AktualnościMakroFundusze private equity krążą wokół spółek energetycznych, podczas gdy AI przeobraża sieć elektroenergetyczną USA

Fundusze private equity krążą wokół spółek energetycznych, podczas gdy AI przeobraża sieć elektroenergetyczną USA

Autor: OilPrice.com·

Najważniejsze informacje

  • Posłowie obu partii sprzeciwiają się dużym projektom centrów danych, które obwiniają o podbijanie zapotrzebowania na energię elektryczną i cen dla wszystkich odbiorców.
  • Nacisk administracji Trumpa na samodzielne dostawy energii przez firmy technologiczne grozi stworzeniem sieci cienia działającej poza standardowymi regulacjami elektroenergetycznymi i mechanizmami nadzoru środowiskowego.
  • Budowana przez Amazon w Teksasie elektrownia gazowa ma stać się największym pojedynczym źródłem emisji związanych z wytwarzaniem energii w Stanach Zjednoczonych.
  • Nvidia ogłosiła w tym tygodniu, że we współpracy z SoftBankiem i rządem USA zbuduje największą w kraju elektrownię na paliwa kopalne, zasilającą projekt OpenAI w Ohio.
  • Duże spółki energetyczne sprzedają niekluczowe aktywa regulowane, aby sfinansować rozbudowę, przyciągając kupujących z sektora private equity mimo ostrzeżeń inwestorów, takich jak Jeff Jenkins z Bernhard Capital, przed możliwą bańką w sektorze.
Fundusze private equity krążą wokół spółek energetycznych, podczas gdy AI przeobraża sieć elektroenergetyczną USA

W politycznym momencie, w którym demokraci i republikanie rzadko w czymkolwiek się zgadzają, przynajmniej jeden wspólny przeciwnik jednoczy obie strony sporu politycznego: centra danych. Posłowie obu partii coraz śmielej sprzeciwiają się hiperskalerom rozwijającym gigantyczne kampusy centrów danych na lokalnych sieciach energetycznych — projektom, które podbijają zapotrzebowanie na energię i sprawiają, że ceny energii elektrycznej rosną w zawrotnym tempie dla wszystkich, niezależnie od tego, czy odnoszą korzyści z boomu na sztuczną inteligencję, czy nie.

Ten opór oznacza ostry zwrot dla systemu energetycznego, w którym zapotrzebowanie na energię elektryczną pozostawało w zasadzie płaskie przez około dwie dekady. Zużycie znów rośnie, a planiści sieci w całym kraju znacząco podwyższają prognozy obciążenia, ponieważ centra danych odpowiadają za coraz większą część nowego zapotrzebowania — zmiana, z którą spółki energetyczne, regulatorzy i inwestorzy dopiero uczą się sobie radzić.

Administracja Trumpa usiłowała rozwiązać ten problem, nakłaniając sektor technologiczny do zapewnienia własnych źródeł energii dla szybko mnożących się centrów danych. Jednak choć ustawodawstwo pozornie przerzuca odpowiedzialność za rozbudowę energetyczną — wraz z pieniędzmi na jej sfinansowanie — z powrotem na firmy technologiczne, które w pierwszej kolejności doprowadziły do lawinowego wzrostu tempa zapotrzebowania, istnieją obawy, że polityka ta może przynieść znaczne i kosztowne niezamierzone skutki.

Trump „w gruncie rzeczy przewiduje nowy, szyty na miarę system energetyczny zbudowany równolegle do istniejącego”, argumentuje najnowszy artykuł opiniotwórczy redaktora ds. energii bezpartyjnego serwisu informacyjnego Semafor. Zapraszając Big Tech do budowy własnej infrastruktury energetycznej, decydenci w praktyce zapraszają sektor prywatny do stworzenia sieci cienia, działającej poza regulacjami obowiązującymi standardowe sieci elektroenergetyczne oraz poza mechanizmami nadzoru zapewniającymi przestrzeganie innych środków politycznych, takich jak ochrona środowiska.

Wycofanie się również ma swoją cenę. Zachęcając Big Tech do inwestowania we własną infrastrukturę energetyczną, kraj rezygnuje z ważnej okazji skierowania tak bardzo potrzebnych inwestycji w starzejącą się sieć w czasach, gdy zwiększona odporność i rozbudowana infrastruktura przesyłowa są bardziej niż potrzebne. „Większość dzisiejszej presji kosztowej pochodzi z przesyłu, dystrybucji i gotowości systemu, a nie z podaży energii”, powiedział cytowany w zeszłym tygodniu przez Politico Brandon Owens, ekspert ds. sieci energetycznych i założyciel platformy doradczej AIxEnergy. „Te koszty pozostają, nawet jeśli centrum danych samo wytwarza energię.”

Pomimo tych obaw Big Tech posuwa się naprzód z prawdziwie gigantycznymi projektami infrastruktury energetycznej, z których większość powstaje w tandemie z rozległymi kampusami centrów danych. Amazon buduje obecnie w Teksasie elektrownię gazową, która ma stać się największym pojedynczym źródłem emisji związanych z wytwarzaniem energii w całych Stanach Zjednoczonych — poinformował New York Times. A jeszcze w tym tygodniu Nvidia ogłosiła, że połączy siły z japońskim SoftBankiem i rządem Stanów Zjednoczonych, aby zbudować największą w kraju elektrownię na paliwa kopalne, zasilającą projekt OpenAI w Ohio — donosi Reuters. Transakcje te są częścią szerszej fali wspieranych przez sektor technologiczny umów dotyczących wytwarzania energii, obejmującej także porozumienia o poborze energii z istniejących elektrowni jądrowych.

Firmy takie jak Nvidia nie są jedynymi inwestorami, którzy ścigają się w rozbudowie zdolności wytwórczych w przewidywaniu lawinowo rosnącego zapotrzebowania na energię napędzanego boomem na AI. Także spółki energetyczne spieszą się z dodawaniem mocy — branżowe nakłady kapitałowe na sieci i wytwarzanie wzrosły w ostatnich latach do rekordowych poziomów — a efektem jest szybko zmieniający się tradycyjny rynek energii, przekształcający się dokładnie w tym samym czasie, gdy równolegle rozwija się tak zwana sieć cienia.

Historycznie duże spółki energetyczne nie wystawiały swoich aktywów na sprzedaż, co dawało inwestorom zewnętrznym niewielkie możliwości zaangażowania się w ten sektor. Ta rzadkość ma źródło w samym modelu biznesowym: regulowane spółki energetyczne działają jako sankcjonowane przez państwo monopole, których stopy zwrotu ustalają komisje ds. użyteczności publicznej, a stabilne przepływy pieniężne związane z tym statusem od dawna sprawiały, że aktywa energetyczne rzadko trafiały na sprzedaż. Boom na AI zmienia jednak tę dynamikę, ponieważ spółki energetyczne zabiegają o zabezpieczenie finansowania potrzebnego na rozbudowę. Coraz więcej dużych spółek energetycznych spieszy się, by „sprzedawać niekluczowe części swoich regulowanych działalności, aby pozyskać gotówkę, i jest gotowych zawrzeć dla kupujących dobre transakcje” — doniósł niedawno Semafor.

Tej sposobności nie przegapił kapitał prywatny. „To zupełnie unikalna sytuacja z punktu widzenia inwestora, bo nikt nie widział tych aktywów [na sprzedaż] od 20 lat”, powiedział Jeff Jenkins, współzałożyciel działającej w Luizjanie firmy private equity Bernhard Capital Partners, w rozmowie z redaktorem Semafora ds. klimatu i energii Timem McDonnellem. „Kiedy można kupić regulowany monopol z rabatem, po prostu się to robi.”

Jenkins przewiduje jednak, że ten napływ prywatnego kapitału do spółek energetycznych może ostatecznie przerodzić się w bańkę w tym sektorze, ponieważ Big Tech ewoluuje obecnie w kierunku samodzielnego zasilania się w energię elektryczną za pomocą elektrowni gazowych, które nie mają nic wspólnego z tradycyjnymi sieciami energetycznymi czy spółkami energetycznymi. „Po tym wielkim supercyklu budowlanym te same spółki energetyczne po prostu wrócą do kupowania” — przewiduje.

O tym, jak potoczą się wydarzenia, rozstrzygną pytania, na które branża dopiero zaczyna odpowiadać: czy regulatorzy stanowi, których zgoda jest co do zasady wymagana przy sprzedaży aktywów regulowanych, zaakceptują obecnie rozważane wyprzedaże, oraz czy elektrownie sieci cienia z własnym zasilaniem przyniosą jakąkolwiek ulgę kosztową zwykłym odbiorcom — mając przecież na uwadze, że rachunki za przesył i dystrybucję, o których mówi Owens, i tak nadejdą.

Autor: Haley Zaremba dla Oilprice.com.