Urzędnik Pentagonu ponawia apel o większy wkład sojuszników w obronność
Najważniejsze informacje
- •Zastępca sekretarza obrony USA ds. polityki Elbridge Colby potwierdził, że Stany Zjednoczone nie wycofują się z Azji, lecz pogłębiają swoją obecność, by utrzymać korzystną równowagę sił w Indo-Pacyfiku.
- •Colby wezwał azjatyckich sojuszników i partnerów do znaczącego zwiększenia wkładów w obronność, przedstawiając to jako kwestię wzajemnego partnerstwa, a nie zależności.
- •Colby podkreślił strategiczne znaczenie pierwszego łańcucha wysp, rozciągającego się od Japonii przez Tajwan po Filipiny, jako kluczowej linii obrony służącej odstraszaniu potencjalnych przeciwników.
- •Kilku azjatyckich partnerów, w tym Japonia i Australia, już zwiększa wydatki wojskowe w obliczu zmieniającej się sytuacji bezpieczeństwa w regionie.
- •Colby ostrzegł państwa sojusznicze przed tworzeniem regionalnych układów bezpieczeństwa wykluczających Stany Zjednoczone, wskazując, że współpraca powinna uzupełniać, a nie zastępować amerykańskie zaangażowanie.

WASHINGTON — Zastępca sekretarza obrony USA ds. polityki Elbridge Colby w poniedziałek ponowił apel do azjatyckich sojuszników o zwiększenie wkładu w obronność, podkreślając, że administracja prezydenta USA Donalda Trumpa dąży do partnerstw opartych na wzajemnym wysiłku, a nie na asymetrycznej zależności. Colby jest jednym z czołowych głosów w amerykańskich kręgach obronnych opowiadających się za priorytetowym traktowaniem regionu Indo-Pacyfiku; wcześniej przedstawił ramy „strategy of denial”, skoncentrowane na zapobieganiu dominacji jednego państwa nad regionem.
Występując w Stratbase Institute, filipińskim think tanku w Manili, Colby podkreślił, że Stany Zjednoczone „okopują się”, by utrzymać „korzystną równowagę sił” w Azji. Jego wypowiedzi padły w obliczu utrzymujących się obaw, że polityka Trumpa „America First” może oznaczać mniejszą obecność USA w regionie. Wybór Manili ma znaczenie strategiczne: Filipiny zajmują centralne położenie wzdłuż pierwszego łańcucha wysp i pozostają uwikłane w spory morskie z Chinami na Morzu Południowochińskim, które jest ważnym szlakiem globalnego handlu.
„W Manili zamierzam przekazać jasny komunikat ... że interesy Ameryki są bardziej niż kiedykolwiek zaangażowane w Indo-Pacyfiku i że my w Departamencie Wojny koncentrujemy się na tym, by te interesy były zdecydowanie chronione” — powiedział Colby.
„Oznacza to silne i rosnące inwestycje USA w regionie. Ale wiąże się to również z nowym, lecz zdroworozsądkowym oczekiwaniem znacznie większego wysiłku i wkładu ze strony naszych sojuszników i partnerów. Nie w sposób napastliwy ani zachwiany. Wręcz przeciwnie, w duchu partnerstwa, a nie zależności” — dodał.
Przedstawiciel Pentagonu podkreślił, że Ameryka „zdecydowanie nie wycofuje się z Azji”, odpierając to, co określił jako powszechne błędne odczytanie strategicznej postawy administracji.
„Nasze żywotne interesy narodowe nakazują naszą trwałą obecność tutaj. To, co komentariat często błędnie interpretuje jako 'disengagement' lub 'retrenchment', jest w rzeczywistości zdyscyplinowanym i koniecznym strategicznym ustaleniem priorytetów” — powiedział. „Nie odchodzimy; w rzeczywistości okopujemy się, aby zapewnić korzystną równowagę sił tam, gdzie ma to największe znaczenie.”
Wątpliwości co do zaangażowania USA w Indo-Pacyfik narastały, ponieważ administracja Trumpa koncentruje się na konflikcie na Bliskim Wschodzie i kieruje większą uwagę strategiczną na półkulę zachodnią w ramach agendy „America First”, co rodzi pytania o przyszły kierunek współpracy z azjatyckimi sojusznikami i partnerami. Kilku z tych partnerów — w tym Japonia, która wyznaczyła cel podwojenia wydatków obronnych do około dwóch procent PKB, oraz Australia, która prowadzi szeroką modernizację marynarki w ramach paktu AUKUS z USA i Wielką Brytanią — już zwiększa swoje wydatki wojskowe w odpowiedzi na zmieniające się środowisko bezpieczeństwa.
Colby określił utrzymanie „korzystnej równowagi sił” w Indo-Pacyfiku jako „napędzający” i „trwały” cel USA, choć w swoich wypowiedziach nie wymienił Chin z nazwy.
Aby zrealizować ten cel, podkreślił znaczenie współpracy z sojusznikami i partnerami przy budowaniu silnej postawy „deterrence by denial” wzdłuż pierwszego łańcucha wysp — koncepcji, w której potencjalny przeciwnik zostaje przekonany, że każdy atak wojskowy nie przyniesie sukcesu.
Pierwszy łańcuch wysp — pas wysp rozciągający się od Japonii przez Tajwan po Filipiny — jest powszechnie uznawany za kluczową linię obrony dla Stanów Zjednoczonych, które dążą do utrzymania przywództwa regionalnego wobec rosnącej asertywności militarnej Chin. Słowa Colby'ego pośrednio sugerowały, że Waszyngton chce uniemożliwić Pekinowi projekcję siły militarnej poza ten łańcuch.
Colby odniósł się także do trendu wśród państw średniej potęgi, które rozważają nowe partnerstwa bezpieczeństwa w obliczu pytań o wiarygodność Ameryki, ostrzegając przed sojuszami tworzonymi bez udziału USA.
„Chodzi o to, by odradzać odrzucenie iluzji modnych, lecz powierzchownych idei, takich jak sojusze średnich mocarstw zaprojektowane tak, by wykluczyć Amerykę. Dla jasności, zachęcamy do współpracy między sojusznikami i partnerami” — powiedział.
„Ale takie działania naszych sojuszników i bliskich partnerów powinny integrować się z Ameryką i ją uzupełniać — a nie próżno i daremnie próbować nas wykluczyć lub zastąpić.”