Najnowszy kwartał Coca-Coli bardziej przypomina wzrost niż stabilność
Najważniejsze informacje
- •Przychody netto Coca-Coli w drugim kwartale wzrosły o 7% do 13,4 mld USD, a porównywalny EPS zwiększył się o 11% do 97 centów, przebijając oczekiwania Wall Street o pięć centów.
- •Spółka po raz drugi w 2026 roku podniosła całoroczne prognozy, teraz oczekując około 5% wzrostu przychodów organicznych i 9-10% wzrostu porównywalnego EPS.
- •Wolumen Zero Sugar wzrósł w kwartale o 16%, czyli ponad trzykrotnie szybciej niż wynik całej spółki, co wskazuje, że wzrost wynika z bardziej zróżnicowanego portfela, a nie wyłącznie z podwyżek cen.
- •Coca-Cola straciła udział wartościowy na indyjskim rynku napojów gotowych do spożycia z powodu niedoborów puszek aluminiowych, a rosnące koszty aluminium i PET również wywierały presję na marże w całej spółce.
- •Ponad tuzin banków z Wall Street podniosło ceny docelowe po raporcie wynikowym, a średnia 12-miesięczna cena docelowa wzrosła do 94,70 USD przy konsensusie Buy wśród 24 analityków.

Najnowszy kwartał Coca-Coli bardziej przypomina wzrost niż stabilność
KO +0.23%
Purystyczni kibice piłki nożnej przez czerwiec i lipiec narzekali, że przerwy na nawodnienie podczas Mistrzostw Świata zamieniły szybkie mecze w przerywane, ślamazarne widowiska, wydłużone o dodatkowy czas reklamowy.
Nadawcy skorzystali na tych minutach. Skorzystała też Coca-Cola, wieloletni sponsor napojów turnieju, której marketing na stadionach podczas tych przerw pomógł napędzić jeden z bardziej nietypowych kwartałów w ostatnich latach.
Coca-Cola, 64-letni Dividend King, to zwykle spółka, którą inwestorzy trzymają dla stabilności, a nie niespodzianek. Najnowsze wyniki nie były jednak „stabilne” w typowym sensie.
Wolumen, przychody i zysk przyspieszyły jednocześnie, a zarząd po raz drugi w tym roku podniósł całoroczne prognozy.
Przychody i zysk rosły szybciej niż własne cele Coca-Coli
Przychody netto w drugim kwartale wzrosły o 7% do 13,4 mld USD, wynika z komunikatu wynikowego Coca-Coli. Porównywalny zysk na akcję wzrósł o 11% do 97 centów, przebijając oczekiwania Wall Street o pięć centów, podał Reuters.
Globalny wolumen jednostek wzrósł o 5%, tempo, którego spółka nie osiągała od lat poza porównaniami związanymi z odbudową po pandemii.
Nie cały ten wzrost pochodził z klasycznej Coli. Wolumen Zero Sugar wzrósł w kwartale o 16%, czyli ponad trzykrotnie szybciej niż wynik całej spółki, podano w komunikacie wynikowym.
To ważne, bo pokazuje, że przyspieszenie wynika ze zmienionego portfela, a nie tylko z podwyżek cen starszych produktów. Dla firmy, która przez lata pozycjonowała się jako „total beverage company” — wykraczając poza napoje gazowane w kierunku wody, napojów sportowych, herbaty i kawy — kwartał dostarczył namacalnego dowodu, że strategia przekłada się na wzrost wolumenu, a nie wyłącznie na zmianę miksu portfela.
Wolumen Diet Coke wzrósł o 7%, a Trademark Coca-Cola o 5%, co było najsilniejszym tempem od 17 lat poza wahaniami związanymi z pandemią, powiedziała spółka podczas telekonferencji wynikowej.
Wolumen Powerade wzrósł o 8%, wspierany obecnością podczas rzeczywistych przerw na nawodnienie na Mundialu. Firma napojowa długo kojarzona z jednym flagowym produktem coraz bardziej wygląda na spółkę, w której kilka zakładów zaczyna przynosić efekty jednocześnie.
Mundial stał się czymś więcej niż umową sponsorską
Dyrektor finansowy John Murphy powiedział Reutersowi, że firma „nie była niezadowolona” z tego, jak przerwy na nawodnienie przełożyły się na Powerade.
Zarząd dodał także podczas telekonferencji wynikowej, że kampania wygenerowała dziesiątki milionów nowych pierwszorzędnych rekordów danych klientów, czyli zasób informacji o konsumentach, który wieloletnia firma napojowa rzadko gromadzi tak szybko.
Nie wszyscy są przekonani, że ten impuls się utrzyma. Jeden z analityków cytowanych przez Reutersa wskazał, że kluczowe pytanie brzmi, czy popyt napędzony Mundialem przerodzi się w trwałe zachowanie konsumentów, czy pozostanie jednorazowym skokiem.
Ten sceptycyzm leży w centrum narracji o spółce wzrostowej, którą inwestorzy testują teraz na firmie zbudowanej na stabilności.
Zarząd Coca-Coli po raz drugi w tym roku podniósł prognozy
Coca-Cola oczekuje obecnie w 2026 roku około 5% wzrostu przychodów organicznych, wobec wcześniejszego przedziału 4% do 5%, wynika z komunikatu wynikowego. Podniosła też prognozę wzrostu porównywalnego EPS do 9% do 10%, z wcześniejszych 8% do 9%.
Dwie rewizje w górę w jednym roku to nietypowe zachowanie dla spółki znanej głównie z wypłaty dywidendy.
Ta wypłata pozostaje jednak bardzo realna. W lutym rada nadzorcza Coca-Coli zatwierdziła 64. z rzędu roczną podwyżkę dywidendy, zwiększając kwartalną wypłatę o 4% do 53 centów na akcję, zgodnie z komunikatem dywidendowym spółki.
Jako składnik Dow Jones 30 z tak długą serią, Coca-Cola jest zwykle wyceniana za stabilność, a nie za przyspieszenie. Rosnące rentowności amerykańskich obligacji skarbowych w ciągu ostatnich dwóch lat wywierały presję na spółki nastawione na dochód, ponieważ bezpieczne obligacje rządowe stawały się bardziej konkurencyjne wobec akcji dywidendowych, co czyni tegoroczne wzrosty kursu Coca-Coli tym bardziej zauważalnymi na tym tle.
Indie pokazują, gdzie historia wzrostu napotyka presję
Choć impet napędzały wyniki w Ameryce Północnej, globalne problemy operacyjne nadal obciążały łańcuch dostaw spółki.
Nie wszędzie kwartał był bezproblemowy. Coca-Cola straciła udział wartościowy na indyjskim rynku napojów gotowych do spożycia, powiedział Reutersowi Murphy, ponieważ niedobory puszek aluminiowych sprawiły, że spółce zabrakło właściwych opakowań w średnim segmencie cenowym.
Rosnące koszty aluminium i tworzywa PET także wywierają presję na marże w całej spółce.
Utrata udziału w rynku w Indiach: Niedobory puszek aluminiowych ograniczyły opakowania w średnim segmencie cenowym właśnie wtedy, gdy popyt się odbudował, zauważył Reuters.
Inflacja kosztów wejściowych: Ceny aluminium i PET wzrosły bardziej, niż Coca-Cola uwzględniła w budżecie na 2026 rok.
Ryzyko wygaśnięcia efektu Mundialu: Turniej zakończył się 19 lipca, a prawdziwym testem będzie to, czy wygenerowany popyt pojawi się ponownie, gdy Coca-Cola opublikuje wyniki bez turnieju w tle.
Coca-Cola zakończyła tydzień blisko rekordu
Akcje Coca-Coli (KO) zamknęły się w piątek 7 sierpnia na poziomie 87,05 USD, rosnąc o 0,23% w ciągu dnia. To oznaczało, że kurs znajdował się około 4 USD poniżej 52-tygodniowego maksimum 90,92 USD, ustanowionego w dniach po raporcie za 28 lipca.
Akcje wzrosły od początku roku o około 26%, konsekwentnie wyprzedzając konkurentów, takich jak PepsiCo. Taki wzrost jest nietypowy dla spółki, którą wielu inwestorów kupuje głównie dla dywidendy, a nie dla aprecjacji kursu.
Wall Street przez dwa tygodnie po raporcie podnosiła ceny docelowe. Ponad tuzin banków zrewidował je w górę, a nowe poziomy sięgały nawet 104 USD w Jefferies i UBS. Średnia 12-miesięczna cena docelowa wynosi obecnie 94,70 USD wśród 24 analityków, przy konsensusie Buy.
MarketWatch opisał akcje jako spółkę idącą pod prąd szerszej słabości konsumenckiej w drodze do tego rekordu. Ta słabość konsumencka była powtarzającym się motywem w sektorze dóbr podstawowych, gdzie kilka dużych firm spożywczych i napojowych raportowało słabsze wolumeny, ponieważ konsumenci wybierali tańsze marki własne i ograniczali zakupy uznaniowe.
Defensywna strategia zaczyna wyglądać inaczej
Sam Mundial już się zakończył, a Hiszpania wygrała finał 19 lipca.
Następny test nadejdzie wraz z raportem Coca-Coli za trzeci kwartał tej jesieni, gdy wydatki marketingowe związane z turniejem znikną z porównania, a wzrost wolumenu będzie musiał obronić się sam.
Jeśli impet się utrzyma, inne dojrzałe spółki z Dow mogą wkrótce stanąć przed tym samym pytaniem: czy dekady dywidendowej stabilności mogą współistnieć z prawdziwą fazą wzrostu, czy też był to po prostu efekt jednego bardzo dobrego roku marketingowego widoczny w bilansie.
Artykuł został pierwotnie opublikowany przez TheStreet 9 sierpnia 2026 roku, gdzie po raz pierwszy pojawił się w sekcji Investing.