Kolumbia zmierza do uchylenia zakazu frackingu, licząc na 4 miliardy dolarów nowych inwestycji naftowych
Najważniejsze informacje
- •Nowa administracja Kolumbii zmierza do odwrócenia czteroletniego zakazu eksploracji i moratorium na fracking wprowadzonego przez byłego prezydenta Gustavo Petro, aby przyciągnąć zagraniczne inwestycje w sektor ropy i gazu.
- •Przewiduje się, że przedsiębiorstwa paliwowe zainwestują do 4 miliardów dolarów w kolumbijski sektor ropy i gazu w ciągu najbliższych czterech lat.
- •Podzielony Kongres komplikuje zmiany legislacyjne dotyczące frackingu, opłat royality, podatków i licencji, choć prezydent może sięgać po dekrety, co grozi wyzwaniami prawnymi.
- •Konstytucyjnie wymagane konsultacje ze społecznościami rdzennymi i Afrokolumbijczykami oraz opóźnienia w pozwoleniach środowiskowych wielokrotnie spowalniały projekty wydobywcze.
- •Infrastruktura naftowa Kolumbii doświadczyła w 2025 roku 580 ataków i blokad, a inwestorzy oczekują gwarancji bezpieczeństwa i długoterminowej pewności fiskalnej przed zaangażowaniem kapitału.

Zmiana rządów w Kolumbii ma otworzyć drzwi do odrodzenia sektora ropy i gazu w tym kraju. Po czteroletnim zakazie eksploracji złóż ropy i gazu nałożonym przez byłego lewicowego prezydenta Gustavo Petro nowe prawicowe władze chętnie otwierają kolumbijskie zasoby ropy i gazu dla inwestorów zagranicznych. Stawka dla gospodarki jest znacząca: ropa to jeden z głównych towarów eksportowych Kolumbii i ważne źródło dochodów państwa, a kraj zmaga się w ostatnich latach z malejącymi udokumentowanymi rezerwami, co dodatkowo podsyca pilność debaty o otwarciu nowych obszarów eksploracyjnych. Jednak choć spółki wydobywcze i naftowe są gotowe zainwestować w sektor miliardy dolarów, instytucje polityczne kraju mogą nie być jeszcze przygotowane na taki napływ kapitału.
Przewiduje się, że przedsiębiorstwa paliwowe mogą zainwestować do 4 miliardów dolarów w kolumbijski sektor ropy i gazu w ciągu najbliższych czterech lat. Choć taki napływ kapitału i rozwój gospodarczy byłyby niezwykle pożądane, nowa administracja będzie musiała działać bardzo szybko, aby sprostać tym umowom. Według agencji Reuters rząd musi usunąć przeszkody regulacyjne pozostałe po poprzedniej administracji oraz rozwiązać krytyczne problemy bezpieczeństwa, które mogą zniechęcić potencjalnych inwestorów.
Poprzednia administracja dążyła do uczynienia z Kolumbii lidera globalnej transformacji energetycznej — zamroziła nowe koncesje na eksplorację ropy i gazu oraz całkowicie zakazała szczelinowania hydraulicznego, w ramach innych działań nastawionych na dekarbonizację. Cele te, choć godne uznania, nie były w pełni wykonalne w kontekście krajowym: według danych na 2024 rok Kolumbia nadal czerpała 75 procent energii z paliw kopalnych. Społeczeństwo przyjęło z kolei przeciwną postawę, wybierając prezydenta, który w kampanii obiecywał „tak dużo frackingu, jak to tylko możliwe”.
„Musimy odblokować wszystkie wąskie gardła ściśle związane z konsultacjami wstępnymi, decyzjami administracyjnymi i opóźnieniami w wydawaniu pozwoleń środowiskowych” — powiedziała niedawno agencji Reuters Luz Stella Murgas, prezes kolumbijskiego stowarzyszenia gazu ziemnego Naturgas. Wspomniane „konsultacje wstępne” to nakazany konstytucją proces wymagający od państwa zasięgnięcia opinii społeczności rdzennych i Afrokolumbijczyków przed zatwierdzeniem projektów surowcowych na ich terytoriach lub w ich pobliżu — wymóg, który w przeszłości wielokrotnie spowalniał lub wstrzymywał projekty wydobywcze.
Kongres Kolumbii jest jednak obecnie podzielony, co komplikuje zmiany w ustawodawstwie dotyczącym pozwoleń na fracking, opłat royality, struktur podatkowych i procesów licencyjnych. Prezydent Abelardo de la Espriella może ominąć zatwierdzenie przez Kongres, wydając dekrety upraszczające i przyspieszające procedury licencyjne, lecz podejście to niesie ryzyko podważenia w sądzie.
Nie ma też gwarancji, że zagraniczne spółki wydobywcze i naftowe faktycznie zainwestują po zniesieniu zakazu eksploracji i wprowadzeniu nowych polityk. „To nie jest przycisk włącz-wyłącz” — oświadczył analityk ryzyka politycznego Sergio Guzmán dla bezstronnego globalnego serwisu informacyjnego Semafor. Inwestorzy będą chcieli widzieć „długoterminową pewność fiskalną” — dodał Guzmán.
Politycy będą musieli działać szybko, aby ich ambitne plany ożywienia sektora ropy i gazu nie podzieliły losu zielonej agendy energetycznej poprzedniej administracji. „Działania muszą być kompleksowe, zdecydowane i szybkie” — powiedział Frank Pearl, prezes Kolumbijskiego Stowarzyszenia Naftowego (ACP). „Jeśli w środowisku inwestycyjnym zabraknie jednej z kluczowych zmiennych, nie będzie ono atrakcyjne i możemy nie przyciągnąć tych zasobów”.
Oprócz kwestii politycznych i finansowych inwestorzy będą również wymagali potwierdzenia, że Kolumbia radzi sobie z lokalnym brakiem bezpieczeństwa, który stanowi fizyczne zagrożenie dla sektora ropy i gazu. Sieci grup zbrojnych w Kolumbii od dawna zagrażają stabilności branży energetycznej; w samym 2025 roku infrastruktura naftowa kraju doświadczyła 580 ataków i blokad. Przywrócenie bezpieczeństwa nie będzie łatwe. Zaostrzenie walki z lokalnymi konfliktami przez de la Espriellę mogłoby wywołać gwałtowny wzrost ataków na infrastrukturę krytyczną.
Eksperci ostrzegają także, że polityka de la Esprielli rozpali konflikty w społecznościach, które od dawna sprzeciwiały się rozwojowi paliw kopalnych w swoich regionach. „Moje obawy dotyczą nie tylko wpływu samego frackingu na środowisko, ale także możliwości marginalizacji głosów społeczności i uczestnictwa demokratycznego w tym procesie” — napisała Mariana Terán Ramirez, kolumbijska prawniczka i aktywistka klimatyczna. „Decyzje podjęte w najbliższych latach będą miały realne konsekwencje dla milionów ludzi. Zmiana klimatu nie jest kwestią ideologiczną”.
Autor: Haley Zaremba dla Oilprice.com