Burnham odkłada plan specjalnej administracji Thames Water z powodu kosztów liczonych w miliardach funtów
Najważniejsze informacje
- •Urzędnicy wyrazili obawy, że specjalny reżim administracyjny dla Thames Water mógłby kosztować podatników ponad 2 mld funtów, a wcześniejsze szacunki wskazywały na 4,1 mld funtów.
- •Rząd nie dąży już do natychmiastowej interwencji i zamiast tego ocenia, czy istnieje wykonalna inna droga administracyjna.
- •Przegląd ma potrwać kilka miesięcy, co zmniejsza szanse na szybkie wprowadzenie spółki w administrację.
- •Thames Water obsługuje około 16 mln klientów w Londynie i na południowym wschodzie i pozostaje największą spółką wodociągową w Wielkiej Brytanii.
- •Grupy wierzycieli proponują zmiany w radzie, podczas gdy Thames Water nadal mierzy się z niemal 20 mld funtów długu i presją płynnościową.

Premier Andy Burnham odłożył plany objęcia Thames Water kontrolą publiczną, po ostrzeżeniach, że taki ruch mógłby obciążyć podatników rachunkiem sięgającym miliardów funtów.
Premier rozważał wprowadzenie znajdującej się w trudnej sytuacji spółki komunalnej do specjalnego reżimu administracyjnego (SAR), mechanizmu, który pozwoliłby rządowi na częściowe przejęcie kontroli nad spółką do czasu znalezienia nabywcy. Thames Water jest największą spółką wodociągową w Wielkiej Brytanii, obsługującą około 16 mln klientów w Londynie i na południowym wschodzie kraju, w sektorze, który od prywatyzacji w 1989 roku jest zarządzany prywatnie.
Większa kontrola publiczna nad przedsiębiorstwami użyteczności publicznej była jednym z filarów programu Burnhama, a Thames Water miała stanowić jedną z jego pierwszych okazji do realizacji tej obietnicy.
Jednak urzędnicy rządowi wyrazili obawy dotyczące kosztów SAR dla podatników — poinformował The Times. Thames Water podała, że taki reżim mógłby zmusić rząd do wyłożenia ponad 2 mld funtów.
Koszty mogłyby wzrosnąć jeszcze bardziej: raport doradczej firmy Teneo z 2024 roku wycenił 18-miesięczny SAR dla spółki na 4,1 mld funtów. Reżim ten nigdy wcześniej nie został uruchomiony wobec spółki wodociągowej, a jego najbardziej znane wcześniejsze zastosowanie — upadek dostawcy energii Bulb w 2021 roku — kosztowało podatników około 3 mld funtów.
Ministrowie wycofali się teraz z natychmiastowego działania, obawiając się zarówno kosztów, jak i możliwych wyzwań prawnych wobec planów, i zamiast tego sprawdzają, czy istnieje „realna opcja” wprowadzenia spółki w administrację — podał The Times.
Przed nami miesiące pracy
Oczekuje się, że prace te potrwają kilka miesięcy, co coraz bardziej zmniejsza prawdopodobieństwo, że Thames Water zostanie przez rząd objęta jakąkolwiek formą administracji.
„Nie ma szybkiego ani prostego rozwiązania bez ogromnej ceny. To bardzo trudne i wiąże się ze znaczącymi ryzykami prawnymi” — powiedziało źródło z Whitehallu w rozmowie z The Times.
„Nie jest to wykluczone, ale nad potencjalnymi rozwiązaniami trwają dalsze prace, zanim będzie można podjąć decyzję” — dodało źródło.
Wierzyciele planują zmiany w radzie
W poniedziałek wierzyciele rywalizujący o kontrolę nad spółką przedstawili swoje plany dotyczące zmian w jej radzie.
Konsorcjum London & Valley Water (L&VW), w którego skład wchodzą znaczący inwestorzy Apollo i Elliott, poinformowało, że zamierza powołać byłych szefów Yorkshire Water i BT Openreach na stanowiska niewykonawczych dyrektorów spółki.
Dołączyliby do nich Mike McTighe, specjalista od restrukturyzacji i przewodniczący Openreach, który doradzał Thames Water, oraz Dame Bernadette Kelly, była stała sekretarz w Departamencie Transportu.
Thames Water zmaga się z niemal 20 mld funtów zadłużenia — największym w sektorze — i w zeszłym miesiącu ostrzegła inwestorów, że do końca tego roku wyczerpie gotówkę. Spółka spotykała się także z utrzymującą się krytyką za zrzuty ścieków do rzek, co utrzymuje ją w centrum krajowej debaty o przyszłości sektora wodnego w Anglii i Walii.
Była minister ds. środowiska Emma Reynolds wcześniej odrzuciła plan restrukturyzacyjny L&VW.