Były szef RNC Michael Steele ostrzega, że działania Trumpa w sprawie głosowania korespondencyjnego zagrażają porządkowi konstytucyjnemu
Najważniejsze informacje
- •Michael Steele, który w latach 2009–2011 stał na czele Krajowego Komitetu Partii Republikańskiej, jest dziś znanym konserwatywnym krytykiem Trumpa i analitykiem politycznym MS NOW.
- •Dekret prezydencki Trumpa wymierzony w głosowanie korespondencyjne pozostaje zablokowany orzeczeniami sądów niższej instancji, choć Sąd Najwyższy uznał, że jeden ze pozwów wniesiono zbyt wcześnie.
- •Zdaniem Steele'a zgodnie z konstytucyjną klauzulą wyborczą to stany i Kongres — a nie prezydent — sprawują władzę nad administracją wyborczą.
- •Steele twierdzi, że Trump przeszedł do wykorzystywania poczty amerykańskiej do zakłócania głosowania korespondencyjnego, w tym do propozycji, by pracownicy poczty decydowali, kto może otrzymać kartę do głosowania.
- •Steele ostrzega, że spór zagraża nie tylko głosowaniu korespondencyjnemu — jego zdaniem podział władzy i niezależność urzędników wyborczych są fundamentem samej demokracji.

Weteran waszyngtońskiej polityki i były republikański urzędnik ostrzegł, że działania prezydenta Donalda Trumpa w sprawie głosowania korespondencyjnego zrobiłyby więcej niż tylko wprowadzić chaos i niepewność w wyborach parlamentarnych — fundamentalnie „destabilizowałyby” przyszłość wyborów i porządek konstytucyjny w Stanach Zjednoczonych.
Michael Steele, który na czele Krajowego Komitetu Partii Republikańskiej (RNC) stał w latach 2009–2011, od tego czasu stał się jednym z najbardziej otwarcie krytykujących Trumpa i jego program MAGA konserwatystów. Jest analitykiem politycznym i okazjonalnym zastępcą prowadzącego w MS NOW, gdzie często publikuje komentarze ostrzegające przed szkodami, jakie jego zdaniem prezydent wyrządza krajowi.
W swoim najnowszym tekście, opublikowanym w sobotni poranek, Steele odniósł się do prawnej batalii Trumpa o wprowadzenie w życie planu ograniczenia głosowania korespondencyjnego przed wyborami parlamentarnymi w 2026 roku za pomocą dekretu prezydenckiego. Dekret ten pozostaje zablokowany orzeczeniami sądów niższej instancji, choć Sąd Najwyższy orzekł w zeszłym miesiącu, że jeden z pozwów kwestionujących te zmiany jest nieważny, ponieważ został wniesiony zbyt wcześnie. Postępowanie sądowe toczy się w momencie, gdy głosowanie korespondencyjne stało się centralnym elementem amerykańskich wyborów — w ostatnich cyklach wyborczych dziesiątki milionów wyborców oddały głosy korespondencyjnie, a kilka stanów funkcjonuje głównie lub wyłącznie w systemie pocztowym. Ponieważ pierwotny plan jest niepewny, prezydent — jak napisał Steele — zwrócił się ku „tajemniczym i pospiesznym staraniom o wykorzystanie poczty amerykańskiej do zakłócenia głosowania korespondencyjnego w przededniu wyborów”.
„Propozycja Trumpa, by to pracownicy poczty decydowali, kto może otrzymać kartę do głosowania korespondencyjnego, byłaby nietrafiona w każdej sytuacji” — wyjaśniał Steele. „Zgodnie z Konstytucją decyzje dotyczące list wyborców podejmują urzędnicy stanowi i lokalni, zgodnie z zasadami ustalonymi przez Kongres. Prezydent nie ma tu żadnej roli. Próba narzucenia tego systemu po tym, jak niektóre stany wysłały już karty wyborcom, to coś więcej niż błędna propozycja polityczna. Zamieniłaby rutynową administrację wyborczą w chaos, destabilizując wybory parlamentarne i podkopując zaufanie wyborców”.
Steele poszedł dalej, argumentując, że niezależnie od tego, jak ktoś ocenia samo głosowanie korespondencyjne, „Konstytucja nie powierzyła administracji amerykańskich wyborów prezydentowi”. Zamiast tego Konstytucja wprost przyznaje rządom stanowym prawo do regulowania „czasu, miejsca i sposobu” przeprowadzania wyborów, a Kongresowi — „władzę ustanawiania lub zmiany tych zasad”. Sformułowanie to pochodzi z klauzuli wyborczej artykułu I, sekcji 4, która od dawna stanowi konstytucyjny fundament podziału kompetencji między stany a władze federalne w dziedzinie administracji wyborczej — podziału, który według Steele'a podejście prezydenta miałoby naruszyć.
„Ten podział kompetencji był zamierzony” — dodał Steele. „Ojcowie założyciele rozumieli niebezpieczeństwo pozwolenia tym, którzy sprawują władzę, na ustalanie zasad decydujących o tym, czy pozostaną u władzy”.
Swoją kolumnę zakończył poważnym ostrzeżeniem, argumentując, że podjęta przez Trumpa batalia będzie miała ogromne konsekwencje dla przyszłości kraju, jeśli zakończy się sukcesem.
„O stawkę chodzi więcej niż przyszłość głosowania korespondencyjnego. Samo nasze demokratyczne państwo jest zagrożone” — napisał. „Demokracja opiera się na konstytucyjnej architekturze wspierającej uczciwe wybory, od podziału władz po niezależność urzędników stanowych i lokalnych. To właśnie tu obecne niebezpieczeństwo staje się większe niż Trump”.