Trump znosi cła na import 300 000 ton mielonej wołowiny i twierdzi, że mięso będzie sprzedawane o 25% poniżej cen rynkowych
Najważniejsze informacje
- •Biały Dom poinformował, że w ciągu dwóch tygodni Trump podpisze dekret wykonawczy pozwalający na wprowadzenie do USA w ciągu najbliższych trzech miesięcy do 300 000 ton wołowiny bez ceł pozakwotowych.
- •Zwolnienie obejmuje wyłącznie chude części wołowe do produkcji mielonej wołowiny, a według administracji zagraniczni eksporterzy zobowiązali się do 25-procentowego rabatu, choć nie wymieniono żadnych konkretnych firm ani importerów.
- •Mielona wołowina kosztowała w lipcu średnio 6,89 dolara za funt — o około 10% więcej niż rok wcześniej i o 57% więcej niż pięć lat temu — a amerykańskie stado bydła jest blisko najniższego poziomu od lat 50. XX wieku.
- •National Cattleman's Beef Association skrytykowała plan, argumentując, że zalewanie rynku subsydiowaną wołowiną sprzedawaną poniżej cen rynkowych podważa odbudowę stad i poświęca długoterminową stabilność na rzecz krótkoterminowego przekazu.
- •Ekonomiści, takie jak Steve Hanke z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, twierdzą, że ta sytuacja pokazuje, iż cła działają jak podatki nałożone na amerykańskich konsumentów przy ograniczonej podaży krajowej, a 25-procentowe cło USA na niektóre brazylijskie towary komplikuje import wołowiny.

Prezydent Donald Trump tymczasowo otwiera amerykański rynek na dodatkowy import wołowiny w ciągu najbliższych trzech miesięcy i pozwoli na wprowadzenie do kraju do 300 000 ton produktu bez podlegania cłom pozakwotowym.
„Ta umowa obniży ceny dla Amerykanów, dając jednocześnie przestrzeń naszym wspaniałym amerykańskim stadom bydła do ponownego wzrostu” — napisał Trump w piątek w poście na platformie Truth Social. „Mamy zobowiązanie, że ta wołowina będzie sprzedawana o 25 procent taniej niż bieżące ceny rynkowe.”
W poście prezydenta nie wymieniono żadnych firm, które złożyły te zobowiązania, nie podano też, z kim zawarł on umowę w sprawie zwolnień z ceł importowych ani którzy importerzy mieliby sprzedawać mięso poniżej bieżących cen rynkowych.
„Prezydent Trump formalnie podpisze w ciągu najbliższych dwóch tygodni dekret wykonawczy w tej sprawie” — oświadczył rzecznik Białego Domu w komunikacie dla serwisu Fortune, dodając, że zwolnienie obejmie wyłącznie „chude części wołowe przeznaczone do produkcji mielonej wołowiny”. W komunikacie dodano, że prezydent zawarł już umowy z zagranicznymi eksporterami, gwarantujące 25-procentowy rabat.
„Ceny wołowiny są podwyższone z powodu niedoborów podaży, które zaczęły się za administracji Bidena” — powiedział rzecznik. „Wielkość amerykańskiego stada bydła jest na najniższym poziomie od dziesięcioleci, podczas gdy krajowy popyt na wołowinę wciąż pozostaje wysoki.”
Hodowcy bydła się sprzeciwiają
Wiadomość nie została dobrze przyjęta przez krajowe organizacje hodowców bydła. W odpowiedzi na prośbę serwisu Fortune o komentarz National Cattleman's Beef Association zarzuciła Białemu Domowi dążenie do „zalania” rynku subsydiowanymi produktami zagranicznymi.
„Chociaż amerykańscy hodowcy bydła podzielają cel utrzymania przystępnych cen artykułów spożywczych dla konsumentów, zalewanie rynku subsydiowaną przez rząd wołowiną sprzedawaną poniżej cen rynkowych nie jest drogą do odbudowy amerykańskiego stada bydła” — głosi oświadczenie dyrektora generalnego NCBA, Colina Woodalla. „Dzisiejsza zapowiedź i inne interwencje rynkowe gaszą perspektywę powiększania stad i poświęcają długoterminową stabilność na rzecz krótkoterminowego przekazu.”
Wysokie ceny mięsa
Ten krok oznacza wyraźny odwrót od protekcjonistycznej logiki stojącej za motywami celnymi Trumpa. Prezydent od lat przekonywał, że cła ochronią amerykańskich producentów, zwiększą wpływy budżetowe i ostatecznie przyniosą korzyści konsumentom w USA. Teraz, gdy ceny wołowiny uparcie pozostają wysokie, jego administracja sięga po tańszą podaż zagraniczną, aby wywrzeć presję na obniżenie cen.
O decyzji mowa w momencie, gdy ceny mielonej wołowiny zbliżają się do 7 dolarów za funt. Według Banku Rezerw Federalnych w St. Louis średnia cena osiągnęła w lipcu 6,89 dolara za funt, o około 10% więcej niż rok wcześniej i o 57% więcej niż pięć lat temu. Amerykańskie stado bydła jest natomiast blisko najniższego poziomu od lat 50. XX wieku. Wykres: ceny mielonej wołowiny
Steve Hanke, ekonomista z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, który zajmuje się również handlem bydłem, powiedział serwisowi Fortune, że sytuacja z wołowiną obnaża problem stosowania ceł w warunkach, gdy krajowa podaż jest już ograniczona.
„Najważniejszy wniosek jest taki, że Trump w końcu przekonał się na przykładzie hamburgera, że cła to po prostu podatki nakładane na amerykańskich konsumentów — i poznał tę lekcję w sklepie spożywczym w bolesny sposób” — powiedział Hanke.
Niedobór wołowiny — jak wyjaśnił Hanke — nie jest przede wszystkim skutkiem jednorazowego, krótkoterminowego zaburzenia. Podstawowy problem polega na tym, że amerykańskie stado bydła kurczy się od lat, a spadek ten pogłębiła susza i wynikająca z niej presja na koszty pastwisk i pasz. Hodowcy zmniejszyli stada, podczas gdy silny popyt na wołowinę podtrzymywał presję na malejącą podaż.
Ta dynamika czyni politykę celną Trumpa szczególnie kłopotliwą w przypadku wołowiny. USA potrzebują więcej bydła i więcej wołowiny, ale cła podrażniają importowane mięso. Jeśli krajowi producenci nie są w stanie natychmiast zniwelować różnicy, wyższe ceny obciążają konsumentów. Tymczasowe zwolnienie z ceł sygnalizuje, że administracja próbuje zrobić miejsce na importowane chude części wołowe w warunkach utrzymującej się ciasnoty podażowej, zamiast polegać na tym, że rynek sam szybko się zrównoważy.
„Jeśli masz do czynienia z fundamentalną sytuacją, w której podaż się kurczy, a rynek jest coraz ciaśniejszy, to czy nakładasz cło na import?” — powiedział Hanke. „Brazylia jest jednym z epicentrów tego przeklętego zjawiska.”
Brazylia ma tu szczególne znaczenie, ponieważ jest jednym z największych światowych producentów wołowiny i istotnym źródłem importu tego mięsa do USA. Tymczasem administracja Trumpa nałożyła 25-procentowe cło na niektóre brazylijskie towary po dochodzeniu przeprowadzonym przez amerykańskiego przedstawiciela handlowego (USTR) w sprawie brazylijskich praktyk handlowych, które wykazało, że polityki te są nieuzasadnione lub dyskryminujące wobec handlu amerykańskiego.
Hanke twierdzi, że polityka ta działa wbrew własnemu celowi administracji, jakim jest obniżenie cen żywności.
„Cła nie są panaceum — to zawsze podatek nałożony na amerykańskich konsumentów” — powiedział. „Taka jest istota sprawy, to po prostu podstawy ekonomii.”
Ten artykuł pierwotnie ukazał się w serwisie Fortune.com.