Robert Reich: Największy koszmar Trumpa to publiczna hańba, a nie porażka
Najważniejsze informacje
- •Federalny sędzia zakazał ponownego dodawania nazwiska prezydenta Trumpa do nazwy Kennedy Center, po czym wokół instytucji stanęły ogrodzenia, a Trump nakazał jej zamknięcie.
- •Trump oświadczył, że zamknięcie Kennedy Center było konieczne ze względu na naprawy bezpieczeństwa, ale wskazał, że prace ruszą tylko wtedy, gdy zarząd będzie mógł kontynuować dodawanie jego nazwiska do budynku.
- •Sprzedaż biletów i zbiórki funduszy w Kennedy Center załamały się po dodaniu nazwiska Trumpa w grudniu, co uczyniło ratunek finansowym koniecznym.
- •Robert Reich argumentuje w felietonie z 18 września w Alternet, że decyzje Trumpa wynikają z niezdolności do znoszenia upokorzenia przegranego, a nie z próżności czy mściwości.
- •Reich przewiduje, że jeśli共和anie ponieiosą słabe wyniki w wyborach śródokresowych w 2026 roku, Trump może zrezygnować i przekazać prezydenturę wiceprezydentowi Vance'owi, choć jest to jego spekulacja, a nie doniesienie o decyzji.

Najnowsze decyzje prezydenta Donalda Trumpa wynikają mniej z próżności czy mściwości, a bardziej z niezdolności do znoszenia upokorzenia związanego z przegraną — tak twierdzi Robert Reich, profesor polityki publicznej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley i były sekretarz pracy USA, w felietonie opublikowanym w Alternet 18 września.
Felieton nawiązuje do wydarzenia z początku tygodnia, gdy federalny sędzia zakazał Kennedy Center — instytucji artystycznej w Waszyngtonie — ponownego dodawania nazwiska Trumpa do nazwy budynku. Trump najwyraźniej nakazał następnie wybranym przez siebie członkom zarządu ośrodka jego zamknięcie, a w tym tygodniu wokół budynku stanęły ogrodzenia.
W poście w mediach społecznościowych Trump oświadczył, że zamknięcie było konieczne ze względu na naprawy związane z bezpieczeństwem. Jednocześnie zaznaczył, że prace zostaną rozpoczęte tylko wtedy, gdy zarząd będzie mógł kontynuować plany dodania jego nazwiska do budynku.
Członkowie zarządu ośrodka potwierdzili, że bez „odpowiedniego uhonorowania” budynku Trump prawdopodobnie nie będzie nadzorował renowacji ani „kierował ratunkiem finansowym Center”. Ratunek finansowy uznaje się za konieczny, ponieważ po dodaniu nazwiska Trumpa do budynku w grudniu załamały się sprzedaż biletów i zbiórki funduszy. Efekt jest taki, spór o nazewnictwo doprowadził do zamknięcia instytucji, a jej finanse i ponowne otwarcie zostały uzależnione od kwestii uhonorowania.
Reich pisze, że podczas gdy wielu obserwatorów przypisuje motywacje Trumpa próżności, jaskrawemu narcyzmowi, nienasyconej potrzebie autokreacji lub bezdusznej mściwości, te cechy są w jego opinii objawami czegoś głębszego: psychicznie zaburzonego dorosłego dziecka, które nie potrafi znieść upokorzenia przegranego. Każda osoba lub grupa, która publicznie go poniża, sprawia, że wygląda jak kapitulujący, albo okazuje nad nim dominację, zagraża jego poczuciu własnej wartości — argumentuje Reich. Jego ego, pisze Reich, jest tak kruche, że sama perspektywa ukazania go jako tego, kim się boi, że jest — „przegranym, nieudacznikiem, klownem” — doprowadza go do szału. Porównując Trumpa do sześciolatka, który przy przegrywanej grze przewraca stolik z kartami, Reich twierdzi, że Trump woli zburzyć Kennedy Center, niż znieść publiczne upokorzenie związane z usunięciem jego nazwiska. Te charakteryzacje to interpretacja zachowania Trumpa przez Reicha, a nie ustalenia faktograficzne.
Reich rozszerza argument na politykę zagraniczną i wewnętrzną. Twierdzi, że Trump jest gotowy siać niekończące się cierpienie w Iranie i gdziekolwiek indziej w rejonie Zatoki Perskiej, powodować śmierć i obrażenia amerykańskich żołnierzy, narażać bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych i zubać Amerykanów, którzy nie stać już na paliwo, żywność ani raty kredytów hipotecznych — byle nie znieść publicznego upokorzenia porażki.
Dalej twierdzi, że Trump był gotów podkopać zaufanie, na którym opiera się amerykańska demokracja, aby uniknąć upokorzenia przegrania wyborów w 2020 roku, i że zrobi wszystko, by zablokować wybory śródokresowe w 2026 roku.
Według Reicha ten sam wzorzec rządzi reakcjami Trumpa na tych, którzy publicznie mu się sprzeciwili: pisarkę E. Jean Carroll, Uniwersytet Harvarda, kanadyjskiego premiera Marka Carneya, sędziów Sądu Najwyższego oraz tych nielicznych republikanów Kongresie, którzy przeciwstawił mu się. Reich twierdzi, że Trump wolałby zobaczyć ich wyeliminowanych i skreślonych, z zniszczonymi karierami i zrujnowaną reputacją, a ich kraje zamienione we wrogów Ameryki, niż znieść publiczne upokorzenie przegranej z nimi.
Reich dostrzega też w tym wzorcu możliwą dobrą wiadomość. Skoro sondaże Trumpa są na dnie, a prawdopodobieństwo przegranych wyborów śródokresowych rośnie z dnia na dzień, sugeruje, że Trump może woleć odejść od gry, niż publicznie ją przegrać. Trump powiedział już wprost, że „zaczyna się trochę nudzić polityką”. Ta wypowiedź, wraz ze zbliżającymi się wyborami śródokresowymi w 2026 roku, daje argumentacji felietonu konkretne punkty do obserwacji.
Jeśli wyniki wyborów śródokresowych dla共和anów będą tak złe, jak się przewiduje, mimo starań Trumpa, Reich pisze, że nie zdziwiłby się, gdyby przed początkiem nowego roku Trump ogłosił rezygnację i przekazał prezydenturę wybranemu przez siebie następcy, wiceprezydentowi JD Vance'owi. Ten scenariusz to prognoza Reicha, a nie doniesienie o jakiejkolwiek decyzji Trumpa.
Podobnie jak przy zamknięciu Kennedy Center, konkluduje Reich, Trump wolałby zamknąć swoją prezydenturę, niż pozwolić, by widziano go przegrywającego.
Robert Reich jest profesorem polityki publicznej w Berkeley i byłym sekretarzem pracy. Jego teksty można znaleźć na robertreich.substack.com.