Informatorzy GOP obawiają się, że wynik wyborów śródterminowych jest już „przesądzony”, a poparcie dla Trumpa spada
Najważniejsze informacje
- •Republikańscy działacze zebrali się w tym tygodniu w Dallas, by zmobilizować zwolenników wokół prezydenta Trumpa, ale partyjni informatorzy uważają za kulisami, że wynik wyborów śródterminowych może być już przesądzony na 55 dni przed głosowaniem.
- •Poparcie dla Trumpa wynosi 39,7 proc., a 57 proc. badanych ocenia go negatywnie; prezydent wypadał poniżej poziomu poparcia w każdym z ostatnich 12 sondaży, także w tym najbardziej dla niego korzystnym.
- •Doświadczeni Republikanie uznają negatywne opinie wyborców na temat gospodarki i wojny w Iranie za niezmienne fakty przed Election Day.
- •Od czasów II wojny światowej partia urzędującego prezydenta traciła mandaty w Izbie Reprezentantów w każdych wyborach śródterminowych z wyjątkiem lat 1998 i 2002.
- •Trump zachęcał zwolenników, by głosowali tak, jakby znajdował się na karcie wyborczej, próbując zwiększyć frekwencję w wyborach śródterminowych i bezpośrednio powiązać ich wynik ze swoim poziomem poparcia.

W środę w Dallas nabierała tempa konwencja Republikanów przed wyborami śródterminowymi, której celem było zmobilizowanie partyjnej bazy wokół prezydenta Donalda Trumpa. Nowe doniesienia ujawniły, że działacze GOP obawiają się za kulisami, iż „wynik wyborów śródterminowych jest już przesądzony”.
Jak podał Washington Examiner, organizatorzy konwencji mają nadzieję, że wydarzenie „rozgrzeje wyborców” i „nada kampanii nowy kierunek”. Medium zauważyło jednak, że „Republikanie wydają się pozostawać w tyle w kilku kluczowych wyścigach”, a spadające notowania Trumpa mogą już wyraźnie obciążać perspektywy partii w wyborach śródterminowych. Stawka ma wymiar instytucjonalny: w wyborach obsadzane są wszystkie 435 miejsc w Izbie Reprezentantów oraz około jedna trzecia miejsc w Senacie, a wynik zdecyduje, która partia będzie kontrolować Kongres do końca kadencji prezydenta.
„A co, jeśli wynik wyborów śródterminowych jest już właściwie przesądzony?” — zapytał Examiner. „Jeśli na 55 dni przed Election Day rezultat jest już ustalony i niewiele można zrobić, by go zmienić? I co, jeśli jest tak zwłaszcza wtedy, gdy Trump chce uczynić wybory oceną swoich dokonań jako prezydenta, jak najwyraźniej zamierza?”
Jeden z „dobrze poinformowanych i doświadczonych Republikanów”, z którym rozmawiała gazeta, ujął to dosadnie: „Negatywne opinie wyborców na temat gospodarki i wojny w Iranie są już ugruntowane. Nic tego nie zmieni przed dniem wyborów. To pewniki”.
Jak dodał Examiner, frekwencja pozostaje osobnym, trudnym do rozstrzygnięcia pytaniem. „I pozostaje jeszcze zawsze kłopotliwa kwestia tego, którzy wyborcy rzeczywiście zechcą się pojawić” — napisała gazeta. „To jeden z obszarów, na który konwencja Republikanów ma wpłynąć. Być może się to uda. Ale czy fundamentalnie zmieni to sytuację? Rzeczywistość jest taka, że niektóre najważniejsze czynniki są już ustalone i w ciągu najbliższych 55 dni najprawdopodobniej się nie zmienią”. Elektoraty w wyborach śródterminowych są zazwyczaj mniejsze i trudniejsze do prognozowania niż te w latach wyborów prezydenckich, dlatego partie uznają działania na rzecz zwiększenia frekwencji za decydujące.
Medium przywołało również szersze badania politologiczne: „Wiele badań wskazuje, że liczni wyborcy podejmują decyzje na początku kampanii. Jeśli część kwestii, w sprawie których wyborcy mają niezmienne poglądy — Trump, gospodarka i wojna — odgrywa decydującą rolę w głosowaniu, wynik rzeczywiście może być już przesądzony”. Kontekst historyczny wzmacnia te obawy: od czasów II wojny światowej partia urzędującego prezydenta traciła mandaty w Izbie Reprezentantów w każdych wyborach śródterminowych z wyjątkiem lat 1998 i 2002.
Examiner argumentował, że ta dynamika jest szczególnie widoczna w kwestiach dotyczących Trumpa, który postawił siebie w centrum wyborów. Podczas niedawnego wiecu prezydent powiedział: „Tak naprawdę chcę, żebyście udawali, proszę, że jestem na karcie wyborczej. Po prostu przyjdźcie i zagłosujcie. To bardzo ważne”.
Według gazety „intencja Trumpa wydawała się jasna: próbował wywołać wyższą, porównywalną z wyborami prezydenckimi frekwencję w wyborach śródterminowych, w których zwykle głosuje mniej osób. Jasny był jednak również efekt jego słów: umieszczał siebie w centrum wyborów śródterminowych. A biorąc pod uwagę jego wskaźniki poparcia, jest to — delikatnie mówiąc — ryzykowna strategia”.
Liczby wzmacniają te obawy. Według Examinera poparcie dla Trumpa wynosi obecnie 39,7 proc., a odsetek ocen negatywnych — 57 proc. „Analizując ostatnie 12 sondaży uwzględnionych w średniej, w tym badania firm, których wyniki były zarówno bardziej, jak i mniej korzystne dla Trumpa, prezydent w każdym z nich wypadał poniżej poziomu poparcia” — podała gazeta. „W najlepszym dla Trumpa sondażu różnica wynosiła sześć punktów na jego niekorzyść, a w najgorszym — 30 punktów. W tej kadencji Trump pozostaje poniżej poziomu poparcia od początku marca 2025 roku, zaledwie kilka tygodni po rozpoczęciu prezydentury”.
W tym kontekście Examiner napisał: „Nic dziwnego, że doświadczony Republikanin uważa czynnik Trumpa za całkowicie niezmienny. To samo dotyczy zresztą poparcia dla Trumpa w kwestiach gospodarki i wojny — w obu tych obszarach prezydent wypada poniżej poziomu poparcia”.
Gazeta zakończyła ostrzeżeniem dla GOP: „Jest wielu wyborców — około 107 milionów Amerykanów głosowało w wyborach śródterminowych w 2022 roku — i możliwe, że przytłaczająca większość z nich już podjęła decyzję”. W ciągu pozostałych 55 dni warto obserwować te same wskaźniki, na które wskazuje Examiner: średnie poziomy poparcia, przewagę w kluczowych wyścigach oraz to, którzy wyborcy rzeczywiście pojawią się przy urnach w dniu wyborów.