RPA potrzebują testmeczy z Nową Zelandią, by zapewnić przychody — ale kibice All Blacks to nie fani Lions
Najważniejsze informacje
- •Bilety na dwa z trzech testmeczy w Johannesburgu i Kapsztadzie są nadal dostępne; ceny zaczynają się od £38 za mecz otwarcia na Ellis Park i £75 za potencjalny decydujący pojedynek na mieszczącym 95 000 widzów FNB Stadium.
- •Ograniczenia gospodarcze RPA, w tym bezrobocie na poziomie powyżej 30 procent, które w 2025 roku dotyka ponad 8 milionów ludzi, zawężają możliwości wyceny biletów na rugby na rynku krajowym.
- •Czwarty testmecz na stadionie M&T Bank Stadium należącym do Baltimore Ravens będzie skierowany do amerykańskiej publiczności, a ceny biletów wyniosą od £130 do ponad £1,200, przed organizowanymi przez Stany Zjednoczone Pucharami Świata w rugby w 2031 roku (mężczyzn) i 2033 roku (kobiet).
- •Kibice All Blacks podróżują w znacznie mniejszej liczbie niż fani British and Irish Lions, których tura po Australii w 2025 roku wstrzyknęła według szacunków ponad £200 mln w gospodarkę gospodarza.
- •Springboks przystępują do serii jako dwukrotni z rzędu mistrzowie świata po triumfach w Pucharach Świata w 2019 i 2023 roku oraz w Rugby Championship 2024, ale ich związek priorytetowo traktuje stabilność długoterminowych przychodów.

To prosta kalkulacja: rozpoczynająca się w sobotę seria Greatest Rivalry między RPA a Nową Zelandią musi stać się dla Springboksów prawdziwą maszyną do zarabiania pieniędzy. Niewiele rywalizacji w tym sporcie ma taką rangę jak ta — oba kraje zmierzyły się po raz pierwszy w 1921 roku, a ich pojedynki tworzyły ponad stulecie historii rugby testowego — jednak samo dziedzictwo nie płaci rachunków.
Podczas trzech testmeczy w Johannesburgu i Kapsztadzie każde miejsce powinno być zajęte, a mecze All Blacks ze Stormers, Sharks, Bulls i Lions powinny przyciągnąć liczną publiczność. W praktyce część tych spotkań klubowych rozegrano przed rozczarowującą frekwencją, a bilety na dwa z trzech testmeczy są nadal dostępne — jedyne oferowane w Kapsztadzie miejsca zarezerwowano dla kibiców z niepełnosprawnościami.
Zgodnie z obecną dostępnością bilety na sobotni mecz otwarcia na ikonicznym Ellis Park zaczynają się od £38, a na potencjalny decydujący o losach serii pojedynek na drugim końcu Johannesburga, na mieszczącym 95 000 widzów FNB Stadium — od £75. Gdyby ta seria — nawet starcie RPA z Nową Zelandią, a nie Anglii czy Francji — była rozgrywana w Europie, nie byłoby problemu ze sprzedażą milionów biletów w takiej cenie, a nawet dwukrotnie wyższej. Ale to RPA, a tu sprawa jest znacznie bardziej złożona.
Gospodarczy cios dla RPA
Według danych Banku Światowego druga co do wielkości gospodarka Afryki od lat 60. XX wieku notuje powolny, lecz chwiejny spadek tempa wzrostu PKB — ze szczytu na poziomie blisko 8 procent do dziś znacznie niższych wartości. Kraj „pozostaje zbyt słaby, by w istotny sposób poprawić wyniki w zakresie zatrudnienia i ubóstwa”, a bezrobocie w 2025 roku utrzymuje się na poziomie powyżej 30 procent, dotykając ponad 8 milionów ludzi.
Oznacza to, że bilet na rugby nie może kosztować £150, a decydenci wycenili tę serię testmeczy prawdopodobnie całkiem nieźle — jeśli już, to odrobinę za wysoko. Zmusza to również tzw. serię Greatest Rivalry do bycia spektaklem na miarę blockbustera, zdolnym przyciągnąć nadawców, sponsorów i globalne zainteresowanie, które może okazać się finansowo bardziej dochodne dla południowoafrykańskiego związku rugby.
Kibice nowozelandzkich All Blacks nie podróżują bowiem — i nie będą podróżować — do RPA w takiej liczbie, w jakiej robią to kibice British and Irish Lions wyruszający na tury. Częściowo to zwykła arytmetyka: populacja Nowej Zelandii ledwie przekracza pięć milionów, podczas gdy Lions czerpią kibiców wyjeżdżających na tury z czterech narodów rugby. Springboks musieli z powodu Covid-19 gościć europejską ekipę turystyczną bez kibiców, co uderzyło nie tylko w kasę zespołu rugby, ale także w finanse państwa. Dla porównania: szacuje się, że tura British and Irish Lions po Australii w 2025 roku wstrzyknęła w gospodarkę gospodarza ponad £200 mln, a Rugby Australia wygenerowała z miesiąca zmagań rugby ponad £75 mln.
W przypadku RPA przez najbliższe trzy weekendy tak nie będzie. Związek będzie potrzebował znakomitej frekwencji, wielu globalnych nadawców oraz sponsorów podpisujących umowy w ostatniej chwili, by uczestniczyć w drugim testmeczu — zawsze w pewnym sensie decydującym — oraz w trzecim meczu.
As w rękawie
Springboks mają jednak asa w rękawie, a przybrał on kształt Baltimore w stanie Maryland. Tak zwane Charm City jest domem drużyny NFL, Baltimore Ravens, a jej stadion M&T Bank Stadium gości czwarty testmecz między RPA a Nową Zelandią, pełniący podwójną funkcję: uzupełnienie finansów drużyny i zaprezentowanie jednej z najbardziej prestiżowych rywalizacji rugby amerykańskiej publiczności, która w ostatnich miesiącach płaciła za obejrzenie Fifa World Cup ponad $10,000.
Ten amerykański przystanek jest dobrze ulokowany w czasie. Stany Zjednoczone zorganizują Puchar Świata mężczyzn w rugby w 2031 roku i turniej kobiet w 2033 roku, a świat rugby nie ukrywa ambicji powiększenia amerykańskiej publiczności przed tym terminem. All Blacks mają też świeże doświadczenie gry w USA — w 2021 roku zmierzyły się w Waszyngtonie z USA Eagles.
Co ciekawe, na Ticketmaster to spotkanie widnieje w kategorii „All Blacks tickets”, a nie jako oferta południowoafrykańska, przy cenach od £130 — ogromnym skoku względem najdroższego z najtańszych biletów w RPA — aż po dobrze ponad £1,200. Oto pieniądze.
Rynek USA mógłby pochłonąć rugby w mgnieniu oka, gdyby tylko chciał, a należy się uznanie zarówno RPA, jak i Nowej Zelandii za to, że otwarcie przyznały, iż chcą kawałka tego tortu.
Powiedzenie, że drużyna gra ponad oczekiwania, to mało powiedziane: Springboks są dwukrotnymi z rzędu mistrzami świata — wygrały Puchary Świata w 2019 i 2023 roku, ten drugi zwycięstwem 12-11 nad Nową Zelandią w paryskim finale — a następnie dorzuciły do tego tytuł Rugby Championship 2024. Związek RPA potrzebuje stabilności długoterminowych przychodów bardziej niż jego już i tak ponadprzeciętnie grająca drużyna potrzebuje zwycięstwa w serii, choć ludzie stojący na czele związku powiedzieliby, że najlepiej byłoby połączyć jedno i drugie. Osobiście liczę na remisową serię w RPA — po jednym zwycięstwie na drużynę i remis — oraz na ostateczny decydujący pojedynek na Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.
Były kapitan reprezentacji Anglii w rugby siedmioosobowym Ollie Phillips jest założycielem firmy Optimist Performance. Obserwujcie Olliego na @OlliePhillips11.