AktualnościMakroAdministracja Trumpa wykorzystuje prawo celne, by potajemnie przejmować prywatne dane obywateli bez zgody sędziego

Administracja Trumpa wykorzystuje prawo celne, by potajemnie przejmować prywatne dane obywateli bez zgody sędziego

Autor: Rawstory·

Najważniejsze informacje

  • DHS powołuje się na przepis celny 19 U.S.C. § 1509, aby uzyskiwać rejestry połączeń, dane z mediów społecznościowych i informacje finansowe dziennikarzy i aktywistów bez zgody sędziego.
  • Po dwukrotnym odrzuceniu przez sędziego federalnego wniosków o nakaz dotyczący danych dziennikarki Georgii Fort, DHS wykorzystał ten przepis, by uzyskać od T-Mobile sześciomiesięczne rejestry jej rozmów — ponad 10 000 połączeń i wiadomości — podczas gdy Google odmówiło współpracy.
  • Wezwania na podstawie tego przepisu trafiły również do Democracy Now, podcasterki Megyn Kelly oraz kilku związków zawodowych i organizacji non-profit, z których żadna nie jest oskarżona.
  • Eksperci prawnych, w tym były inspektor generalny DHS John Roth i były prawnik DHS Chris Duncan, twierdzą, że ustawa została stworzona do egzekwowania prawa celnego i nie obejmuje spraw dotyczących wypowiedzi, protestów ani imigracji.
  • Kwestia, czy sądy ograniczą tę praktykę, czy Kongres zawęzi ustawę, pozostaje nierozstrzygnięta, podczas gdy zarzuty prawne są rozpatrywane.
Administracja Trumpa wykorzystuje prawo celne, by potajemnie przejmować prywatne dane obywateli bez zgody sędziego

Administracja Trumpa po cichu powołuje się na mało znaną ustawę celną, aby uzyskiwać prywatne dane dziennikarzy i aktywistów bez zgody sędziego — wynika z nowego raportu.

Jak ustalił w sobotnim artykule The Guardian, Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) opiera się na przepisie dotyczącym importu celnego, by żądać rejestrów połączeń telefonicznych, danych kont w mediach społecznościowych i informacji finansowych. Wnioski wymagają jedynie zatwierdzenia przez urzędnika agencji, a odbiorcom zaleca się zachowanie ich w tajemnicy. Chodzi o przepis 19 U.S.C. § 1509, będący częścią kodeksu celnego i taryfowego — daje on urzędnikom celnym szerokie uprawnienia do żądania dokumentów związanych z importem towarów, zakres, który według ekspertów prawnych nigdy nie miał obejmować zwykłej krajowej komunikacji.

„Nie chcą, żeby sędzia odebrał im to przerażające narzędzie”, ostrzegła Lauren Regan, dyrektorka wykonawcza Civil Liberties Defense Center. „Oni wyciągają z tego korzyści”.

W jednym z przypadków w Minnesocie DHS uzyskał sześciomiesięczne rejestry telefonów dziennikarki z Minneapolis Georgii Fort, informuje The Guardian. DHS przejął dane obejmujące ponad 10 000 połączeń i wiadomości tekstowych, mimo że sędzia federalny już dwukrotnie odrzucił wniosek administracji Trumpa. Ta sytuacja ilustruje kluczową różnicę w systemie prawnym między nakazami a wezwaniami administracyjnymi: nakazy wymagają uzasadnionego podejrzenia i kontroli sądowej zgodnie z czwartą poprawką, podczas gdy wezwania agencji co do zasady mają niższy próg i można je kwestionować dopiero po ich doręczeniu — różnicę, którą odbiorcy tacy jak Google i T-Mobile potraktowali odmiennie: Google odmówiło, a T-Mobile wykonało żądanie.

Fort broni się w sprawie wszczętej przez Departament Sprawiedliwości po tym, jak jej i byłego prezentera CNN Dona Lemona oskarżono w związku z relacjonowaniem protestów przeciwko ICE w styczniu. Gdy sędzia odrzucił wnioski o nakazy przeszukania dotyczące danych z YouTube Fort i Lemona oraz orzekł, że oboje powinni mieć możliwość odwołania się, administracja Trumpa wycofała się, relacjonuje The Guardian.

Kilka tygodni później DHS — agencja nadrzędna wobec ICE — doręczył Google wezwanie o te same informacje i wykorzystał omawiany przepis celny, by całkowicie ominąć sąd, donosi The Guardian. Google odmówiło przekazania danych konta Fort, natomiast T-Mobile spełniło żądanie dotyczące jej rejestrów telefonicznych.

DHS używał tego przepisu również do doręczania wezwań Democracy Now, prawicowej podcasterce Megyn Kelly oraz kilku związkom zawodowym i organizacjom non-profit, mimo że żadna z tych osób i instytucji nie jest oskarżona, podał The Guardian. Szeroki zakres celów — od mediów o lewicowej orientacji, przez konserwatywną osobowość medialną, po organizacje pracownicze — sugeruje, że taktyka nie ogranicza się do jednej strony ideologicznej spektrum prasowego, co prawdopodobnie zaostrzy szerszą kontrolę pod kątem pierwszej poprawki ze strony organizacji na rzecz wolności prasy i ustawodawców.

Eksperci prawni powiedzieli gazecie, że taktyka ta jest jednoznacznym nadużyciem wąskiej ustawy stworzonej do celów egzekwowania prawa celnego.

„To postępowanie obraźliwe na wielu poziomach”, stwierdził John Roth, który kierował biurem inspektora generalnego DHS w latach 2014–2017. Nazwał taktykę DHS „niewłaściwym użyciem wezwania pod każdą postacią okoliczności”.

Były prawnik DHS Chris Duncan stwierdził, że przepis celny nie obejmuje spraw dotyczących wypowiedzi ani protestów. „Te ustawy nie mają absolutnie nic wspólnego z sytuacją domową w kościele, postem w mediach społecznościowych, a nawet kwestią imigracyjną”, powiedział Duncan The Guardian. Czy sądy powstrzymają tę praktykę — czy Kongres zdecyduje się zawęzić ustawę — pozostaje kwestią otwartą, podczas gdy kwestionowanie wezwań przechodzi przez system prawny.