AktualnościMakroNowy esej bada wymogi kapitałowe dla agentów AI „odciętych” od ludzi

Nowy esej bada wymogi kapitałowe dla agentów AI „odciętych” od ludzi

Autor: Marginal Revolution·

Najważniejsze informacje

  • Esej dotyczy tego, czy agentów AI bez znaczącego powiązania z człowiekiem można pociągnąć do odpowiedzialności na gruncie obecnego prawa.
  • Zwraca uwagę, że debaty polityczne dotyczące osobowości prawnej AI pojawiły się w Europie, kilku stanach USA i Argentynie.
  • Autorzy opisują wiele sposobów, w jakie agent AI może stać się „odcięty”: porzucenie, spółki fasadowe, długie łańcuchy agentów czy łączenie modeli.
  • Tekst analizuje wymogi kapitałowe dla agentów jako możliwy mechanizm poprawy alignmentu, porównując tę ideę do reguł kapitału minimalnego dla banków i domów maklerskich.
  • Artykuł przywołuje kontrolę Truth Terminal nad portfelem kryptowalutowym jako przykład tego, że agenci AI mogą już teraz posiadać aktywa.
Nowy esej bada wymogi kapitałowe dla agentów AI „odciętych” od ludzi

Nowy esej opublikowany na Marginal Revolution, napisany wspólnie przez autora bloga i Sonię Farrell Pearson z Harvardu, analizuje, czy „odciętych” agentów AI da się pociągnąć do odpowiedzialności – oraz czy wymóg posiadania przez nich kapitału mógłby sprzyjać lepszemu alignmentowi.

Tekst rozpoczyna się na tle zmieniającej się rzeczywistości politycznej. Już w 2017 roku Parlament Europejski przedstawił do dyskusji koncepcję „osoby elektronicznej” dla robotów. Niedawno kilka stanów USA wprowadziło ustawodawstwo jednoznacznie wykluczające przyznanie AI osobowości prawnej, a na początku tego lata prezydent Argentyny Milei zaproponował, aby agenci AI mogli być właścicielami własnych spółek, zarządzać nimi i ponosić za nie odpowiedzialność.

W odpowiedzi na zapowiedź Mileia Yuval Noah Harari zauważył, że nie mamy sposobu pociągnięcia agenta AI do odpowiedzialności. Co – pyta – można zrobić podmiotowi, który nie ma ani pieniędzy do stracenia, ani ciała, które można by uwięzić? Jak wyjaśnia Shruti Rajagopalan, starsza badaczka w Mercatus Center na Uniwersytecie George’a Masona, AI „może działać inteligentnie, ale na bodźce tworzone przez prawo reagują tylko ludzie”. Obecne reżimy odpowiedzialności odzwierciedlają to założenie: znowelizowana dyrektywa UE o odpowiedzialności za produkty wadliwe, przyjęta pod koniec 2024 roku, rozszerza odpowiedzialność obiektywną (strict liability) na oprogramowanie, w tym systemy AI, utrzymując odpowiedzialność po stronie producentów i innych ludzkich pozwanych, a państwa członkowskie muszą stosować ją do grudnia 2026 roku.

Autorzy argumentują, że pytanie to ma znaczenie już teraz, ponieważ istnieją sposoby, aby agent stał się w pełni „odcięty”. „Odcięcie” – kluczowe pojęcie eseju – oznacza, że nie istnieje żaden znaczący ani praktycznie wykonalny sposób powiązania działań z prawnie odpowiedzialnym człowiekiem lub podmiotem instytucjonalnym.

Tacy agenci mogą powstać na kilka sposobów. Ludzie potrafią – i faktycznie to robią – celowo uwalniać agentów. Agent mógł zostać stworzony przez człowieka lub firmę zamierzającą go nadzorować, która następnie umiera lub znika. Może też być tak, że podmiot, który stworzył agenta, działa w kraju takim jak Korea Północna, nieosiągalnym dla standardowego prawa.

W innych przypadkach agent w ogóle nie musiałby „uciekać”: może nim „zarządzać” spółka fasadowa, która – choć formalnie ma właściciela i daje się wyśledzić – nie zapewnia rzeczywistego pozwanego ani możliwości zaspokojenia roszczeń. Proces może również wytworzyć tak długi łańcuch agentów, że działań subagenta nie da się powiązać z twórcą agenta pierwotnego – ani epistemicznie, ani w sposób znaczący. Nawet jeśli da się zidentyfikować pierwotnego twórcę modelu, pytania pozostają w sytuacji, gdy model został dotrenowany albo połączony z innym modelem stworzonym przez kogoś innego. Prawo może z czasem rozwikłać tego typu złożone przypadki – piszą autorzy – ale przewidują okres przejściowy, w którym tak nie będzie.

Pozostaje jeszcze użytkownik, który decyduje o tym, co modele mają faktycznie robić. Incydent na Hugging Face był nietypowy, ponieważ OpenAI było jednocześnie twórcą modelu i jego użytkownikiem. Z tych systemów korzysta dziś już blisko miliard ludzi: gdy obarczanie twórcy winą jest prawnie nieadekwatne – pyta esej – czy zawsze będzie miało sens obwinianie użytkownika?

Esej rozważa, w jakim stopniu kapitalizacja „odciętych” agentów – wymóg, by posiadali określoną kwotę kapitału – może służyć lepszemu alignmentowi. Instrument ten jest dobrze znany z finansów, gdzie banki i domy maklerskie mają już obowiązek utrzymywania kapitału minimalnego na pokrycie ryzyk generowanych przez ich działalność. Posiadanie aktywów przez agentów to już nie hipoteza: w 2024 roku chatbot Truth Terminal, zbudowany przez badacza Andy’ego Ayreya, kontrolował portfel kryptowalutowy, który otrzymał 50 000 dolarów w Bitcoinie od inwestora Marca Andreessena, i został powiązany z memecoinem, którego wartość gwałtownie wzrosła. Esej liczy około 22 stron i jest opublikowany na Substacku Sonii; wpis na Marginal Revolution określa go jako „zdecydowanie polecany”.

Źródło: Marginal Revolution