Jeff Currie: prawdziwym kryzysem energetycznym jest diesel za 170 dolarów, a nie Brent za 91 dolarów
Najważniejsze informacje
- •Jeff Currie, szef badań nad surowcami w Goldman Sachs, powiedział, że europejski diesel notowany był w okolicach 170 dol. za baryłkę, niemal dwukrotnie powyżej Brent po 90,94 dol., podczas gdy WTI we wtorek wynosiło 84,94 dol.
- •Rynki produktów rafinacyjnych się zaostrzyły, ponieważ uzależnienie Europy od importu rosyjskiego diesla znalazło się pod presją po inwazji na Ukrainę, a światowe moce przerobowe zmalały po zamknięciu zakładów w okresie pandemii.
- •Rozjazd między cenami ropy a produktów częściowo odzwierciedla około 100–120 mln baryłek ropy uwięzionych w Cieśninie Ormuz oraz decyzję Chin o ograniczeniu przerobu w rafineriach, co utrzymało niższe ceny ropy, jednocześnie zaostrzając podaż paliw.
- •Ceny benzyny są o około 30% wyższe niż rok temu, a diesel podrożał o 46%, przy czym koszty diesla bezpośrednio przekładają się na transport ciężarowy, żeglugę i działalność przemysłową.
- •Currie oczekuje, że luka cenowa między ropą a produktami zmniejszy się, gdy rafinerie zwiększą przerób, aby wykorzystać historycznie wysokie marże, przez co marże rafineryjne i zapasy destylatów staną się kluczowymi wskaźnikami do obserwacji.

Brent po 90,94 dol. może wydawać się poziomem do udźwignięcia, ale Jeff Currie — wieloletni szef badań nad surowcami w Goldman Sachs — twierdzi, że to właśnie jest problem: rynek koncentruje się na ropie naftowej, podczas gdy prawdziwy wstrząs ujawnia się już w paliwach, których ludzie faktycznie używają.
„Nikt na tej planecie nie konsumuje ropy naftowej” — powiedział Currie w rozmowie z CNBC. Konsumują ją rafinerie. Wszyscy pozostali konsumują benzynę, diesel i paliwo lotnicze, a te rynki, jego zdaniem, wyglądają znacznie gorzej.
Podczas wywiadu Currie powiedział, że europejski diesel notowany był na poziomie około 170 dol. za baryłkę, czyli niemal dwukrotnie wyżej niż Brent po 90,94 dol. WTI we wtorek notowane było na poziomie 84,94 dol.
Ten odczyt ceny diesla ma znaczenie wykraczające poza stację paliw. Europa od dawna polegała na Rosji w zakresie znacznej części importu diesla, a te dostawy znalazły się pod presją po inwazji na Ukrainę, podczas gdy światowe moce przerobowe zmniejszyły się po zamknięciu zakładów w okresie pandemii — co pozostawiło rynkom produktów rafinacyjnych mniejszy zapas możliwości.
Historycznie ceny ropy i produktów rafinacyjnych kształtowały się na tyle zbliżenie, że ropa stanowiła użyteczny skrót opisujący szerszy rynek energetyczny. Według Curriego ta zależność uległa obecnie rozpadowi.
Jedną z przyczyn tego rozjazdu jest, jego zdaniem, fakt, że około 100–120 mln baryłek ropy zostało uwięzionych w Cieśninie Ormuz po skoku dostaw pod koniec czerwca i na początku lipca. Chiny następnie ograniczyły przerób w rafineriach, co pomogło utrzymać niższe ceny ropy, ale zaostrzyło podaż produktów.
W ocenie Curriego nie rozwiązało to niedoboru. Przesunęło go jedynie dalej w dół łańcucha.
Currie argumentował również, że rządy przez dekady tworzyły „iluzję obfitości” w czasie zakłóceń dostaw, uwalniając rezerwy strategiczne i uspokajając rynki słowami. Stany Zjednoczone z kolei w 2022 roku w rekordowym tempie czerpały z Rezerw Strategicznych Ropy Naftowej w ramach skoordynowanego działania z innymi krajami konsumenckimi. To podejście już wcześniej się sprawdzało, ale Currie stwierdził, że obecne zakłócenie jest inne ze względu na swoją skalę, czas trwania oraz bardziej napięty rynek produktów.
Skutki inflacyjne są bardziej bezpośrednie. CNBC zauważyło, że ceny benzyny są o około 30% wyższe niż rok temu, a diesel podrożał o 46%. Diesel bezpośrednio przekłada się na koszty transportu ciężarowego, żeglugi i przemysłu, a jego cena jest często odczytywana jako miernik aktywności przewozowej i przemysłowej.
Currie powiedział, że luka między ropą a produktami powinna ostatecznie się zmniejszyć, gdy rafinerie będą dążyć do historycznie wysokich marż i zwiększą przerób. Dla każdego, kto śledzi to dostosowanie, sygnałami wartymi obserwacji są marże rafineryjne i zapasy destylatów, a nie nagłówkowe wskaźniki cen ropy. Do tego czasu, jego zdaniem, Brent po 91 dol. daje inwestorom uspokajający obraz rynku naftowego, w którym konsumenci przestali żyć już tygodnie temu.
Autor: Julianne Geiger dla Oilprice.com