Florydzcy wyborcy głoszą ostrą krytykę Trumpa przed wyborami środkowy termin 2026
Najważniejsze informacje
- •Wyborcy na przyjaznej Trumpowi Florydzie wyrazili nieoczekiwanie silny gniew z powodu spadającego poparcia prezydenta, wskazując na niespełnione obietnice oraz rosnące ceny paliwa, żywności i biletów lotniczych.
- •Republikanie będą musieli bronić wąskich większości w Izbie Reprezentantów i Senacie w wyborach w 2026 roku, startując z dorobkiem prezydenta w drugiej kadencji — historycznie trudnej kombinacji.
- •Analityk Nathan Gonzales porównał rok 2026 do 2006 roku, gdy słabe poparcie George'a W. Busha pomogło Demokratom zdobyć około 30 mandatów w Izbie Reprezentantów i sześciu w Senacie.
- •Były strateg Partii Republikańskiej Rick Wilson stwierdził, że Republikanie mierzą się obecnie z gorszą sytuacją, szacując, że żal wśród wyborców Trumpa wzrósł z około 2 procent do 15–20 procent.
- •Florydzka karta wyborcza w 2026 roku obejmie wybory stanowe, takie jak urząd gubernatora, co czyni zmieniające się nastroje w tym stanie kluczowym pytaniem przed wyborami środkowy termin.

Popularność prezydenta Donalda Trumpa gwałtownie spada, a reporterzy MS NOW natrafili w tym tygodniu na znacznie więcej gniewu, niż oczekiwali, wśród wyborców na przyjaznej Trumpowi Florydzie — stanie, który zdecydowanie wygrał w wyborach w 2024 roku i w którym Republikanie dominowali w polityce stanowej w ostatnich cyklach wyborczych.
„[Poparcie] spadło dramatycznie” — powiedział Greg Parks, wyborca z Lakeland na Florydzie, rozmawiając z MS NOW na ulicy. „Wszyscy w moim domu są teraz Demokratami i wszyscy namawiają mnie, żebym też został Demokratą. Ale to bardzo spadło”. Zapytany o powód, Parks powiedział: „nie widzimy obietnic, które powiedział, że dostaniemy”.
Zapytana, co powiedziałaby, gdyby mogła teraz porozmawiać z Trumpem, wyborczyni z Florydy Brenda Lansing doradziła prezydentowi, aby „bardziej skupił się na Amerykanach”, wskazując na ceny paliwa, żywności i biletów lotniczych.
„Przestań składać puste obietnice” — powiedziała Angela Brown. „Rób swoje (UCENZUROWANE) zajęcie. Na koniec dnia ludzie potrzebują, żebyś wykonywał swoją pracę. Nie składaj dalej pustych obietnic. Zrób to, co obiecujesz”.
Wyborczyni z Florydy Kathy Graves była jeszcze bardziej bezlitosna — początkowo odmówiła odpowiedzi, ponieważ jej reakcja nie byłaby „kobieca”, zanim dała upust swoim emocjom.
„Powiedziałabym mu, żeby poszedł (UCENZUROWANE) sobie” — powiedziała Graves. „Właściwie powiedziałabym mu, żeby poszedł (UCENZUROWANE) sobie. Powiedz mu, żeby wyjął głowę z (UCENZUROWANE). Przestań zachowywać się jak dwulatek i doróś, bądź mężczyzną. Nie obchodzi mnie, ile ma pieniędzy. Nie jest niczym lepszy od nikogo innego”.
Frustracja wyborców nadchodzi w doniosłym momencie dla republikańskich kongresmenów. W wyborach w 2026 roku partia będzie musła bronić swoich wąskich większości zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie, jednocześnie broniąc dorobku prezydenta w drugiej kadencji — historycznie trudnej kombinacji dla partii sprawującej władzę w Białym Domu, ponieważ partia rządząca traciła mandaty w Izbie Reprezentantów w niemal każdych wyborach środkowy termin ery nowoczesnej.
Nathan Gonzales, redaktor bezpartyjnego Inside Elections, powiedział reporterce Katy Tur, że rok 2026 przypomina mu 2006 rok, kiedy prezydent George W. Bush mierzył się z fatalnym poparciem w warunkach impasu na Bliskim Wschodzie, wyższych cen paliwa i ostrej krytyki reakcji jego administracji na huragan Katrina. W tamtym roku Demokracja zdobyli obie izby Kongresu, uzyskując około 30 mandatów w Izbie Reprezentantów i sześciu w Senacie.
Były strateg Partii Republikańskiej Rick Wilson, który w 2006 roku pracował jako republikański konsultant, stwierdził, że Trump i Republikanie mierzą się teraz z dużo gorszym scenariuszem.
„Wszystkie te rzeczy, z którymi mieliśmy wtedy do czynienia: wysokie ceny paliwa, niepopularna wojna, złe zarządzanie Katriną — to wszystko składało się na ogromne obciążenie i czołowe przeciwności dla Republikanów. Ale nie mieliście wtedy prezydenta, który absolutnie każdego dnia agresywnie próbował pogarszać sprawy, a to jest różnica teraz” — powiedział Wilson.
„Dlatego też, choć liczby nie są ogromne, to nie jest nawet większość. Nie jest nawet blisko większości. Są teraz republikanie, którzy mówią: »Żałuję tego. Muszę się z tego wycofać«. Czy liczba wynosi około 15 do 20 procent? Jasne. Ale kiedyś około 2 procent osób, które głosowały na Trumpa, mówiło, że żałuje. Jest to więc zmieniające się środowisko. A szkody, które wciąż wyrządza, coraz bardziej utrudniają Republikanom utrzymanie większości”.
Jak te zmieniające się nastroje przełożą się na wyniki wyborcze na Florydzie — gdzie w 2026 roku na wyborach pojawią się wybory stanowe, w tym na urząd gubernatora — pozostaje jednym z kluczowych pytań przed wyborami środkowy termin.
Źródło wideo: YouTube