Trump bagatelizuje gniew wyborców wobec centrów danych, mówiąc, że „miejsca pracy są ogromne, a pieniądze wypłacane, podatki płacone, są po prostu ogromne”
Najważniejsze informacje
- •Prezydent Trump powiedział, że chętnie przyjąłby zakład AI lub centrum danych w każdym stanie lub mieście, wskazując na ogromne miejsca pracy i wpływy podatkowe oraz łącząc te obiekty z wygraniem wyścigu AI z Chinami.
- •Krajowy Komitet Senatorski Partii Republikańskiej ostrzegł w memorandum, że senator Jon Husted z Ohio jest narażony na utratę mandatu z powodu centrów danych, nazywając ten temat uśpionym przez cały cykl wyborczy.
- •Lipcowy sondaż Fox News wykazał, że większość zarejestrowanych wyborców sprzeciwia się budowie centrum danych w swojej okolicy, choć temat ustępuje innym kwestiom, takim jak koszty życia.
- •Gubernator Teksasu Greg Abbott, który wcześniej wychwalał inwestycję Google o wartości $40 billion, przesunął się w stronę ostrzejszych działań, takich jak zniesienie stanowego zwolnienia z podatku od sprzedaży, co Trump nazwał błędem.
- •Demokrata z Nevady Aaron Ford zaproponował zakończenie nowych stanowych ulg podatkowych dla centrów danych, które oszacował na $200 million, oraz audyt istniejących projektów, aby potwierdzić realizację obietnic.

Prezydent Donald Trump, mówiąc w tym tygodniu w Białym Domu razem z liderami branży kryptowalut, zdecydowanie bronił centrów danych — czego w dużej mierze unikają kandydaci Partii Republikańskiej i Demokratycznej w konkurencyjnych wyborach połówkowych.
„Gdybym był burmistrzem miasta albo gubernatorem stanu i miałbym możliwość sprowadzenia dużego zakładu, zakładu AI albo centrum danych” — powiedział Trump — „na pewno bym tego chciał, bo miejsca pracy są ogromne, a pieniądze wypłacane, podatki płacone, są po prostu ogromne”.
To nie jest rodzaj przekazu, jaki jakikolwiek kandydat wykorzystuje w tegorocznej kampanii, nawet gdy centra danych stają się coraz bardziej widocznym elementem lokalnej polityki w stanach wahających się.
Wyścig o budowę centrów danych, które zasilają sztuczną inteligencję i przetwarzanie w chmurze, utknął w miejscu w obliczu frustracji wyborców, którzy nie chcą mieszkać w pobliżu ogromnych kampusów magazynowych. Nawet sztab wyborczy Republikanów w Senacie ostrzegł, że gniew wokół centrów danych — z których niektóre przewyższają rozmiarami stadiony piłkarskie i zużywają więcej energii niż małe miasta — może kosztować partię mandat.
Sprzeciw rozciąga się na całe spektrum polityczne, napędzany obawami, że te kolosy podniosą rachunki za prąd, wyczerpią lokalne zasoby wody, spowodują niezdrowy poziom zanieczyszczenia powietrza i hałasu oraz na zawsze zmienią charakter społeczności — a wszystko to przy jednoczesnym korzystaniu z lukratywnych ulg podatkowych oferowanych przez stany konkurujące o ich inwestycje.
Trump przedstawia centra danych jako niezbędny element kluczowego priorytetu bezpieczeństwa narodowego i gospodarczego: wygrania wyścigu AI z Chinami. Jednocześnie przyznał, że martwią go rosnące rachunki za energię elektryczną, wcześniej mówiąc, że „to tylko sprawiedliwe”, aby firmy ponosiły swoje koszty.
W tym tygodniu zasugerował też, że centrom danych potrzeba „trochę pomocy w zakresie public relations”. W ostatnich miesiącach nakłonił gigantów technologicznych do podpisania dobrowolnego zobowiązania do ochrony amerykańskich konsumentów przed wyższymi rachunkami za media, jednocześnie dążąc do uproszczenia procesu budowy przez firmy i przedsiębiorstwa użyteczności publicznej własnych elektrowni.
Budowa elektrowni nie odbywa się jednak z dnia na dzień, a bieżąca rzeczywistość polityczna kandydatów w całym kraju wygląda zupełnie inaczej. Różnica między gospodarczym przekazem Białego Domu a ostrożnością na szlaku kampanijnym pokazuje, jak szybko temat przeszedł z historii technologicznej do sprawy lokalnej, w której zużycie energii, zapotrzebowanie na wodę i ulgi podatkowe mogą mieć większe znaczenie niż obietnica inwestycji wysokich technologii.
„To kolejny wymiar, w którym Biały Dom wydaje się nie rozumieć sytuacji — w najlepszym razie nie rozumie jej, a w najgorszym jest obojętny wobec interesów innych republikańskich kandydatów” — powiedział James Henson, dyrektor Texas Politics Project na University of Texas w Austin, bezpartyjnej organizacji badawczej.
Kandydaci stanowi od Nevady po Pensylwanię, zarówno republikańscy, jak i demokratyczni, wykorzystują centra danych przeciwko swoim rywalom, a kandydaci, którzy przyjmują te ataki, starają się następnie od nich zdystansować.
Ohio
Ohio, będące jednym z centrów rozwoju data center i miejscem zaciętych wyścigów o urząd gubernatora oraz o Senat USA, pokazuje, jak mocno zmieniła się polityka wokół tego tematu. Krajowy Komitet Senatorski Partii Republikańskiej ostrzegł w memorandum we wtorek, że senator Jon Husted jest narażony na utratę mandatu z powodu tych obiektów.
Demokratyczny nominowany Sherrod Brown emituje spoty atakujące Husted'a, nazywające go „twarzą centrów danych w Ohio”, podczas gdy ludzie zbierają podpisy pod ogólnostanowym referendum zakazującym ich budowy.
Republikańskie memorandum określiło to jako „uśpiony temat całego cyklu wyborczego”.
„Brown używa tego, ponieważ to działa” — powiedział NRSC. „Bardziej niż cokolwiek innego w tym wyścigu centra danych są kotwicą wiszącą u szyi Husteda. Jeśli przegra i centra danych zostaną obwinione, politycy w całym kraju to zauważą — i nie zbliżą się do następnego takiego projektu.”
Memorandum sugerowało, że wyborcy mogą odrzucać demokratycznych kandydatów, którzy chcą całkowicie wstrzymać budowę centrów danych, na rzecz republikańskiego kandydata, który chce, by centra danych powstawały tylko wtedy, gdy społeczność zatwierdzi je w lokalnym głosowaniu i gdy same zapłacą za własną energię, wodę i inne media.
Obraz sondażowy
Większość zarejestrowanych wyborców sprzeciwia się budowie centrum danych w swojej okolicy — wynika z lipcowego sondażu Fox News. Mimo to temat ustępuje innym obawom wyborców, takim jak koszty życia, w miarę zbliżania się listopada.
Badanie Quinnipiac przeprowadzone w czerwcu pytało wyborców, jakie kwestie są ważne przy podejmowaniu decyzji, na kogo głosować w wyborach do Izby Reprezentantów USA, i około 4 na 10 wskazało centra danych AI.
Nevada
W Nevadzie demokrata Aaron Ford szybko powiązał wypowiedź Trumpa z republikańskim gubernatorem Joe Lombardo, przedstawiając ich jako działających „w ścisłej zgodzie w sprawie centrów danych”.
W oświadczeniu Ford powiedział, że Trump i Lombardo są „największymi cheerleaderkami centrów danych w Nevadzie”, którzy „dbają wyłącznie o interesy swoich ‘billionaire friends’, podczas gdy mieszkańcy Nevady płacą cenę”.
Ford przedstawił w tym tygodniu program polityczny, w którym powiedział, że wstrzyma nowe stanowe ulgi podatkowe dla centrów danych — oszacował je obecnie na $200 million — oraz przeprowadzi audyt istniejących projektów, by upewnić się, że realizują swoje obietnice. Zapowiedział też, że dopilnuje, aby centra danych płaciły za swoje zapotrzebowanie na energię elektryczną, nie uszczuplały zasobów wodnych Nevady oraz pomagały władzom lokalnym wynegocjować silne umowy o korzyściach z deweloperami.
Teksas
Gubernator Teksasu Greg Abbott, który w listopadzie ubiegłego roku świętował ogłoszenie przez Google inwestycji o wartości $40 billion, nazywając stan „epicentrum rozwoju AI”, jest atakowany przez swoją demokratyczną rywalkę Ginę Hinojosę za dążenie do rozwoju centrów danych.
Abbott później zmienił kurs, obiecując twardsze działania, takie jak zniesienie stanowego zwolnienia z podatku od sprzedaży i wstrzymywanie projektów w celu zbadania ich zużycia energii.
Trump skrytykował tę zmianę, mówiąc w niedawnym wywiadzie dla Punchbowl News: „Myślę, że to błąd”.
Zapytane o poparcie Trumpa dla centrów danych biuro Abbota powiedziało, że „najwyższym priorytetem gubernatora jest ochrona bezpieczeństwa i jakości życia Teksańczyków oraz zapewnienie integralności naszej sieci energetycznej i dostaw wody”.
„Krótko mówiąc, Teksańczycy muszą być na pierwszym miejscu” — powiedziało biuro Abbota.
Wisconsin
Choć Trump popiera centra danych, nawet niektórzy jego sojusznicy wykorzystują je do ataków politycznych. Kongresmen USA Tom Tiffany, kandydat na gubernatora Wisconsin, opublikował w tym tygodniu spot telewizyjny, w którym ochrzcił swojego demokratycznego rywala jako „Data Center David Crowley”.
Reklama zawiera fragment wypowiedzi Crowleya, że Wisconsin mogłoby stać się „centrum AI i danych nie tylko dla całego kraju, ale dla całego świata”.
Crowley powiedział, że lokalne społeczności muszą mieć prawo weta, jednocześnie określając centra danych jako część nowoczesnej gospodarki, która mogłaby przynieść stanowi znaczące korzyści ekonomiczne.
Tiffany, którego Trump poparł, również wypowiadał się pozytywnie o centrach danych. W styczniu Tiffany nazwał je „ekscytującą nową technologią” w wywiadzie dla PBS Wisconsin. W grudniu ubiegłego roku głosował za ponadpartyjnym projektem znanym jako SPEED Act, którego celem jest przyspieszenie budowy nowych projektów infrastruktury AI, takich jak centra danych. Ustawa nie przeszła przez Senat.
Ani Tiffany, ani Crowley nie popierają moratorium na budowę nowych centrów danych. Tiffany domagał się uchylenia stanowej zachęty podatkowej dla centrów danych, a Crowley nie. Obaj wzywali do surowszych regulacji.
Crowley, na środowym wydarzeniu, podczas którego otrzymał poparcie ekologicznej organizacji Clean Wisconsin, bagatelizował ataki Tiffany'ego na jego stanowisko wobec centrów danych.
„On coraz lepiej radzi sobie z mówieniem jednej rzeczy i robieniem czegoś innego” — powiedział Crowley, wskazując na głosy Tiffany'ego za SPEED Act.
„To, co robi kongresmen Tom Tiffany, jest kłamstwem, ponieważ próbuje uciec od swojego dorobku w Kongresie” — powiedział Crowley.
Bauer relacjonował z Madison w stanie Wisconsin, a Levy z Harrisburga w Pensylwanii. Linley Sanders współpracowała z Waszyngtonu.
Ten materiał pierwotnie ukazał się na Fortune.com