System jest zepsuty — a miliony Amerykanów chcą go spalić doszczętnie
Najważniejsze informacje
- •Republikański kongresmen Max Miller mierzy się z zarzutami przemocy fizycznej wobec byłej żony, córki senatora Ohio Berniego Moreno, a mimo to zachowuje wsparcie prezydenta Trumpa i konferencji republikanów w Izbie Reprezentantów.
- •Senator Bernie Moreno wezwał Millera do odejścia z Kongresu, a republikańscy stratedzy podobno obawiają się, że przewaga wyborcza Millera w jego wyrównanym okręgu w rejonie Cleveland zniknęła.
- •Artykuł wywodzi kulturę bezkarności elit z kryzysu finansowego z 2008 roku, gdy rząd federalny uratował banki Wall Street bez nałożenia istotnych konsekwencji za ich rolę w gospodarczym załamaniu.
- •Sędzia federalny niechętnie oddalił sprawę o spisek wywrotowy przeciwko Oath Keepers po interwencji Departamentu Sprawiedliwości, mimo że założyciel Stewart Rhodes został wcześniej skazany i otrzymał karę 18 lat więzienia.
- •Autor argumentuje, że zwalczanie bezkarności elit poprzez zdecydowane ściganie przestępstw białych kołnierzyków i działania rozliczeniowe jest konieczne niezależnie od tego, która partia sprawuje władzę.

The New Yorker napisał, że kryzys wokół Maxa Millera jest testem. „Gorzki spór domowy republikańskiego kongresmena — w którym jego była żona, córka senatora z Ohio, oskarża go o przemoc fizyczną — sprawdza, czy jego partia jest gotowa bronić tego, czego bronić się nie da”.
Jeśli to jest ten test, Miller go zdał. Jego partia wyraźnie jest gotowa go bronić. Ma wsparcie prezydenta, podobnie jak konferencja Republikanów w Izbie Reprezentantów Stanów Zjednoczonych. Niewielu zdaje się przejmować tym, że Max Miller sprawia wrażenie człowieka bijącego żonę, krzywdzącego dziecko i seryjnie zdradzającego partnerki. Miller, były urzędnik Białego Domu Trumpa, który przed kandydowaniem do Kongresu pełnił funkcję zastępcy asystenta prezydenta ds. legislacyjnych, jest pod wieloma względami produktem politycznego otoczenia Trumpa — co pomaga wyjaśnić głębię tej lojalności.
Wsparcie partii nie gwarantuje jednak sukcesu. Okręg Millera w pobliżu Cleveland jest wyrównany, a republikańscy stratedzy powiedzieli AP, że obawiają się, iż jego przewaga „zniknęła”. Bernie Moreno, senator Ohio zaangażowany w tę sprawę, powiedział, że Miller nie ma miejsca w Kongresie. Demokratyczny rywal Millera odczytał komentarze Moreno jako stanowisko całej GOP. „Jego własna partia go nie poprze”, powiedział Brian Poindexter, związkowy stalownik. „Jego własna rodzina powiedziała, że nie nadaje się do służby”. Poindexter oskarżył też Millera o „moralne bankructwo”.
Moreno jest wyjątkiem, ale tylko dlatego, że jest ojcem i dziadkiem ofiar. Poza tym Trump stoi za Millerem, co oznacza, że partia także. Prezydent wydaje się postrzegać Millera jako prawdziwą ofiarę. „Mam nadzieję, że uda mu się to uporządkować”, powiedział. „Bardzo mi go żal”. Nawet jeśli pod naciskiem z zewnątrz kazałby Millerowi ustąpić, Miller wie, że nie byłoby to poważne. „Nie ma żadnej szansy, żebym wycofał się z tego wyścigu” — powiedział Miller Newsmax we wtorek. (Aktualizacja: senator z Alabamy Katie Hill powiedziała, że Miller powinien zrezygnować. „Jestem z Bernie”, powiedziała.)
Niektórzy krytycy twierdzą, że Max Miller jest uwięziony w bańce prawicowej propagandy i dlatego nie rozumie kłopotów, w jakich znalazł się w wyborczym roku sprzeciwu wobec władzy. Być może tak jest. Uważam jednak, że bezkarność Millera lepiej tłumaczy szersza rzeczywistość: elity w całej Ameryce działają bezkarnie od dwóch dekad, a ta bezkarność weszła do głównego nurtu, gdy miliony Amerykanów straciły wiarę i cynicznie — oraz beznadziejnie — gonią za „przewagami”, które ich zdaniem elity wykorzystują przeciwko nim.
Co więcej, trwałego rozwiązania problemu powszechnej bezkarności nie można oprzeć na porażce w dniu wyborów, ponieważ demokracji nigdy nie należy stawiać w bezpośrednim konflikcie z rządami prawa, a także dlatego, że nie możemy zakładać, iż Partia Demokratyczna będzie wygrywać każde wybory bez końca. Choć kandydaci Demokratów chcieliby, byś uwierzył, że za sprawą swojej darowizny w wysokości 5 dolarów mogą na stałe odsunąć Republikanów od dźwigni władzy, tak nie jest. Nie bądźmy naiwni.
Nie, Ameryka nie potrzebuje dominującej Partii Demokratycznej.
Ameryka potrzebuje prawa i porządku, zaczynając od elit.
Myślę, że Philip Bump miał rację, wskazując źródło tego zjawiska. „Być może najjaśniejszym punktem wyjścia dla idei, że pewna ilość majątku może uchronić cię przed konsekwencjami twoich działań, była recesja, która rozpoczęła się niemal 20 lat temu” — powiedział felietonista Hearst Connecticut Media. „Banki, które stawiały historycznie fatalne, niszczące gospodarkę zakłady, miały kurz strzepnięty z kolan i zostały delikatnie postawione z powrotem na nogi przez rząd federalny”.
Stamtąd rząd federalny w zasadzie przestał pilnować elit.
A ponieważ rząd federalny przestał pilnować elit, ich majątki gwałtownie rosły. „W 2015 roku Elon Musk był wart około 12 miliardów dolarów” — powiedział Bump. „Dziś jest wart około 60 razy tyle. Jego majątek netto wzrósł w tym roku o 100 miliardów dolarów. Kiedy Trump ponownie ubiegał się o urząd w 2024 roku, Musk mógł przeznaczyć niewielką część swojego majątku (sumę liczoną w setkach milionów dolarów) na próbę wybrania swojego przyjaciela”.
Widzę dwa wnioski płynące z tej przyczynowo-skutkowej relacji. Po pierwsze, „za każdą wielką fortuną stoi wielka zbrodnia”, jak ujął to Mario Puzo w Ojcu chrzestnym. Po drugie, dzięki takim ogromnym, zbrodniczym fortunom elity zyskały niemal boską zdolność unikania konsekwencji, które zgubiłyby zwykłych śmiertelników. Oczywiście najbardziej widocznym przykładem jest Donald Trump.
Ale, jak już wcześniej mówiłem, Trump jest objawem, a nie chorobą. Bezkarność elit poprzedzała jego pojawienie się. Przetrwa też jego odejście, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak głęboko zakorzeniła się bezkarność głównego nurtu w ciągu ostatnich dwóch dekad. W rezultacie coraz więcej Amerykanów uważa, że żadna z partii nie służy ich potrzebom, że rząd działa na korzyść nielicznych, a nie wszystkich, i że warto popierać kandydatów spoza establishmentu, obiecujących rozbić status quo.
AP podała dziś, że sędzia federalny „niechętnie oddalił sprawę o spisek wywrotowy” przeciwko Oath Keepers w związku z ich udziałem w insurekcji Donalda Trumpa, skarżąc się, że Departament Sprawiedliwości poprosił go, „aby uniewinnił tych oskarżonych z zarzutów przeciwko Stanom Zjednoczonym”. Żaden porządek społeczny nie może przetrwać, gdy ludzie na samym szczycie i na samym dole uchodzą z morderstwa bezkarnie, ponieważ w końcu wszyscy pozostali zaczynają wierzyć, że morderstwo też jest opcją.
Po panice z 2008 roku Barack Obama zdecydował się przymknąć oko na bezkarność elit, by realizować własny program. Następny demokratyczny prezydent musi zrozumieć, że bezkarność jest tym programem. Czego potrzebuje ten kraj, to prawo i porządek, zaczynając od elit i schodząc niżej — rozbijanie monopoli, konfiskata bezprawnie zdobytych korzyści i maksymalne ściganie przestępczości białych kołnierzyków.
Jeśli następny demokratyczny prezydent nie dostrzeże tej prawdy, można oczekiwać kolejnych takich tekstów jak ten w The New Yorker, w których mężczyźni tacy jak Max Miller — bijący żonę, krzywdzący dziecko, seryjny uwodziciel, przestępca w duchu, jeśli nie przed sądem — przechodzą test za testem, ale nigdy nie odczuwają konsekwencji porażki, ponieważ dla takich ludzi porażka po prostu nie istnieje.