Kontrolerzy ruchu lotniczego twierdzą, że system lotniczy osiągnął „punkt krytyczny”, ale obawiają się represaliów za mówienie o tym publicznie
Najważniejsze informacje
- •Ponad 400 kontrolerów ruchu lotniczego powiedziało Washington Examinerowi, że FAA i Departament Transportu przedkładają cięcia kosztów nad bezpieczeństwo publiczne w przededniu weekendu Święta Pracy, podczas którego spodziewane jest około 3 milionów pasażerów lotniczych.
- •Administrator FAA Bryan Bedford oświadczył, że zatwierdzone przez Kongres podwyższenie wsteczne o 2,8 proc. jest wstrzymane, dopóki kontrolerzy nie będą pracować po pięć godzin przy stanowiskach sterowania na zmianę zamiast obecnych czterech.
- •Badania NTSB przedstawione Kongresowi wykazały, że czas pracy przy zadaniu powyżej 90 minut zwiększa opóźnienie detekcji złożonych konfliktów, takich jak dwa samoloty na tej samej wysokości na tej samej ścieżce lotu.
- •Obecnie około 11 000 certyfikowanych kontrolerów obsługuje przestrzeń powietrzną USA wobec 16 300 w 1980 roku, podczas gdy roczna liczba pasażerów wzrosła z 295 milionów w 1980 roku do ponad 906 milionów.
- •Kontrolerzy zgłaszają wskaźnik samobójstw osiem razy wyższy od średniej krajowej, przedwczesne odejścia pracowników ze stażem, obowiązkowe sześciodniowe tygodnie pracy oraz niechęć związku zawodowego do rzucenia wyzwania administracji z obawy przed cofnięciem certyfikacji.

Setki kontrolerów ruchu lotniczego w całych Stanach Zjednoczonych twierdzą, że nacisk administracji Trumpa na cięcie kosztów dokonuje się kosztem bezpieczeństwa publicznego — a wielu z nich boi się publicznego zgłaszania obaw ze strachu przed represaliami ze strony rządu.
Zarzuty te pochodzą z raportu opublikowanego w piątek przez Washington Examiner, który udokumentował „niskie morale” wśród kontrolerów oraz „podwyższone ryzyko” dla podróżnych w przededniu intensywnego weekendu z okazji Święta Pracy. „Kontrolerzy ruchu lotniczego zarzucają Departamentowi Transportu i Federalnej Administracji Lotnictwa priorytetowe traktowanie efektywności i cięć kosztów ponad bezpieczeństwo publiczne — zmianę, która według pracowników doprowadziła morale do rekordowo niskiego poziomu i naraziła podróżujących lotniczo na podwyższone ryzyko” — napisał Examiner.
Gazeta przeprowadziła rozmowy z ponad 400 kontrolerami ruchu lotniczego, którzy „ostrzegali, że narodowy system lotniczy osiągnął punkt krytyczny”. Według Examecera: „Te narastające problemy wywierają ogromną presję na wyczerpany, niedopłacany i zestresowany psychicznie personel, od którego oczekuje się bezbłędnej pracy za każdym razem, gdy siada przy stanowisku sterowania. Kryzys doprowadził do tragicznych i bezprecedensowych skutków: osoby z wtórnego źródła wskazują, że wskaźnik samobójstw wśród kontrolerów jest osiem razy wyższy od średniej krajowej, a pracownicy z wieloletnim stażem coraz częściej odchodzą z agencji na wiele lat przed osiągnięciem obowiązkowego wieku emerytalnego”.
Jeden z kontrolerów opisał obciążenia: „Codziennie ciężko pracujemy i ogromnie darzymy dumą to, co robimy. Większość z nas to weterani. Przez ostatnie pięć lat byliśmy całkowicie zdemoralizowani, próbując zarządzać najbardziej ruchliwą przestrzenią powietrzną na świecie, przy większej liczbie samolotów niż kiedykolwiek w historii lotnictwa”.
Krytyka administratora FAA Bryana Bedforda
Kontrolerzy twierdzą, że podejście administratora FAA Bryana Bedforda do bezpieczeństwa lotniczego jest „całkowicie odwrócone: traktuje federalną agencję bezpieczeństwa jak korporacyjny bilans, próbując wycisnąć z kontrolerów każdą uncję produktywności”. Krytycy mówią, że zarządza FAA jak kapitalistyczny przedsiębiorca, przedkładając opłacalność — tak jak w swojej byłej firmie, regionalnych liniach Republic Airways — traktując bezpieczeństwo publiczne jako sprawę drugorzędną. Bedford, którego prezydent Donald Trump powołał na czele agencji, został zatwierdzony przez Senat w czerwcu 2025 roku, obejmując agencję już poddaną scrutynium w kwestii obsady kontrolerów po kolizji powietrznej ze stycznia 2025 roku między samolotem regionalnym American Airlines a śmigłowcem Army w pobliżu lotniska Reagan Washington National, w której zginęło 67 osób i która rzuciła narodowe światło na niedobór w pełni certyfikowanych kontrolerów.
Jeden z kontrolerów z New York Center, który przeszedł na emeryturę w sierpniu, powiedział, że odszedł po ponad dwóch dekadach z powodu pogarszającej się kultury organizacyjnej. „Przy obecnej administracji morale w tym budynku jest na rekordowo niskim poziomie” — powiedział, mówiąc pod warunkiem anonimowości. Stwierdził, że zarząd jego placówki intensywnie koncentrował się na utrzymywaniu kontrolerów na zmianach dłużej — co jego zdaniem realnie zagraża publiczności.
„To, co najbardziej zdenerwowało załogę” — napisał Examiner — „to przyznanie się Bedforda, że FAA wstrzymuje podwyższenie wsteczne o 2,8 proc., błędnie twierdząc, że to kwestia związkowa i poza kontrolą FAA”. Choć Kongres zatwierdził i sfinansował pakiet wynagrodzeń wiele miesięcy temu, Bedford twierdzi, że jest on wstrzymany, dopóki agencja nie „odblokuje większej produktywności” kontrolerów, poprzez wydłużenie ich pracy przy stanowiskach sterowania do pięciu godzin na zmianę zamiast obecnych czterech.
„Kontrolerzy pracują ciężej niż kiedykolwiek, obsługują więcej ruchu niż kiedykolwiek i odpowiadają za znaczną część PKB kraju, ale Bedford i [sekretarz transportu Sean Duffy] dosłownie próbują utrudnić [to] zatrudnienie, zamiast nam pomagać” — powiedział jeden z kontrolerów.
Produktywność a bezpieczeństwo
Rząd, co więcej, doskonale wie, że forsowanie produktywności nie przynosi bezpieczeństwa. Według Examecera: „National Transportation Safety Board powiedziało Kongresowi w lutym, że »badania w symulowanej wieży kontroli ruchu lotniczego wykazały, że wydłużony czas pracy przy zadaniu (powyżej 90 minut) zwiększał opóźnienie detekcji złożonych zdarzeń, takich jak dwa samoloty na tej samej wysokości na tej samej ścieżce lotu«”. Każda dodatkowa minuta pracy kontrolera poza tym oknem drastycznie zwiększa prawdopodobieństwo katastroficznego błędu, co czyni samą produktywność potencjalnie niebezpieczną miarą sukcesu.
Podróże lotnicze gwałtownie wzrosły również od 1980 roku. W zeszłym roku w Stanach Zjednoczonych na pokład samolotów wsiadło ponad 906 milionów osób, wobec 295 milionów w 1980 roku, a jednak dziś pracują tysiące mniej certyfikowanych kontrolerów niż 46 lat temu — obecnie około 11 000 wobec 16 300 wówczas. Kontrolerzy podlegają obowiązkowemu wiekowi emerytalnemu 56 lat, co oznacza, że podaż doświadczonych pracowników zależy od ciągłego rekrutowania i szkolenia, które zwykle trwa od dwóch do czterech lat na kontrolera przed pełną certyfikacją.
Każdy kontroler, z którym rozmawiała gazeta, zgłosił „długoterminowy trend posiadania zaledwie czterech dni wolnych miesięcznie. Zmiany regularnie trwają 10 godzin. Zamiast standardowego czterodniowego, 40-godzinnego tygodnia pracy kontrolerom przydzielane są dwie obowiązkowe zmiany nadliczbowe tygodniowo, co zmusza ich do sześciodniowych tygodni pracy, często niszczących życie rodzinne i osobiste oraz komplikujących zdrowie psychiczne”.
Kontrolerzy mówią, że „uginają się” pod tym obciążeniem. Choć są zorganizowani w związkach zawodowych, kilku obecnych i byłych kontrolerów powiedziało Examinerowi, że ich związek dotychczas „postępuje ostrożnie wobec administracji Trumpa z obawy, że rząd mógłby prawnie cofnąć certyfikację związkowi, tak jak zrobiła to administracja Reagana”. Odniesienie to dotyczy 1981 roku, gdy prezydent Ronald Reagan zwolnił ponad 11 000 strajkujących kontrolerów odmawiających powrotu do pracy — wydarzenia, które zdziesiątkowało kadrę i do dziś kształtuje relacje pracownicze w agencji.
Ostrzeżenia dotyczące bezpieczeństwa ruchu lotniczego pojawiają się, gdy kraj wchodzi w weekend Święta Pracy, jeden z najintensywniejszych okresów podróży w roku, podczas którego spodziewa się około 3 milionów pasażerów w powietrzu.
Źródło: Alternet