Lobbyści Partii Republikańskiej wzywają rodzinę Trumpa, by wstrzymała samoenrichment przed wyborami środkowymi
Najważniejsze informacje
- •Działacze Republikanów, w tym pracownicy Białego Domu, są sfrustrowani tym, że Trump i jego rodzina przedkładają przedsięwzięcia zarobkowe nad wsparcie w wyborach środkowych około 60 dni przed głosowaniem.
- •W najbardziej prawdopodobnym scenariuszu prognozysty Charlie Cook przewiduje stratę przez Republikanów od 26 do 35 mandatów w Izbie Reprezentantów i czterech lub pięciu w Senacie, co dałoby Demokratom kontrolę nad obiema izbami Kongresu.
- •Trump wydał dekret wykonawczy nakazujący dwóm agencjom władzy wykonawczej sporządzenie stanowych list obywatelstwa na podstawie stanowych list wyborców, które mają być udostępnione stanom na 60 dni przed wyborami.
- •Pooja Chaudhuri z Democracy Defenders Fund ostrzegła, że federalne listy już doprowadziły stany takie jak Teksas i Missouri do błędnego usuwania obywateli USA z list i mogą wywołać chaos oraz efekt mrożący wśród wyborców.
- •Oczekiwane przez strategów GOP poprawy — notowań Trumpa w sondażach, docenienia obniżek podatków przez wyborców, percepcji ceł i warunków gospodarczych — w dużej mierze się nie ziściły.

Działacze Partii Republikańskiej są coraz bardziej sfrustrowani tym, że prezydent Donald Trump i jego rodzina koncentrują się na własnych przedsięwzięciach zarobkowych, zamiast pomagać partii w listopadowych wyborach środkowych — wynika z ostatniego raportu.
Trump i jego partia ponoszą realne ryzyko w zbliżających się wyborach środkowych, częściowo z powodu rozczarowania wśród jego własnych wyborców. Według relacji wielu Republikanów, którzy nadal go wspierają, czuje się tak, jakby „szło po desce” w jego imieniu. Stawka jest dodatkowo podwyższona przez historyczny wzorzec: partia sprawująca władzę w Białym Domu traciła mandaty w Izbie Reprezentantów w niemal każdych wyborach środkowych od czasów II wojny światowej, a Demokraci muszą przejąć tylko kilka mandatów, by odzyskać izbę. Tymczasem, jak zauważył w czwartek Mark Halperin z „The Daily Mail”, Trump nadal przedkłada projekty przynoszące zysk nad umacnianie poparcia wśród amerykańskich wyborców — co niepokoi wielu jego partyjnych kolegów.
„Jeśli wyborcy postrzegają rząd Republikanów jako drogie zakupy spożywcze i paliwo, wyższe koszty produkcji oraz niekończące się historie o bogaczach, uprzywilejowanym dostępie i rządowym przepychu, trudniej przekonać ich, że waszyngtońscy Republikanie są rzecznikami zapomnianych mężczyzn i kobiet” — napisał Halperin. „Nawet osoby z Białego Domu, z którymi rozmawiam, mają nadzieję, że prezydent i jego rodzina zdecydują — choćby na kilka miesięcy — że są już wystarczająco bogaci i ostudzą działalność autopromocyjną”.
Wcześniej w tym samym artykule Halperin opisał szerszą sytuację polityczną partii.
„Przez większą część tego roku republikańscy strategowie koncentrowali się bardziej na tym, co według nich miało się wydarzyć przed wyborami środkowymi, niż na tym, co działo się faktycznie” — pisał Halperin. „Mieli nadzieję, że notowania Donalda Trumpa w sondażach wzrosną, że wyborcy zaczną doceniać obniżki podatków, że cła zaczną wyglądać na przemyślane, a nie destabilizujące, i że warunki ekonomiczne poprawią się dla większości Amerykanów”.
„Najbardziej optymistyczni liczyli, że sytuacja wokół Iranu się uspokoi lub zostanie pomyślnie zakończona, a ceny paliw wtedy spadną. Niemal wszyscy sądzili, że skutecznie przestraszą wyborców wzrostem demokratycznych socjalistów oraz że prezydent i Biały Dom uporządkują przekaz wyborczy. Niecałe 60 dni przed listopadowym głosowaniem większość z tego się nie spełniła”.
Halperin wskazał również, że „polityczny prognozysta Charlie Cook, który robi to dłużej i lepiej niż niemal ktookolwiek żyjący, w tym tygodniu przedstawił liczby dotyczące wyzwania Republikanów. W jego najbardziej prawdopodobnym scenariuszu Republikanie tracą od 26 do 35 mandatów w Izbie Reprezentantów oraz cztery lub pięć mandatów w Senacie, co oznaczałoby przejęcie kontroli nad obiema izbami Kongresu przez Demokratów”.
Jedna z niepokojących możliwości wskazywanych przez obserwatorów jest taka, że Trump nie przejmuje się percepcją swojej osoby wśród wyborców, ponieważ zamierza przechylić wybory środkowe na swoją korzyść. To może tłumaczyć, dlaczego żąda danych wyborczych z całego kraju, mimo że wybory są zgodnie z konstytucją administrowane przez stany. Napięcie jest znaczące w świetle faktu, że prawo federalne zasadniczo powierza prowadzenie wyborów urzędnikom stanowym i lokalnym — zasadę, na którą sami Republikanie od dawna kładli nacisk w debatach o władzy wyborczej.
„Żądanie administracji, by każdy stan przekazał swoje listy wyborców, znalomejsce w najnowszym dekrecie wykonawczym podpisanym przez Trumpa, którego jeden z punktów nakazuje dwóm agencjom władzy wykonawczej stworzenie tych ogromnych baz danych zwanych stanowymi listami obywatelstwa” — powiedziała AlterNet w czerwcu Pooja Chaudhuri, starsza radczyni prawna i zastępczyni dyrektora prawnego Democracy Defenders Fund. „Zgodnie z warunkami dekretu listy te muszą zostać udostępnione stanom na 60 dni przed wyborami. Widzieliśmy, że stany takie jak Teksas i Missouri wykorzystywały listy rządu federalnego — używały bazy SAVE — aby weryfikować obywatelstwo, i błędnie usuwały oraz błędnie wskazywały osoby będące obywatelami USA. Stworzenie przez administrację takich ogromnych list przed każdymi wyborami federalnymi wywoła nie tylko ogromny chaos, ale też — ponownie — efekt mrożący wśród wyborców”.
Chaudhuri dodała, że „bardzo realnym zmartwieniem” jest to, że wyborcy mogą przyjść do lokali wyborczych i odkryć, że zostali usunięci z list. Na co zwracać uwagę w pozostałych tygodniach przed listopadem: czy Trump zmieni kurs pod wpływem presji partii, jak zareagują sądy i stany na żądania danych wyborczych oraz czy prognozowane straty mandatów się utrzymają wraz z rozwojem sytuacji gospodarczej i kampanijnego przekazu.