AktualnościSurowce i Forex100 dolarów za Brent w zasięgu, w miarę jak chińskie zakupy ropy wracają do gry

100 dolarów za Brent w zasięgu, w miarę jak chińskie zakupy ropy wracają do gry

Autor: OilPrice.com·

Najważniejsze informacje

  • Ropa z Szanghaju wzrosła powyżej 100 dolarów i notowana jest z premią nad Brent, co sygnalizuje koniec okresu słabego chińskiego popytu na ropę.
  • Chińscy kupujący płacą premie do 20 dolarów za baryłkę ponad ICE Brent za kongijską ropę Djeno, wobec około 15 dolarów dwa tygodnie wcześniej, w warunkach konkurencji o ładunki spoza Iranu.
  • Daan Struyven z Goldman Sachs ostrzegł, że Brent może wzrosnąć nawet do 120 dolarów za baryłkę, jeśli nasilą się ataki na żeglugę na Bliskim Wschodzie, i rekomenduje zabezpieczenie długimi pozycjami na gazie ziemnym i produktach rafineryjnych.
  • Analityczka Liao Na przypisuje solidne chińskie zakupy głównie poprawie marż rafineryjnych i komercyjnemu uzupełnianiu zapasów, a nie silniejszemu popytowi bazowemu.
  • Małe niezależne chińskie rafinerie, tzw. teapots, odczuwają największą presję, ponieważ ich dostęp do przecenionej ropy irańskiej i wenezuelskiej osłabł w wyniku amerykańskiego egzekwowania sankcji.
100 dolarów za Brent w zasięgu, w miarę jak chińskie zakupy ropy wracają do gry

Jednym z powodów, dla których cena ropy nie wzbiła się w górę podczas „aktywnie kinetycznej” fazy wojny z Iranem — gdy przesył przez Cieśninę Ormuz był faktycznie wstrzymany, a świat stawał w obliczu niedoboru około 10–15 milionów baryłek dziennie — było nagłe zniknięcie chińskiego popytu na ropę. Niezależnie od tego, czy było to skutkiem gwałtownego spowolnienia gospodarczego (co wydaje się całkiem prawdopodobne po nagłym „rekapitalizowaniu” chińskich banków, opisanym przez ZeroHedge), czy agresywnego uruchamiania chińskich rezerw strategicznych, rzeczywistością jest to, że zarówno chiński import ropy, jak i lokalne przerabianie produktów załamały się przez większość 2026 roku, sygnalizując realny spadek chińskiego popytu na ropę. Wagi tej zmiany trudno przecenić: jako największy na świecie importer ropy Chiny kupują w normalnych czasach ponad 10 milionów baryłek dziennie, więc nawet niewielkie zmiany w ich zakupach rozchodzą się falami po każdym istotnym punkcie odniesienia cenowego, od Brent po Dubaj.

Ten okres wydaje się teraz kończyć. Jednym z wyraźnych znaków słabego chińskiego popytu był upadek spreadu między Brent a ropą z Szanghaju, który pod koniec kwietnia spadał nawet do -20 dolarów. W ostatnich tygodniach jednak ropa z Szanghaju gwałtownie skoczyła i notowana jest tuż pod najwyższym poziomem od czasu wojny z Iranem, dobrze powyżej 100 dolarów. Co ważniejsze, notowana jest obecnie z istotną premią nad Brent, co wskazuje, że era słabego chińskiego popytu dobiegła końca — czy to dlatego, że gospodarka się odradza, czy z innych powodów przed szczytem Trumpa z Xi oraz wyborami midtermowymi, pozostaje kwestią otwartą.

Jak donosi Bloomberg, Chiny — największy na świecie importer ropy — agresywnie podbijają ceny ropy na rynkach Afryki, Kanady i Ameryki Łacińskiej, ponieważ zakłócenia w cieśninie Ormuz i ograniczone dostawy irańskie zaostrzają konkurencję o alternatywne ładunki. Ormuz to jeden z najważniejszych na świecie węzłów przesyłu ropy, przez który normalnie przepływa około jedna piąta globalnie handlowanej ropy, więc jego zablokowanie zmusza kupujących do szukania droższych ładunków zastępczych z dłuższym transportem. Wyścig ten doskwiera mniejszym chińskim rafineriom, które kiedyś opierały się na mocno przecenionej ropie irańskiej; wiele z tych samych zakładów zamknięto kilka miesięcy temu, gdy brakowało popytu krajowego. Teraz popyt nagle się odwrócił, co wyniosło ropę z Szanghaju powyżej 100 dolarów i grozi przetchnięciem Brent — który dziś wcześniej wzbił się ponad 97 dolarów po raz pierwszy od ponad miesiąca — również powyżej 100 dolarów po raz pierwszy od maja.

Odnowione chińskie zakupy oznaczają dużą zmianę względem okresu, gdy stonowane zakupy pomagały powstrzymywać ceny ropy. Przy irańskich eksportach niemal całkowicie odciętych przez amerykańską blokadę i ponownie wybuchających walkach — w tym w poniedziałkowym, według doniesień, ataku na obiekty naftowe Jizan firmy Saudi Aramco — globalny wyścig o dostawy zastępcze staje się dla chińskich kupujących coraz droższy.

Traderzy, z którymi rozmawiał Bloomberg, opisali ostre skoki cen różnych gatunków ropy. Kongijska ropa Djeno była w tym tygodniu oferowana chińskim kupującym z premią do 20 dolarów za baryłkę ponad ICE Brent, wobec około 15 dolarów dwa tygodnie wcześniej — według traderów, którzy poprosili o anonimowość, ponieważ nie są upoważnieni do wypowiedzi dla mediów. Chińscy kupujący kupują również całe tankowce ropy z Kanady, Brazylii i Argentyny, a silniejszy popyt podniósł ceny rosyjskiej ropy ESPO. Azjatyccy kupujący popychają również futures na ropę z Dubaju w stronę 100 dolarów za baryłkę.

Chiński morski import ropy pozostaje wciąż poniżej poziomów sprzed wojny i obecnie zmierza w stronę 10 milionów baryłek dziennie, jednak spread ropy z Szanghaju wskazuje, że import agresywnie rośnie i że wyścig o dostawy alternatywne może się jeszcze zaostrzyć.

Bloomberg wskazał, że odbicie importu ropy następuje w momencie poprawy ekonomiki rafineryjnej i odbudowy zapasów w Chinach. Poprawa marż przeróbczych, wznowienie eksportu paliw i komercyjne uzupełnianie zapasów zachęcają rafinerie do zwiększania zakupów — powiedziała Liao Na, założycielka GL Consulting.

Mniejsze niezależne rafinerie, zwane „teapots” — grupa skoncentrowana w prowincji Shandong, która zyskała na znaczeniu po tym, jak Pekin zaczął przyznawać im licencje importowe w połowie lat 2010. — odczuwają największą presję, ponieważ ich tradycyjne kanały pozyskiwania irańskiej i wenezuelskiej ropy osłabły w tym roku w ramach zabiegów administracji Trumpa o przebudowę globalnych rynków energii. Ich uzależnienie od przecenionych ładunków, często dostarczanych przez transfery statek-statek w celu obejścia sankcji, pozbawiło ich bufora marż, gdy te przepływy wysechły.

„Solidne chińskie zakupy w ostatnim czasie wynikają w dużej mierze z tego, że rafinerie korzystają z przyzwoitych marż”, powiedziała Liao, dodając: „Aktywne uzupełnianie zapasów przez podmioty komercyjne również pomogło, ale niekoniecznie jest to oznaka silniejszego popytu bazowego, który podtrzymuje odbicie”.

Osobno ekspert Goldman Sachs ds. energii Daan Struyven spodziewa się, że zdolność Chin do dostosowywania zakupów do cen pomoże złagodzić ewentualne skoki cen ropy, choć ostrzegł również, że Brent może wzrosnąć nawet do 120 dolarów za baryłkę, jeśli nasilą się ataki na żeglugę na Bliskim Wschodzie.

„Wydarzenia z ostatnich dni sugerują, że ryzyko poszerzania się i nasilania zakłóceń w żegludze jest istotne”, powiedział Struyven, współszef globalnych badań surowcowych, w wywiadzie dla Bloomberg TV.

Preferowanym przez Goldman Sachs sposobem zagrania kolejnego skoku cen ropy są długie pozycje na gazie ziemnym i dieslu: „Choć widzimy istotny potencjał wzrostu cen ropy, rekomendujemy inwestorom zabezpieczenie ryzyka geopolitycznego poprzez długie pozycje na globalnym gazie ziemnym i produktach rafineryjnych”, powiedział Struyven, odnosząc się do zakładów na wzrost. „Szoki podażowe są tam większe niż na rynku ropy”.

Dla obserwatorów rynku kluczowymi sygnałami na przyszłość będą: utrzymanie premii Szanghaj–Brent, powrót chińskiego importu morskiego powyżej poziomów przedwojennych oraz ewentualne dalsze pogorszenie bezpieczeństwa żeglugi na Bliskim Wschodzie — każdy z tych czynników zaważy na tym, czy Brent przełamie i utrzyma poziom 100 dolarów.

Autor: Zerohedge

Źródło: OilPrice.com