Michael Wolff: Trump sprzeciwia się „długiemu pożegnaniu” drugiej kadencji
Najważniejsze informacje
- •Michael Wolff powiedział, że Trump nie chce, aby Republikanie rozważali przyszłość bez jego udziału.
- •Zdaniem Wolffa spotkanie w Dallas ma przeciwdziałać typowemu dla drugiej kadencji przesunięciu uwagi w stronę potencjalnych następców po wyborach śródterminowych.
- •Wolff i Joanna Coles omówili swoją ocenę, że Trump coraz bardziej koncentruje się na śmiertelności i utrzymaniu publicznego wizerunku.
- •Coles i Wolff zasugerowali, że wydarzenie Trumpa może mieć na celu odciągnięcie uwagi od obchodów 11 września z udziałem innych byłych prezydentów.

Dziennikarz i autor Michael Wolff, który szeroko relacjonował karierę polityczną prezydenta Donalda Trumpa i twierdzi, że ma wiele poufnych źródeł w Białym Domu Trumpa, ocenił, że Trump coraz bardziej schodzi na dalszy plan — i prawdopodobnie jest tym wściekły.
„Chodzi wyłącznie o uwagę, ponieważ po pierwsze: nie potrafi oprzeć się tej idei, a po drugie: myśl, że ktoś inny przyciąga uwagę, jest dla niego nie do zaakceptowania” — powiedział Wolff, rozmawiając ze współprowadzącą podcast Joanną Coles o próbie zorganizowania przez Trumpa w Dallas tego, co Wolff nazwał „Trump-a-Paloozą”.
Wolff powiedział, że wydarzenie może również służyć długoterminowemu celowi politycznemu. „Trump nie chce, żeby Partia Republikańska kiedykolwiek wyobraziła sobie życie bez niego” — stwierdził.
„Pamiętajmy, że wchodzimy w tę inną fazę” — kontynuował Wolff. „W drugiej kadencji prezydenta, po wyborach śródterminowych, zaczyna się jego »długie pożegnanie«. Na pierwszy plan wysuwają się potencjalni następcy. Dobrze, tutaj tak się nie stanie, i można to zobaczyć w ogłoszeniu tej konwencji. »Nigdzie się nie wybieram. Zrobię dokładne przeciwieństwo tego«”.
Opis Wolffa umieszcza planowane spotkanie w szerszym procesie transformacji, który kojarzy on z drugą kadencją prezydenta: po wyborach śródterminowych potencjalni następcy zazwyczaj zaczynają przyciągać więcej uwagi. Jego zdaniem Trump próbuje przeciwstawić się tej zmianie, utrzymując się w centrum publicznego wizerunku partii.
W innym odcinku podcastu „Inside Trump’s Head” Wolff i Coles rozmawiali o tym, co określili jako świadomość śmiertelności u Trumpa po niedawnej serii śmierci celebrytów.
„Osiemdziesiąt lat to moment, w którym śmiertelność staje się bardzo realna” — powiedział Wolff. „Jesteś po osiemdziesiątce. To twoja 9. dekada”.
Wolff, znany z kilku książek o pierwszej kadencji Trumpa opartych na rzekomych poufnych źródłach, opisał Trumpa jako skrajnie otyłego osiemdziesięciolatka, który mierzy się ze śmiercią innych celebrytów i — zdaniem Wolffa — z własną śmiertelnością.
„Kiedy widzę, że umierają ludzie w moim wieku, odnotowuję to. Myślę, że każdy tak robi” — powiedział Wolff. „Każdy tak robi, ale szczególnie mężczyzna ważący 300lb, który napycha się trucizną i nigdy w życiu nie wykonał choćby odrobiny ćwiczeń, może w swoim wieku reagować na śmiertelność innych ludzi jeszcze bardziej bezpośrednio”.
Wolff powiedział, że pozorną reakcją Trumpa na perspektywę własnej śmiertelności było publiczne i stanowcze odrzucanie tej myśli.
„Kult jednostki wejdzie teraz na najwyższe obroty” — ostrzegł Wolff.
„Ugh” — zareagowała Coles.
„On mówi: »Nie pozwolę, żeby partia, kraj ani świat wyrzuciły mnie, Donalda Trumpa, ze swoich głów«” — powiedział Wolff. Dodał, że Trump rozumie, iż „jego talent polega na wchodzeniu do głów innych ludzi i pozostawaniu w nich”.
Coles zasugerowała, że Trump może również odczuwać urazę z powodu konieczności konkurowania o uwagę opinii publicznej — choćby przez jeden dzień — ze śmiercią tysięcy Amerykanów w 25. rocznicę zamachów z 11 września.
„Jak zareaguje na wydarzenie z 11 września w piątek, skoro jest nowojorczykiem, a nie będzie go tam?” — powiedziała Coles. „Będą tam inni prezydenci: George W. Bush, Barack Obama, Joe Biden, Clintonowie — wszyscy będą tam, a jego nie będzie. Automatycznie przyćmią jego RNC-paloozę”.
„Och, on ma nadzieję, że jego Trump-a-Palooza przyćmi 11 września” — odpowiedział Wolff. „Właśnie o to chodzi w całej tej Trump-a-paloozie. Jestem pewien, że długo to przeżywał, mówiąc: »Powinienem tam być. Powinienem tam pojechać. Powinienem mieć swoje zdjęcia w tym miejscu [przy zawaleniu wieży]«”.
„Dokładnie” — powiedziała Coles. „Gdzie są zdjęcia? Gdyby tam był, powstałyby zdjęcia, ale ich nie ma. Są tylko zabawne fałszywe nagrania AI, na których strażacy wynoszą go [z gruzów]… oraz wpisy przedstawiające go jako bohatera, podczas gdy ludzie dosłownie skakali z budynków”.
„To niewypowiedziane. To pozbawione sumienia” — powiedział Wolff. „Ale Trump widzi to i próbuje to rozgrywać na kilka sposobów. To nie jest przypadek. Cały ten pomysł mini-konwencji. On tego zażądał. Polecił zorganizować to [żeby przyćmić tamto wydarzenie]”.
Źródło: Alternet