57 urzędników Trumpa jest wartych 100 milionów dolarów lub więcej — czterokrotnie więcej niż łączna liczba za trzech ostatnich prezydentów
Najważniejsze informacje
- •Public Citizen podała, że 57 urzędników administracji Trumpa ma majątek co najmniej 100 milionów dolarów, w tym 17 ambasadorów i 40 osób na wysokich stanowiskach władzy wykonawczej.
- •Ośmiu z 23 członków gabinetu Trumpa mieści się w tym przedziale majątkowym, w tym sekretarz handlu Howard Lutnick i sekretarz edukacji Linda McMahon.
- •Raport wskazuje, że w administracjach George’a W. Busha i Joe Bidena było po pięciu urzędników o majątku co najmniej 100 milionów dolarów, a w administracji Baracka Obamy trzech.
- •Public Citizen ostrzegła, że rząd zdominowany przez ultrabogate osoby może wpływać na priorytety w podatkach, regulacjach i wydatkach federalnych.
- •Poparcie dla Trumpa w kwestii gospodarki spadło do 32%, z 40% na początku jego drugiej kadencji.

Bogactwo, być może ustępujące jedynie lojalności, było cenną cechą dla Donalda Trumpa podczas jego drugiej prezydentury.
Liczba osób o majątku co najmniej 100 milionów dolarów, które republikański prezydent mianował do swojej administracji, jest ponad czterokrotnie większa niż łączna liczba w trzech poprzednich administracjach, wynika z raportu organizacji Public Citizen zajmującej się ochroną praw konsumentów.
To właśnie te liczby, zestawione z dorobkiem poprzednich administracji, są głównym tematem raportu Public Citizen opublikowanego w poniedziałek. Łącznie 57 urzędników Trumpa ma majątek co najmniej 100 milionów dolarów, w tym 17 ambasadorów i 40 innych osób na wysokich stanowiskach w całej władzy wykonawczej.
Wystarczy spojrzeć na sam gabinet Trumpa. Ośmiu z jego 23 członków mieści się w tej kategorii, w szczególności sekretarz handlu Howard Lutnick i sekretarz edukacji Linda McMahon, oboje miliarderzy.
Sam prezydent, również miliarder, określał swoją skłonność do mianowania ultrabogatych osób jako wyraz szacunku dla sukcesu finansowego. Jednocześnie Trump — który wrócił do Białego Domu dzięki silnemu poparciu ze strony Amerykanów o średnich i niższych dochodach, przyciągniętych obietnicą obniżenia codziennych kosztów — stoi teraz wobec elektoratu wyborów uzupełniających, który jest znacznie mniej przychylny jego sposobowi prowadzenia gospodarki.
Prezydenci od dawna szukają rad u najzamożniejszych Amerykanów i niekiedy powierzają im eksponowane role w administracji. Podobnie regularnie nagradzają zamożnych i wpływowych zwolenników stanowiskami ambasadorów.
Jednym z najbardziej znanych przykładów jest Andrew Mellon, potentat przemysłu aluminiowego, naftowego i bankowego, który należał do wąskiego grona najbogatszych osób w kraju w latach 20. XX wieku i pełnił funkcję sekretarza skarbu za trzech prezydentów.
Wśród urzędników Trumpa o majątku co najmniej 100 milionów dolarów są zastępca sekretarza obrony Stephen Feinberg i administratorka Small Business Administration Kelly Loeffler, oboje miliarderzy, a także sekretarz skarbu Scott Bessent i specjalny wysłannik Steve Witkoff, obaj warci setki milionów dolarów.
Dla porównania, administracje republikanina George’a W. Busha i demokraty Joe Bidena obejmowały po pięciu członków o majątku 100 milionów dolarów lub więcej. Administracja demokraty Baracka Obamy obejmowała trzech, wynika z raportu.
Jak powiedzieli autorzy raportu, rząd złożony z tak wielu przedstawicieli ekonomicznej elity stwarza potencjalne problemy.
„Kiedy osoby trzymające ster rządu są rekrutowane niemal wyłącznie z grona ultrabogatych, prowadzi to do błędnych bodźców i korupcji oraz rodzi pytanie: czyim interesom naprawdę służą?” — powiedziała Lisa Gilbert, współprezes Public Citizen.
Na liście nie ma Trumpa, którego majątek według Forbesa przekracza 6 miliardów dolarów. Nie ma też Elona Muska, giganta technologii kosmicznych i mediów społecznościowych, który doradzał Trumpowi w zeszłym roku przy działaniach mających na celu zmniejszenie rozmiaru, zakresu i liczby pracowników federalnego rządu, a według Forbesa jest najbogatszą osobą na świecie, z majątkiem wynoszącym około 860 miliardów dolarów.
Poglądy Trumpa są dobrze znane: sukces finansowy jest dowodem sprawności kierowniczej i siły negocjacyjnej.
„Oni mają wielkie kompetencje, ci ludzie. Niesamowite kompetencje. Niektórzy z najbystrzejszych liderów biznesu” — powiedział Trump w zeszłym roku, wyjaśniając, dlaczego przywiązuje dużą wagę do rad od kadry kierowniczej biznesu.
Wskazywał też inwestycje zamożnych osób jako sygnał przyszłego wzrostu gospodarczego. Aby zachęcić miliarderów do działania, Trump w pierwszym roku po powrocie do Białego Domu prowadził politykę dotyczącą sztucznej inteligencji i regulacji finansowych, która mogła przynieść korzyści zamożnym, a także obniżał podatki i ograniczał obciążenia regulacyjne dla dużych inwestycji.
Mimo to w ubiegłym miesiącu tylko 32% dorosłych Amerykanów pozytywnie oceniało sposób, w jaki Trump prowadzi gospodarkę, wobec 40% na początku jego drugiej kadencji, a jego Partia Republikańska napotyka trudności w staraniach o utrzymanie obu większości w Kongresie w listopadzie.
W tej historii sprostowano, że Lutnick jest sekretarzem handlu, a nie sekretarzem skarbu.
Ta historia została pierwotnie opublikowana na Fortune.com