AktualnościMakroWłoscy rolnicy przywracają zachowywanie i wymianę nasion, rzucając wyzwanie dominacji czterech firm kontrolujących połowę światowych dostaw nasion

Włoscy rolnicy przywracają zachowywanie i wymianę nasion, rzucając wyzwanie dominacji czterech firm kontrolujących połowę światowych dostaw nasion

Autor: Fortune Crypto·

Najważniejsze informacje

  • Bayer, Corteva, Syngenta i BASF kontrolują 56% światowego rynku nasion komercyjnych i 61% rynku pestycydów.
  • Warsztaty zachowywania nasion zorganizowane przez włoską sieć Rete per l'Agricoltura Naturale wyprzedały się w ciągu tygodnia po tym, jak jeden post na Facebooku przyciągnął ponad 1600 zgłoszeń.
  • Patenty na wynalazki obejmujące cechy nasion mogą zmuszać rolników do kupowania nowych nasion w każdym sezonie i narażać ich na pozwy, jeśli ponownie wysieją opatentowane nasiona bez licencji.
  • W USA Corteva przoduje na rynku nasion kukurydzy z udziałem 38,3%, a cztery firmy kontrolują 93,6% rynku nasion bawełny, z Bayerem na poziomie 38,4%.
  • FAO szacuje, że w ciągu ostatniego stulecia utracono około 75% różnorodności genetycznej upraw, gdyż jednolite odmiany komercyjne zastąpiły lokalne.
Włoscy rolnicy przywracają zachowywanie i wymianę nasion, rzucając wyzwanie dominacji czterech firm kontrolujących połowę światowych dostaw nasion

Zagroda we wzgórzach włoskiego regionu Marche wcale nie wygląda na pierwszą linię frontu walki z czterema największymi na świecie koncernami agrochemicznymi. A jednak dokładnie taka stała się 7 sierpnia, gdy zebrała się tam działająca od pięciu lat włoska sieć rolnicza, aby nauczyć ludzi, jak zachowywać, wymieniać i przekazywać dalej nasiona, których żadna firma nie może opatentować. Stawka jest znaczna: rolnicy mogą zostać pozwani za ponowne wysiewanie opatentowanych nasion, a warsztaty wzbudziły zainteresowanie, ponieważ własność nasion w coraz większym stopniu kształtuje to, co rolnicy mogą uprawiać, zachowywać i wymieniać z sezonu na sezon.

Wydarzenie zorganizowano w niecały miesiąc, a miejsca rozeszły się w ciągu tygodnia, po tym jak jeden post na Facebooku przyciągnął ponad 1600 zgłoszeń w ciągu kilku dni. Takie zainteresowanie wskazuje na narastający problem rolników: Bayer, Corteva, Syngenta i BASF kontrolują obecnie 56% światowego rynku nasion komercyjnych i 61% rynku pestycydów, przy czym sam Bayer ma 23% udziału w globalnym rynku nasion. Ekonomiści zazwyczaj uznają łączny udział 40% czterech czołowych firm w sektorze za punkt, w którym zaczynają się zniekształcenia rynku, a 60% za próg, który przyciąga wzmożoną czujność organów antymonopolowych. Cała branża rolnicza znajduje się już dziś na tym poziomie lub powyżej niego.

Rete per l'Agricoltura Naturale (RAN) nazwała swoją inicjatywę Casa Diffusa dei Semi, czyli Rozproszony Dom Nasion: sieć producentów, którzy zachowują, rozmnażają i dzielą się nasionami wolnymi od patentów i modyfikacji genetycznych, budowaną jako alternatywa dla korporacyjnego systemu nasiennego. Pierwsze warsztaty, dotyczące selekcji, zbierania i przechowywania nasion warzyw, poprowadził Antonio Lo Fiego, agronom i dyrektor techniczny Arcoiris Sementi Bio. Warsztaty prowadzono w modelu ekonomii daru, bez opłaty za udział. RAN informuje, że planuje powtórzyć je w przyszłych sezonach, wraz z resztą kalendarza na rok 2026, którego wydarzenia wyprzedają się w ciągu kilku dni od otwarcia zapisów.

Jak cztery firmy stały się właścicielami światowych nasion

Kilka fuzji przekształciło branżę w ciągu dekady, sprawiając, że ponad połowa światowych dostaw nasion znalazła się w rękach zaledwie czterech firm. Dow i DuPont połączyły swoje działy rolnicze, tworząc Corteva, natomiast China National Chemical Corporation kupiła Syngentę, a następnie połączyła ją z aktywami rolniczymi Sinochem. Bayer zapłacił w 2018 roku 63 mld dolarów za Monsanto, dążąc do silniejszej pozycji w nasionach i uprawach genetycznie modyfikowanych właśnie wtedy, gdy jego dwaj najwięksi konkurencji konsolidowali się wokół niego; później zrezygnował z nazwy Monsanto i włączył tę firmę do własnej marki. BASF, który nie prowadził własnego dużego biznesu nasiennego, kupił pakiet aktywów Bayera w zakresie nasion i pestycydów — w tym linie nasion rzepaku, soi i warzyw — których sprzedaży regulatorzy zażądali od Bayera jako warunku zatwierdzenia przejęcia Monsanto.

Te same cztery firmy sprzedają dziś zarówno nasiona, które wysiewają rolnicy, jak i pestycydy, z którymi te nasiona zostały wyhodowane tak, aby współpracować. Ówczesny prezes Monsanto ujmował nadchodzącą falę fuzji jako sprzedaż rolnikom nasion, chemikaliów i danych w postaci jednego pakietu, a nie produktów, które rolnicy mogliby swobodnie łączyć. Bayer zgodził się następnie zapłacić ponad 12 mld dolarów, by rozstrzygnąć dziesiątki tysięcy amerykańskich pozwów związanych z herbicydem Roundup, a kilka dni po tym, jak największe organizacje rolnicze poparły Bayera w toczącej się przed Sądem Najwyższym sprawie o roszczenia dotyczące rakotwórczości Roundupa, Monsanto, spółka zależna Bayera, zwróciła się do Waszyngtonu o cła na jeden ze składników glifosatu — krok, który według tych samych organizacji podniósłby koszty rolników.

Koncentracja jest jeszcze głębsza na poziomie poszczególnych upraw. W USA Corteva kontroluje 38,3% rynku nasion kukurydzy, a Bayer 33,3%. Bawełna jest najbardziej skoncentrowaną z upraw: cztery firmy kontrolują 93,6% amerykańskiego rynku nasion bawełny, a samemu Bayerowi przypada 38,4%. Bayer i BASF wspólnie posiadają patenty obejmujące 90% akrów upraw z cechami genetycznymi w kukurydzy, soi i bawełnie.

Rolnicy mogą zostać pozwani za ponowne wysiewanie opatentowanych nasion

Patenty na cechy nasion pozwalają firmie ograniczać, kto może uprawiać daną odmianę, i mogą zmuszać rolników do kupowania nowych nasion w każdym sezonie zamiast zachowywania i ponownego wysiewania własnych plonów. Tradycyjne prawa do odmian roślin — starszy system ochrony nowych odmian upraw — nadal pozwalają rolnikom zachowywać nasiona z własnych zbiorów do użytku osobistego. Patenty na wynalazki (utility patents), silniejsza forma ochrony rozszerzająca się obecnie na uprawy edytowane genetycznie, nie przewidują takiego wyjątku: rolnik, który bez licencji ponownie wysieje opatentowane nasiona, może zostać pozwany, niezależnie od tego, czy nasiona kupił, czy wyhodował sam.

RAN i jej poprzedniczka — starsza sieć Rete Semi Rurali — opierają swoją działalność na art. 9 międzynarodowego Traktatu FAO o zasobach genetycznych roślin dla wyżywienia i rolnictwa, który uznaje prawa rolników do zachowywania, używania, wymieniania i sprzedawania nasion z własnych gospodarstw. FAO szacuje, że w ciągu ostatniego stulecia utracono około 75% różnorodności genetycznej upraw, gdyż jednolite odmiany hodowane komercyjnie wyparły odmiany lokalne.

Włoskie rolnictwo już pokazuje, jak ta zawężona odporność objawia się w warunkach stresu. Ekstremalne upały w tym roku mogą obniżyć produkcję mleka we włoskich gospodarstwach mlecznych nawet o 10%, a winobranie w regionie Franciacorta w Lombardii przesunęły na najwcześniejszy początek w historii pomiarów, co podkreśla, że różnorodność nasion i lokalne przystosowanie pozostają kwestią praktyczną, a nie wyłącznie nostalgią.

— Podążanie tą ścieżką stanowi zagrożenie dla rolników i nasion chłopskich, a także dla środowiska i konsumentów — powiedział Stefano Mori, koordynator Centro Internazionale Crocevia, włoskiej organizacji działającej od ponad trzech dekad na rzecz suwerenności żywnościowej, praw rolników i ochrony bioróżnorodności.

— Objęte patentami przemysłowymi NGTs i produkty z nich pochodzące mogą przyspieszyć już niepokojącą koncentrację rynku nasion i zanieczyścić pola nieuprawiane odmianami biotechnologicznymi — kontynuował — co oznacza faktyczne zawłaszczenie chłopskiej bioróżnorodności i podważa samo przetrwanie rolnictwa ekologicznego.

Ten materiał pierwotnie ukazał się w serwisie Fortune.com.