AktualnościAkcjeBuffett wciąż decyduje o wyborach akcji w Berkshire, a jego ostrzeżenie rynkowe zyskuje potwierdzenie

Buffett wciąż decyduje o wyborach akcji w Berkshire, a jego ostrzeżenie rynkowe zyskuje potwierdzenie

Autor: Coincentral·

Najważniejsze informacje

  • Buffett powiedział, że osobiście zainicjował przeprowadzony w drugim kwartale zakup akcji Alphabet o wartości 10 miliardów dolarów przez Berkshire Hathaway.
  • Udział Berkshire w Alphabet urósł do 37,77 miliarda dolarów do 30 czerwca, przejściowo wyprzedzając Coca-Colę, zanim różnica znacząco się zmniejszyła.
  • Według Barron's Greg Abel zajmuje się spółkami operacyjnymi Berkshire i przejęciami, a nie bieżącymi decyzjami dotyczącymi portfela akcji.
  • Drugi co do wielkości zakup Berkshire w drugim kwartale — akcje Delta Air Lines — jest przypisywany Tedowi Weschlerowi.
  • Buffett ostrzegał w maju, że inwestorzy są w nastroju hazardowym, podczas gdy wskaźnik CAPE dla S&P 500 wzrósł w lipcu do 40,6 — najwyższego poziomu od 2000 roku.
Buffett wciąż decyduje o wyborach akcji w Berkshire, a jego ostrzeżenie rynkowe zyskuje potwierdzenie

Warren Buffett mógł co prawda w grudniu zeszłego roku oficjalnie przekazać funkcję dyrektora generalnego Berkshire Hathaway Gregowi Abelowi, ale nowe dowody sugerują, że to nadal on podejmuje kluczowe decyzje inwestycyjne dotyczące akcji w konglomeracie. Buffett, który przez sześć dekad budował Berkshire jako rozległy zbiór spółek z branży ubezpieczeniowej, kolejowej, energetycznej i produkcyjnej, zachował w trakcie tej zmiany fotel przewodniczącego, a sposób, w jaki podział obowiązków miałby funkcjonować w praktyce, jest od tego czasu uważnie obserwowany.

Najbardziej wymownym przykładem jest zakup akcji Alphabet o wartości 10 miliardów dolarów, dokonany przez Berkshire w drugim kwartale. Zgodnie z raportem Bloomberg News do transakcji doszło po weekendowej rozmowie telefonicznej z Goldman Sachs. Abel szybko zatwierdził transakcję, ale według Barron's to właśnie Buffett zainicjował tę inwestycję.

Sam Buffett potwierdził w ubiegłym miesiącu w wywiadzie dla CNBC, że osobiście „zainicjował” inwestycję w Alphabet, która po raz pierwszy pojawiła się w portfelu Berkshire w trzecim kwartale zeszłego roku. Inwestycja technologiczna dokonana z inicjatywy Buffetta jest sama w sobie godna uwagi: przez większość kariery unikał on tego sektora, uznając go za leżący poza jego kręgiem kompetencji, zanim zakupy akcji Apple przez Berkshire, rozpoczęte w 2016 roku, urosły do jednej z największych pozycji konglomeratu.

Kto faktycznie zarządza portfelem?

Analityk Barron's Andrew Bary twierdzi, że Abel — który awansował w ramach biznesu energetycznego Berkshire i wcześniej pełnił funkcję wiceprzewodniczącego ds. działalności nieubezpieczeniowej — nie ma formalnego doświadczenia w zarządzaniu portfelem i to nie on podejmuje decyzje dotyczące doboru akcji w Berkshire. Abel koncentruje się natomiast na zarządzaniu spółkami operacyjnymi Berkshire, do których należy m.in. firma ubezpieczeniowa Geico oraz kolej BNSF, a także na poszukiwaniu nowych przejęć dla firmy.

Abel zaangażował kapitał w jednym obszarze. Zgodził się przejąć dewelopera domów Taylor Morrison Home za 6,8 miliarda dolarów, choć transakcja została sfinalizowana dopiero po zakończeniu drugiego kwartału.

Drugi co do wielkości zakup kwartału, Delta Air Lines, jest przypisywany pracy menedżera portfela Teda Weschlera, a nie Abelowi. Weschler, były menedżer funduszu hedgingowego, od początku lat 10. XXI wieku dzieli odpowiedzialność za część portfela akcji Berkshire z drugim dyrektorem inwestycyjnym, Toddem Combsem.

Udział Berkshire w Alphabet urósł w drugim kwartale o około 17 miliardów dolarów, co przesunęło te akcje na trzecie miejsce w portfelu. Według stanu na 30 czerwca pozycja Alphabet miała wartość rynkową 37,77 miliarda dolarów, wyprzedzając Coca-Colę wycenianą na 32,51 miliarda dolarów. Od tej daty różnica wyraźnie się zawęziła: akcje Alphabet straciły 3,5%, podczas gdy akcje Coca-Coli zyskały 12,1%, a według piątkowego zamknięcia przewaga Alphabet nad Coca-Colą wynosiła zaledwie 20 milionów dolarów. Aktywa Berkshire są ujawniane co kwartał w raportach 13F składanych Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) — dokumentach ściśle śledzonych przez inwestorów zewnętrznych — a kolejna seria raportów pokaże, czy Alphabet utrzyma nowo zdobyte miejsce w rankingu.

Ostrzeżenie rynkowe Buffetta i wskaźnik CAPE

Osobno Buffett wygłosił w maju szersze ostrzeżenie dotyczące stanu rynku akcji. Powiedział, że inwestorzy są obecnie w „nastroju hazardowym”, traktują rynki jak kasyno, a niektóre wyceny wyglądają „bardzo głupio”. Buffett formułował już wcześniej podobne przestrogi i pod koniec lat 90. pozostał na uboczu boomu technologicznego, zamiast gonić za nim.

To ostrzeżenie znajduje potwierdzenie w danych dotyczących wycen. Wskaźnik CAPE dla S&P 500, narzędzie wyceny stworzone przez laureata Nagrody Nobla Roberta Shillera, osiągnął w lipcu 40,6. Miara ta, formalnie określana jako cyklicznie skorygowany wskaźnik ceny do zysków, porównuje poziom indeksu z jego średnimi zyskami skorygowanymi o inflację z poprzednich dziesięciu lat — konstrukcję mającą wygładzić wahania cyklu zysków. Jest to najwyższy odczyt od krachu spółek internetowych we wrześniu 2000 roku, co umieszcza indeks na rzadko odwiedzanym terytorium: S&P 500 był tak drogi tylko przez 3% czasu od momentu wprowadzenia indeksu w 1957 roku.

Historycznie odczyt CAPE powyżej 40 nie kończył się dobrze dla inwestorów. Po takim odczycie indeks nigdy nie osiągnął dodatniej trzyletniej stopy zwrotu, a średnia trzyletnia stopa zwrotu w tych przypadkach wyniosła minus 30%. Ostatni taki epizod, w okolicach szczytu bańki internetowej, poprzedzał spadek, w którym S&P 500 stracił około połowy swojej wartości w latach 2000–2002.

Istnieją jednak kontrargumenty wobec niedźwiedziej interpretacji. Spółki z S&P 500 mają według prognoz osiągnąć w drugim kwartale 50-procentowy wzrost zysków, co byłoby najsilniejszym tempem poza okresami odbicia po recesjach, a niektórzy analitycy twierdzą, że tak silne zyski mogłyby pozwolić indeksowi „dorosnąć” do obecnej wyceny. Wskaźnik CAPE jest również z założenia retrospektywny i nie uwzględnia przyszłego wzrostu zysków. Czy silne zyski napędzane przez sztuczną inteligencję zdołają utrzymać rynek na wysokim poziomie — tego jeszcze nie wiadomo.