AktualnościMakroTrump podobno uwięziony w bańce bogaczy, narastają sygnały ostrzegawcze w gospodarce

Trump podobno uwięziony w bańce bogaczy, narastają sygnały ostrzegawcze w gospodarce

Autor: Alternet·

Najważniejsze informacje

  • Producent MS NOW Charlie Herman napisał, że popieranie przez Trumpa kryptowalut i centrów danych AI — dwóch technologii postrzeganych negatywnie przez wielu wyborców — sugeruje, że jest on niezgodny z opinią publiczną w kwestii gospodarki.
  • W skład personelu Białego Domu wchodzi 57 osób o majątku wynoszącym co najmniej 100 mln dolarów — koncentracja bogactwa przewyższająca ostatnich poprzedników i odzwierciedlająca to, co Herman nazwał administracją „w kształcie litery K”.
  • Dług publiczny przekroczył 40 bln dolarów, ceny paliw dalej rosną, a długoterminowe stopy procentowe osiągnęły najwyższe poziomy od niemal dwóch dekad.
  • Obawy inwestorów dotyczące inflacji, wielkości długu federalnego oraz miliardów pożyczek korporacyjnych na finansowanie AI podnoszą rentowność amerykańskich obligacji rządowych do nowych maksimów.
  • Rosnąca rentowność zwiększa ryzyko „pętli zagłady”, w której rząd musi zaciągać kolejne pożyczki, by sprostać wyższym płatnościom odsetkowym, co jeszcze bardziej podnosi dług publiczny.
Trump podobno uwięziony w bańce bogaczy, narastają sygnały ostrzegawcze w gospodarce

Sygnały ostrzegawcze w gospodarce narastają zarówno pod względem liczby, jak i intensywności, jednak według nowego materiału MS NOW prezydent Donald Trump jest tak głęboko odizolowany we własnej ultrazamożnej „bańce miliarderów”, że nie dostrzega zbliżania się własnej politycznej „klęski”.

W materiale opublikowanym w sobotni poranek producent MS NOW Charlie Herman argumentował, że choć Trump od dawna przedstawiał się jako bardziej związany ze zwykłymi Amerykanami niż typowi politycy, jego działania w tym tygodniu „stanowiły sygnały, że może być niezgodny z opinią publiczną, szczególnie jeśli chodzi o gospodarkę”.

Według Hermana prezydent wydaje się szczególnie skupiony na wspieraniu technologii, które stają się coraz bardziej „toksyczne” w oczach wyborców, w dużej mierze dlatego, że popierają je jego ultrazamożni sojusznicy. Podczas gdy te kwestie pochłaniają uwagę administracji, zwykli wyborcy i konsumenci nadal zmagają się z ciężarem gospodarki Trumpa, a prezydent wydaje się niemal celowo ślepy na „światła ostrzegawcze”, które mogą oznaczać polityczne kłopoty dla niego i Partii Republikańskiej.

„Trump przyjmuje kryptowaluty, mimo że Amerykanie wyrażają obawy dotyczące jego powiązań finansowych z tą branżą” — napisał Herman. „Chwali centra danych sztucznej inteligencji, które stały się politycznie toksyczne. A jego administracja jest wypełniona multimilionerami i miliarderami w stopniu, jakiego nie osiągnęli jego poprzednicy”.

Kontynuował: „Poza bańką Białego Domu migają światła ostrzegawcze. Ceny paliw ciągle rosną. Dług publiczny właśnie przekroczył 40 bln dolarów. A inwestorzy podnoszą długoterminowe stopy procentowe do poziomów niespotykanych od niemal dwóch dekad, co odzwierciedla obawy o inflację, zaciąganie pożyczek i stan gospodarki. Razem wzięte te wydarzenia budzą pytania o to, jak bardzo prezydent może być oddalony od ekonomicznych trosk wielu Amerykanów”.

Herman argumentował również, że ślepotę Trumpa pogłębia to, co określił mianem administracji „w kształcie litery K”. To sformułowanie odnosi się do idei „gospodarki w kształcie litery K”, w której warunki poprawiają się dla zamożnych, a pogarszają dla wszystkich pozostałych — wzorzec, który według ekspertów odzwierciedla obecny kształt gospodarki USA za prezydentury Trumpa. Zdaniem Hermana prezydent obsadził swój Biały Dom 57 osobami o majątku wynoszącym 100 mln dolarów lub więcej — znacznie więcej niż jego bezpośredni poprzednicy.

„Trump powiedział wyborcom klasy średniej, że będzie reprezentował ich interesy i zajmie się wysokimi cenami od pierwszego dnia” — napisał Herman. „Zamiast tego pozłocił Biały Dom — nie tylko złotem, ale i ultrazamożnymi”.

Ten kontrast ma znaczenie, ponieważ te same presje gospodarcze, które kształtują budżety domowe, wpływają również na koszty zaciągania pożyczek przez Waszyngton oraz na szerszą debatę o zadłużeniu, inflacji i inwestycjach związanych z AI. Herman zauważył, że pogarszające się warunki stworzyły podstawy pod to, co ekonomiści nazywają „pętlą zagłady”. W tym scenariuszu inwestorzy żądają wyższych stóp procentowych przy zakupie amerykańskiego długu, zmuszając rząd do zaciągania kolejnych pożyczek, by pokryć te płatności, co jeszcze bardziej napędza wzrost długu publicznego.

Herman napisał, że „obawy inwestorów o inflację, dług federalny sięgający obecnie ponad 40 bln dolarów oraz miliardy pożyczek korporacyjnych na finansowanie AI podnoszą rentowność (czyli w zasadzie długoterminowe stopy procentowe) amerykańskich obligacji rządowych do nowych maksimów”, przybliżając gospodarkę Trumpa do tego scenariusza.