha z sekretarzem skarbu Scottem Bessentem.
Hegseth, podobnie jak inni z otoczenia prezydenta, "mówi Trumpowi to, co chce usłyszeć" — informuje Daily Mail, powołując się na tego współpracownika, który wybrzmiał obawy dotyczące "jednomyślnych" doradców wojskowych Trumpa, podzielane również przez republikanów na Kapitolu.
Według źródła zaznajomionego z przebiegiem spotkań Hegseth, przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów generał Dan Caine, wiceprezydent JD Vance, sekretarz stanu Marco Rubio i inni mieli okazję informować naczelnego dowódcę. Ostatnio jednak Trump w tych okolicznościach coraz bardziej wynosi Bessenta.
Awans sekretarza skarbu nastąpił po wybuchowym epizodzie na spotkaniu w Camp David na początku tego miesiąca, gdy Trump wpadł w szał, ponieważ optymistyczne raporty, których żąda od swoich podwładnych, nie odpowiadały rzeczywistości wojny. Co najważniejsze, jak doniósł Daily Mail, armia USA zmaga się z niedoborem kluczowej amunicji obronnej — problemem, o którym Trump miał zapewnienie, że "został rozwiązany". Wyczerpywanie się amunicji jest znanym ograniczeniem w przedłużających się operacjach USA: zapasy broni precyzyjnej historycznie topniały szybciej, niż udawało się je uzupełniać, co planiści obronni sygnalizowali również w kontekście innych przedłużających się konfliktów w ostatnich latach.
"Środowisko się zmieniło" — powiedziało źródło z otoczenia Trumpa, opisując uświadomienie sobie w administracji, że Trump po prostu "nie może już [Iranu] dobijać maczugą".
Bessent jawi się teraz jako gotowy przejąć wiodącą rolę, z której Hegseth został odsunięty. Zwrot w kierunku podejścia prowadzonego przez resort skarbu wpisuje się w tradycyjną odpowiedzialność tego departamentu za narzędzia ekonomiczne, takie jak sankcje — obszar, w którym Stany Zjednoczone od dawna starały się wywierać nacisk jako alternatywę lub uzupełnienie działań militarnych.
"Cieszy się ogromnym zaufaniem" — powiedziało źródło bliskie prezydentowi. "To nie tylko kwestia Iranu, jego pozycja rośnie. Jest coraz bardziej zaangażowany w różne sprawy".
Sojusznicy Hegsetha upierają się, że rozszerzona rola sekretarza skarbu nie oznacza degradacji sekretarza obrony.
"Istnieją granice tego, ile zostanie zaakceptowane militarnie przez opinię publiczną i przez Kongres" — powiedział Daily Mail wysoki urzędnik Departamentu Obrony bliski Hegsethowi. "Środki ekonomiczne uzupełniają kampanię bombardowań".
Nowa faza stanowi "znacznie lepszą strategię" — dodał urzędnik.