„Chylący się wiekowy osiemdziesięciolatek” Trump został „wyprowadzony w pole” i wciągnięty w nową katastrofę: konserwatyści
Najważniejsze informacje
- •Trump powiedział, że ogranicza wspólne ćwiczenia obronne z Koreą Południową, ponieważ są one „bardzo obraźliwe” dla przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una, którego określił jako dobrze wychowanego podczas swojej kadencji.
- •National Review, konserwatywne pismo, odcięło się od prezydenta i ostro skrytykowało tę decyzję, przedstawiając go jako „łatwowiernego” człowieka, którego łatwo zwodzą pochlebstwa dyktatorów państw wrogich.
- •Coroczne wspólne ćwiczenia, prowadzone w jakiejś formie od końca wojny koreańskiej w 1953 roku, szkolą połączone siły obejmujące około 28 500 amerykańskich żołnierzy stacjonujących na Półwyspie Koreańskim.
- •Trump już wcześniej zawieszał duże wspólne manewry po szczycie w Singapurze w 2018 roku z Kim Dzong Unem, nazywając je prowokacyjnymi i kosztownymi, a ćwiczenia na większą skalę wznowiono dopiero po załamaniu dyplomacji nuklearnej z Pjongjangiem.
- •Strategia Obronna administracji Trumpa na 2026 rok określa Koreę Północną jako bezpośrednie zagrożenie militarne dla Korei Południowej i Japonii oraz rosnące zagrożenie nuklearne zdolne do uderzenia w terytorium USA.

Choć prezydent Donald Trump spotyka się z krytyką ze strony Demokratów, znacznie rzadsze są przypadki zdecydowanego sprzeciwu ze strony konserwatystów. W tym tygodniu jednak Trump podjął krok tak rażąco sprzeczny z interesami USA, że konserwatywny magazyn National Review musiał przyznać, iż jego decyzja „nie ma sensu na żadnym poziomie”. Według tego pisma amerykański prezydent, „chylący się wiekowy osiemdziesięciolatek”, jest „łatwowiernym” człowiekiem, którego łatwo było „wyprowadzić w pole” i wciągnąć w katastrofę.
„Niestety” — pisze Review — „prezydent Stanów Zjednoczonych, który rozpoczął swoją kadencję od złożenia przysięgi na zachowanie, ochronę i obronę Konstytucji Stanów Zjednoczonych, niech mu Bóg dopomoże, twierdzi, że Stany Zjednoczone ograniczają wspólne ćwiczenia obronne z południowokoreańskimi siłami zbrojnymi, ponieważ te ćwiczenia są »bardzo obraźliwe« dla przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una.” Jak powiedział Trump reporterom w środę: „Nie podobało mi się to, że prowadzimy te ogromne ćwiczenia wojskowe właściwie przeciwko Korei Północnej”. Trump zauważył, że Korea Południowa nie uczestniczy w wojnie z Iranem, a następnie stwierdził, że wspólne ćwiczenia wojskowe byłyby „bardzo obraźliwe dla kogoś, kto szczerze mówiąc był, przynajmniej za mojej kadencji, bardzo dobrze wychowany”.
„Rozumiecie?” — pisze Review. „Wspólne amerykańsko-południowokoreańskie ćwiczenia wojskowe, które odbywały się w jakiejś formie każdego roku od zakończenia wojny koreańskiej w 1953 roku, są »bardzo obraźliwe« dla przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una. O, nie! Niech Bóg uchroni USA przed obrażeniem człowieka, który kilka lat temu chełpił się: »Cały [amerykański] kontynentalny obszar znajduje się w zasięgu naszego uderzenia nuklearnego, a przycisk nuklearny cały czas leży na biurku w moim gabinecie«.”
Choć prezydent chwali Koreę Północną jako „bardzo dobrze wychowaną”, jak zauważa Review, jego własna administracja ma zupełnie inne zdanie. Zgodnie ze Strategią Obronną administracji Trumpa na 2026 rok Korea Północna „stanowi bezpośrednie zagrożenie militarne dla Republiki Korei oraz Japonii, z których obie są sojusznikami USA na mocy traktatów”, „Korea Południowa musi zachować czujność wobec groźby północnokoreańskiej inwazji”, a „siły nuklearne Korei Północnej są coraz bardziej zdolne do grożenia ojczyźnie USA. Siły te rosną pod względem liczebności i zaawansowania oraz stanowią wyraźne i bezpośrednie zagrożenie atakiem nuklearnym na amerykańską ojczyznę”.
Według starszego komentatora politycznego National Review, Jima Geraghty’ego: „Chciałbym napisać coś bardziej optymistycznego niż fakt, że nasz prezydent jest chylącym się wiekowym osiemdziesięciolatkiem, który po prostu wypowiada pierwszą rzecz, jaka przyjdzie mu do głowy, i który gorliwie wierzy, że dyktatorzy państw wrogich nie stanowią aż takiego zagrożenia dla USA i ich sojuszników, ponieważ osobiście go schlebiają. Ale właśnie w tym miejscu jesteśmy”.
Choć Review przyznaje, że wobec Korei Południowej można wysunąć uzasadnione zastrzeżenia i że kraj ten teoretycznie mógłby udzielić pewnego wsparcia w konflikcie z Iranem, zauważa też, że „Trump nie skonsultował się z Koreą Południową przed rozpoczęciem wojny z Iranem, co wywołało poważny kryzys energetyczny, największy spadek giełdowy w historii Korei Południowej, ogromny spadek wartości południowokoreańskiego wona oraz wzrost inflacji w tym kraju”. Zaledwie miesiąc przed rozpoczęciem wojny Trump ogłosił wysokie cła wobec tego sojusznika USA.
Jak podaje Review, „jeśli przyjmuje się możliwie najbardziej agresywne i konfrontacyjne stanowisko w sprawie handlu, nie można się dziwić, że ten sam kraj, któremu zadaje się straty gospodarcze, nie chce narażać swoich żołnierzy i marynarzy, by pomóc militarnie”.
W ocenie magazynu „Trump rzadko wie, o czym mówi, i po prostu wypala wszystko, co brzmi dobrze. Bezspornie trzyma się narracji, że wszyscy sojusznicy Ameryki to bezużyteczni darmozjady, podczas gdy sam nadal daje się oczarowywać i schlebiać przez niektórych z najgorszych i najbardziej niebezpiecznych ludzi na planecie oraz bagatelizuje zagrożenie, jakie stwarzają dla interesów USA. Jest łatwym celem, łatwowiernym człowiekiem, łatwo ulegającym oczarowaniu i oszukaniu”.
Zważywszy na to wszystko, magazyn dochodzi do ponurego wniosku: „Prezydent może nie zamierzać pozostawić Ameryki słabszej na arenie światowej, niż gdy ją zastał. Ale właśnie tą drogą podążamy, wraz z nagromadzonymi przez niego chaotycznymi decyzjami, wybuchami złości i złośliwości oraz głupimi i obraźliwymi komentarzami”.