Corgi Cafe: W londyńskim centrum dla founderów i entuzjastów technologii działającym 24/7
Najważniejsze informacje
- •Corgi, startup z branży ubezpieczeń AI wyceniany na około 4 mld dolarów, otworzył w Shoreditch swoją pierwszą londyńską kawiarnię coworkingową na początku sierpnia 2026 roku, po debiucie w San Francisco w lutym 2026 roku.
- •Współzałożyciele Nico Laqua i Emily Yuan wybrali Londyn zamiast Nowego Jorku zarówno na biuro, jak i kawiarnię, wskazując na potencjał miasta jako ośrodka AI w warunkach coraz trudniejszego dostępu do wiz do USA.
- •Firma znana jest z ekstremalnej kultury pracy: Laqua pracuje siedem dni w tygodniu i śpi około trzech godzin na dobę, a według niego pracownicy chcący mieć wolne w weekendy nie mają w Corgi miejsca.
- •Klientela kawiarni w Shoreditch to w około 90 procentach mężczyźni, a większość gości trafia tam za pośrednictwem mediów społecznościowych, zwłaszcza TikToka.
- •Ekspansja jest postrzegana jako sygnał trendu zwanego „Londonmaxxing”, terminu ukutego w 2026 roku do opisu odnowionego optymizmu wobec londyńskiej sceny startupowej.

Startup z San Francisco, Corgi, przeniósł swój całodobowy koncept kawiarni coworkingowej do Shoreditch, kierując ofertę do, jak to określa, „bardzo ambitnych” londyńczyków, którzy „chcą ciężko pracować, ale [nie] wiedzą, dokąd pójść”. Lokal czynny 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, reklamuje się jako po części miejsce spotkań, po części przestrzeń coworkingowa, gdzie gości zachęca się do przynoszenia laptopów i dłuższego pozostawania na miejscu.
Wewnątrz lokalu w Shoreditch
Kawiarnia, która otworzyła się na początku sierpnia 2026 roku w pobliżu Old Street — znanego też jako Silicon Roundabout, skrzyżowania, od którego nazwę wziął klaster technologiczny promowany po raz pierwszy w ramach rządowej inicjatywy Tech City z 2010 roku — wyróżnia się neonowo-pomarańczową estetyką na tle odsłoniętych ceglanych ścian. Klasyczne freski renesansowe zostały przerobione tak, by zamiast postaci ludzkich pojawiały się corgi: na suficie widnieje wariacja na temat Stworzenia Adama Michała Anioła, a artysta pracował nad całościenną adaptacją Szkoły ateńskiej Rafaela. Na ekspozycji znajdowały się też dziesiątki dodatkowych klasycznych dzieł z corgi, stworzonych przez inżynierów podczas wydarzenia społecznościowego w weekend otwarcia.
Podczas wtorkowej wizyty około 20 młodych mężczyzn siedziało zgarbionych nad laptopami przy wspólnych stołach. Claudia Maggi, community managerka Corgi, określiła klientów jako grupę samo-selekcjonującą się: „To nie jest miejsce dla każdego”. Z obserwacji wynikało, że około 90 procent gości stanowiły mężczyźni, a mniej więcej połowa miała baseballówki. Kilka osób weszło, myśląc, że to kawiarnia dla psów, i wyszło rozczarowanych.
Podczas wizyty wifi nie działało — pracownik powiedział, że jest wymieniane. Nocą nie serwowano też wtedy gorących napojów; o 23:30 poinformowano mnie, że o północy dostępne będzie jedynie iced matcha latte. Wielu klientów wydawało się nic nie kupować albo nie kupować nic od dłuższego czasu, a nikt nie miał zastrzeżeń do osób zajmujących miejsca przez dłuższy czas.
Powrót około północy pokazał, że kawiarnia była niemal tak samo pełna jak w ciągu dnia, a około 17 klientów pracowało przy laptopach w świetle fluorescencyjnym. Jedna grupa, nie mogąc znaleźć wystarczającej liczby miejsc, wyszła, głośno pytając: „How are we supposed to grind?”
Czym jest Corgi?
Corgi Cafe jest przedłużeniem spółki-matki — startupu ubezpieczeniowego opartego na AI, założonego w 2024 roku przez współzałożycieli Nico Laquę i Emily Yuan z siedzibą w San Francisco. Mimo że firma ma mniej niż dwa lata, jej wartość szacuje się na około 4 mld dolarów, a znana jest z intensywnej kultury pracy.
Laqua pracuje siedem dni w tygodniu i śpi około trzech godzin na dobę na materacu trzymanym na podłodze swojego biura. Występując w podcaście 20VC, został zapytany, czy wolałby, aby Corgi stało się spółką wartą bilion dolarów, nawet jeśli sam zmarłby w wieku 50 lat, czy też aby firma upadła, a on żył do 80. Odpowiedział, że zdecydowanie wybiera pierwszą opcję, dodając, że wolałby mierzyć swoje życie „in victories than years”.
Taka intensywna kultura pracy jest również oczekiwana wobec pracowników Corgi, którzy pracują siedem dni w tygodniu. Dwie trzecie pierwszych 30 pracowników firmy ma tatuaże z logo Corgi. Laqua mówi, że każdy, kto chce mieć wolne w sobotę i niedzielę, po prostu „does not have a place at Corgi”, choć przyznał, że pracownicy mogą od czasu do czasu wziąć dzień odpoczynku, jeśli tego potrzebują.
Współzałożycielka Yuan podziela ten sam sposób myślenia. Zapytana przez Wall Street Journal o wyrzeczenia społeczne, odpowiedziała po prostu: „Why would I go drink at a bar if I can be building a company?” Jeśli potrafisz wymyślić kilka odpowiedzi na to pytanie, lepiej nie iść do Corgi.
W tym kontekście funkcja kawiarni jako przedłużenia światopoglądu Corgi staje się łatwiejsza do zrozumienia. Pierwsza Corgi Cafe w San Francisco została otwarta dopiero w lutym, ale już wydaje się oddziaływać na wyobraźnię kulturową środowiska technologicznego. Na otwarcie w Londynie Maggi powiedziała mi, że nie było potrzeby prowadzenia realnego marketingu — wystarczyły publikacje w mediach społecznościowych, gdzie społeczność już czekała.
„How are we supposed to grind?”
Rzeczywiście, gdy pojawiłam się w Corgi około 11 rano we wtorek, niewiele ponad tydzień po otwarciu, lokal był pełen. Poza kilkoma zabłąkanymi osobami, które weszły, myśląc, że to psia kawiarnia, a następnie wyszły wyraźnie rozczarowane, z moich obserwacji wynikało, że klientela była w około 90 procentach męska i w 50 procentach w baseballówkach; innymi słowy — dokładnie taka, jaka miała być.
Wybór Old Street, czyli Silicon Roundabout, nie był przypadkowy, ale równie przemyślana była decyzja, by postawić na Londyn szerzej. Co ciekawe, firma wybrała Londyn przed Nowym Jorkiem zarówno na biuro, jak i kawiarnię. Laqua określał się jako „very bullish” i „very long” wobec Londynu, twierdząc, że miasto ma wyjątkową szansę stać się centrum AI, gdy zdobycie wiz do USA staje się trudniejsze, choć liczbę pubów uważa za „a problem”. Poza tym jest to kolejny dowód zaufania do „Londonmaxxing”, terminu ukutego przez społeczność technologiczną na początku tego roku, opisującego odnowiony optymizm wokół londyńskiej sceny startupowej.
A jeśli wnioskować po mojej wizycie w Corgi, wielu młodych mężczyzn rzeczywiście czuje optymizm wobec londyńskiej sceny startupowej. Po porannej zmianie wróciłam do Corgi w nocy, by sprawdzić, czy oferta 24/7 rzeczywiście przyciąga ludzi. Ku mojemu zaskoczeniu o północy było tam równie tłoczno jak w południe: około 17 klientów, z czego jedna osoba, z nieznanych powodów, miała czerwone okulary przeciwsłoneczne w pomieszczeniu o fluorescencyjnym oświetleniu, pracowało przy laptopach. Jedna grupa, gdy okazało się, że nie ma dość miejsc, wyszła, głośno narzekając: „How are we supposed to grind?”
Większość, jak się wydawało, trafiła do kawiarni przez media społecznościowe. Zapytany, skąd zna to miejsce, chłopak siedzący obok mnie, student matematyki uczący się do egzaminów, powiedział, że widział TikToka, w którym twierdzono, że założyciel otworzył kawiarnię, bo londyńczycy nie pracują wystarczająco ciężko. „To chyba prawda” — powiedział.
W trakcie wizyty uderzało wyraźne poczucie dumy z uczestnictwa w tej nowej przestrzeni technologicznej. Wiele osób wychodząc, zatrzymywało się na zewnątrz, by zrobić zdjęcie efektownej pomarańczowej witryny, zapewne po to, by wrzucić je do social mediów lub wysłać znajomym. Jedna grupa chłopaków, przyszła z laptopami, z dumą oznajmiła, że „make a Corgi corner” z tyłu lokalu. W kolejce obserwowałam, jak obcy zaczynają rozmowę: „Are we tech bros? How can you tell!” — zaśmiała się dziewczyna w firmowej czapce. Pod koniec rozmowy zaprosiła nowych znajomych na popup z lodami organizowany przez jej startup. „Wow we really got the Corgi experience!” — skomentował ktoś przy wyjściu. W tym świecie Corgi nie jest po prostu firmą, lecz światopoglądem.