AktualnościMakroPrawicowi influencerzy opłacani przez Pentagon ukrywają się za anonimowymi awatarami i greckimi posągami

Prawicowi influencerzy opłacani przez Pentagon ukrywają się za anonimowymi awatarami i greckimi posągami

Autor: Alternet·

Najważniejsze informacje

  • Pentagon miał podobno wykorzystywać środki podatników do opłacania prawicowych influencerów, aby promowali sekretarza obrony Pete'a Hegsetha, wynika z reportaży Willa Sommera i Washington Post.
  • Kilku opłacanych influencerów zatrudniono jako specjalnych pracowników rządowych, czyli w tymczasowej federalnej roli podlegającej zasadom etyki zakazującym wykorzystywania funkcji publicznej do prywatnych korzyści.
  • Rob Maness był na liście płac Pentagonu, gdy napisał tekst dla Daily Caller atakujący "lojalnych karierowiczów", a serwis nie dodał do niego ujawnienia.
  • Opłacani influencerzy zasadniczo nie ujawniali wynagrodzenia, mimo że amerykańskie prawo i wytyczne FTC wymagają jasnego oznaczania płatnych rekomendacji.
  • Dyskusja połączyła też anonimowość tych kont z zastąpieniem przez Elona Muska systemu weryfikacji Twittera modelem subskrypcyjnym po przejęciu platformy w 2022 roku.
Prawicowi influencerzy opłacani przez Pentagon ukrywają się za anonimowymi awatarami i greckimi posągami

Sam Stein, rozmawiając z Willem Sommerem w podcaście The Bulwark w poniedziałek, omówił przełomowy reportaż Sommera, ujawniający, że Pentagon wykorzystuje pieniądze podatników, aby płacić prawicowym influencerom za promowanie w sieci sekretarza obrony Pete'a Hegsetha oraz w różnych artykułach (The Bulwark).

Sommer, który zajmuje się skrajną prawicą, opublikował swój materiał w poprzedni poniedziałek, a Washington Post opublikował w niedzielę własny tekst, ujawniając kilku kolejnych influencerów, którzy otrzymywali wynagrodzenie jako specjalni pracownicy rządowi (Washington Post). Specjalni pracownicy rządowi to tymczasowi pracownicy federalni, którzy zgodnie z amerykańskimi zasadami etyki są zasadniczo pozbawieni możliwości wykorzystywania swojej funkcji publicznej dla prywatnych korzyści i podlegają standardom dotyczącym konfliktu interesów — a sposób wykorzystywania tej kategorii wobec medialnych postaci popierających administrację wzbudził zainteresowanie osób monitorujących etykę rządową.

Wśród ujawnionych szczegółów znalazło się to, że Rob Maness należał do osób opłacanych przez Pentagon, gdy pisał tekst dla Daily Caller. Stein zwrócił uwagę, że serwis nadal nie opublikował zastrzeżenia przy materiale Manessa atakującym "lojalnych karierowiczów" w Pentagonie, zauważając, że w chwili pisania tekstu był on opłacany przez Department of Defense (Daily Caller).

Kolejną osobą wymienioną przez Sommera i Washington Post była "Data Republican", która śledzi ludzi uznawanych przez siebie za "Antifa", czyli ruch antyfaszystowski.

"Ta anonimowość — wiele z tych osób, gdyby ktoś tylko przeglądał internet i nie miał pojęcia albo determinacji, by sprawdzić, kim oni są, wie pan, 'Cynical Publius', 'Infantry Dort', chyba podaje tam swoje nazwisko. Ale 'Data Republican.' Oni działają anonimowo. I mam dla pana tezę" — powiedział Stein do Sommera. "Czy — czy Elon Musk zasadniczo nie usunął na Twitterze wszelkich wymogów weryfikacyjnych? Czy to nie był jeden z najbardziej konsekwentnych ruchów w mediach społecznościowych w historii? Żyjemy teraz w świecie, w którym ludzie mogą to robić."

Stein odnosił się do zmian, które Musk wprowadził po przejęciu Twittera w 2022 roku i rebrandingu platformy jako X, kiedy dotychczasowy system weryfikacji — wymagający potwierdzenia tożsamości przy niebieskim znaczku — został zastąpiony modelem subskrypcyjnym. Krytycy ostrzegali wówczas, że utrudni to zwykłym użytkownikom odróżnianie autentycznych, zweryfikowanych tożsamościowo kont od anonimowych lub podszywających się.

Sommer wskazał na "Data Republican", która może być "zweryfikowana" na X Muska i występuje w sieci jako ekspertka, ale w rzeczywistości jest tylko "jakąś przypadkową kobietą z, jak sądzę, Excelem? Może nawet nie tym."

W przypadku "Infantry Dort" Sommer powiedział, że każdy, kto patrzy na jego konto, nie "zdaje sobie sprawy, że ten facet jest właściwie rzecznikiem Pete'a Hegsetha."

To ludzie, kontynuował, którzy nie wskazują, że otrzymywali wynagrodzenie za publikowanie wielu treści, które zamieszczają w sieci. Brak ujawnienia jest istotny, ponieważ amerykańskie prawo i wytyczne Federal Trade Commission wymagają, aby płatne rekomendacje były jasno oznaczone jako takie — zasada ta od dawna dotyczy treści sponsorowanych zarówno przez influencerów, jak i media. W przypadku Kurta Schlichtera Sommer zauważył, że poświęcał czas na pisanie krótkich opowiadań o kolejnej wojnie secesyjnej w USA, w której czerwone stany miały pokonać niebieskie stany (Alternet).

"Więc czy naprawdę chcemy, żeby taki człowiek pracował dla Pentagonu? Nie wiem" — powiedział Sommer.

Cynical Publius podaje na swoim koncie prawdziwe nazwisko, ale Stein uznał, że nikt po prawej stronie nie traktowałby go poważnie, gdyby używał własnego zdjęcia jako zwykły "kujon w okularach", zamiast chować się za wizerunkiem greckiego posągu.

Materiał pojawia się na tle szerszych pytań o kadencję Hegsetha w Pentagonie, która wcześniej budziła zainteresowanie z powodu korzystania przez niego z prywatnych kanałów komunikacji do spraw służbowych. To, czy Kongres lub organy nadzoru Pentagonu podejmą działania w sprawie płatności dla influencerów ujawnionych w reportażach Sommera i Washington Post, pozostaje do zobaczenia.

Pełną rozmowę z podcastu można obejrzeć na YouTube.