AktualnościMakroDoświadczeni republikanie żyją w strachu przed „zabiciem” za sprzeciw wobec Trumpa: były działacz GOP

Doświadczeni republikanie żyją w strachu przed „zabiciem” za sprzeciw wobec Trumpa: były działacz GOP

Autor: Rawstory·

Najważniejsze informacje

  • Rick Wilson powiedział, że republikańscy urzędnicy żyją dziś w strachu przed fizyczną zemstą, jeśli zerwą z Trumpem, wskazując na byłego klienta, którego rodzina otrzymała groźby śmierci po tym, jak zadeklarował, że najpierw będzie stawiał interes swojego okręgu.
  • Wilson oszacował, że około 99 procent gróźb, doxxingu i swattingu, z którymi się spotyka, pochodzi z prawej strony sceny politycznej.
  • U.S. Capitol Police odnotowały w ostatnich latach gwałtowny wzrost liczby dochodzeń w sprawach gróźb, a ataki typu swatting coraz częściej wymierzone są w prawodawców, prokuratorów i osoby publiczne.
  • Republikanie otwarcie zrywający z Trumpem, w tym była kongresmenka Liz Cheney i były kongresmen Adam Kinzinger, mierzyli się z wyzwaniami w prawyborach, potępieniem przez partie stanowe i uporczywym nękaniem.
  • Wilson powiązał atmosferę zastraszania z wewnętrznymi podziałami w Partii Republikańskiej, które jego zdaniem mogą osłabić szanse partii w nadchodzących jesiennych wyborach.
Doświadczeni republikanie żyją w strachu przed „zabiciem” za sprzeciw wobec Trumpa: były działacz GOP

Ruch MAGA stał się tak groźny, że nawet lojalni republikanie obawiają się o swoje życie, jeśli sprzeciwią się prezydentowi Donaldowi Trumpowi — powiedział w tym tygodniu doświadczony strateg GOP Rick Wilson.

Wilson, współzałożyciel Lincoln Project — komitetu akcji politycznej utworzonego w 2019 roku przez republikanów sprzeciwiających się reelekcji Trumpa — oraz wieloletni działacz GOP, wypowiedział się podczas występu w podcaście "Left Hook" prowadzonego przez Wajahata Alego. Była to ta sama rozmowa, w której przewidział republikański pogrom w wyborach uzupełniających.

Wilson opisał doświadczenie byłego klienta — członka Kongresu, który początkowo popierał Jeba Busha, następnie Teda Cruza, a późno w prawyborach republikańskich w 2016 roku poparł Donalda Trumpa. Podkreślił, że ten polityk nie był radykałem.

Zastraszanie zaczęło się podczas pierwszego spotkania mieszkańców z kongresmenem po inauguracji Trumpa. Mężczyzna w czerwonej czapce zażądał odpowiedzi, czy kongresmen będzie głosował z Trumpem w 100 procentach przypadków. Gdy polityk odpowiedział, że najpierw będzie stawiał swój okręg, Wilson powiedział, że "jego żona otrzymała 10 gróźb śmierci dotyczących ich dzieci".

Wilson argumentował, że przytłaczająca większość zastraszania politycznego we współczesnym klimacie pochodzi z jednej strony, szacując, że 99 procent gróźb, doxxingu i swattingu, z którymi się spotyka, wywodzi się z prawej strony sceny politycznej. Jego relacja wpisuje się w szersze doniesienia o narastających groźbach wobec wybranych urzędników: U.S. Capitol Police odnotowały w ostatnich latach gwałtowny wzrost liczby dochodzeń w sprawach gróźb, a ataki typu swatting — fałszywe zgłoszenia alarmowe mające sprowokować uzbrojoną reakcję policji w domu celu — coraz częściej wymierzone są w prawodawców, prokuratorów i osoby publiczne z całego spektrum politycznego. W ciągu ostatniej dekady — jak twierdził Wilson — każda osoba, która wyciągnęła na niego broń albo waliła w jego drzwi, była związana z ruchem MAGA.

W trakcie 35-letniej kariery w polityce Wilson powiedział, że może wskazać dokładnie jedną groźbę śmierci od osoby skłaniającej się ku Demokratom — mężczyzny, o którym później ustalono, że był poważnie chory psychicznie. W przeciwieństwie do tego, teraz otrzymuje groźby śmierci mniej więcej co dzień lub dwa.

"Można zostać zamordowanym, jeśli sprzeciwisz się Trumpowi. Dla bazy MAGA to jest w porządku" — powiedział Wilson, opisując republikańskich urzędników jako żyjących w strachu przed prezydentem.

Wilson powiązał tę atmosferę zastraszania z szerszymi pęknięciami w Partii Republikańskiej w niegdyś zdecydowanie czerwonych stanach, gdzie podziały wewnętrzne się zaostrzyły. Ta dynamika przyczyniła się do sytuacji, w której republikańscy urzędnicy, którzy zerwali z Trumpem, tacy jak była kongresmenka Liz Cheney i były kongresmen Adam Kinzinger, musieli mierzyć się z wyzwaniami w prawyborach, potępieniem przez partie stanowe i uporczywym nękaniem — konsekwencjami, które według krytyków tłumią sprzeciw w szeregach partii. Sam Trump stoi teraz przed wyzwaniami, które — jak sugerował Wilson — mogą pogrążyć perspektywy GOP w nadchodzących jesiennych wyborach.