Ekonomista: sierpniowy raport o zatrudnieniu Trumpa maskuje spadek zatrudnienia mężczyzn i niedobór miejsc pracy w przemyśle
Najważniejsze informacje
- •Gospodarka USA stworzyła w sierpniu 162 000 miejsc pracy — więcej, niż oczekiwała większość ekonomistów.
- •Od stycznia 2025 r. w ochronie zdrowia i pomocy społecznej powstało blisko milion miejsc pracy, podczas gdy reszta gospodarki je traciła — powiedział ekonomista Justin Wolfers.
- •Około 93 proc. miejsc pracy stworzonych w drugiej kadencji Trumpa trafiło do kobiet — około 747 000 wobec około 60 000 dla mężczyzn.
- •Wolfers ostrzegł, że gospodarka może wchodzić w recesję zatrudnienia mężczyzn, ponieważ wzrost koncentruje się w sektorach zatrudniających głównie kobiety.
- •Płace realne nadal spadają, bo ceny rosną szybciej niż wynagrodzenia, mimo bezrobocia na poziomie 4,1 proc. i sześciu miesięcy wzrostu zatrudnienia.

Gospodarka USA stworzyła w sierpniu 162 000 miejsc pracy — więcej, niż oczekiwała większość ekonomistów — podaje ekonomista Justin Wolfers. Prezydent Donald Trump nie zdołał jednak zapewnić takich miejsc pracy, których tworzenie było głównym hasłem jego kampanii.
„To administracja, która mówi o wielkich, barczystych facetach w kaskach i butach ze stalowym noskiem. O powrocie produkcji przemysłowej. O latach 60. po raz kolejny. Ta retoryka stanowi całe uzasadnienie dla ceł” — napisał Wolfers na swoim Substacku. „Aby mówić krótko: to się nie wydarzyło”.
Od stycznia 2025 r. gospodarka USA stworzyła blisko milion miejsc pracy w ochronie zdrowia i pomocy społecznej — wynik, który już teraz wypada niekorzystnie na tle tworzenia miejsc pracy za rządów byłego prezydenta Joe Bidena. Co gorsza, jak zauważył Wolfers, reszta gospodarki Trumpa faktycznie traciła miejsca pracy.
Jedynym widocznym czynnikiem, który powstrzymał nagłówkowe liczby przed jeszcze gorszym wyglądem, jest jego zdaniem fakt, że Stany Zjednoczone to starzejący się kraj, którego populacja wymaga coraz większej opieki zdrowotnej. Ochrona zdrowia od lat należy do najstabilniejszych motorów wzrostu zatrudnienia w USA, częściowo dlatego, że popyt w tym sektorze wynika z demografii, a nie z cykli koniunkturalnych — trend potwierdzają dane Biura Statystyk Pracy, według których ochrona zdrowia i pomoc społeczna regularnie znajdują się wśród sektorów o największych miesięcznych przyrostach zatrudnienia.
„To gospodarka usługowa przesuwająca się jeszcze bardziej w stronę usług i robi to od dekad, niezależnie od tego, kto mieszka w Białym Domu i co mówi o fabrykach” — powiedział Wolfers. „Nie chcę umniejszać tych liczb: sierpień był w miarę dobrym miesiącem dla gospodarki poza sektorem zdrowotnym, a wzrost był dość szeroko rozłożony. To rzeczywista poprawa względem reszty kadencji Trumpa. Ale jeden miesiąc nie przepisuje osiemnastu”.
Zatrudnienie w przemyśle w Stanach Zjednoczonych od dekad znajduje się w strukturalnym schyłku; zatrudnienie fabryczne osiągnęło szczyt w 1979 r. i od tego czasu systematycznie spada, nawet mimo wzrostu produkcji dzięki automatyzacji — tło, które od dawna komplikuje obietnice wielkoskalowego odrodzenia miejsc pracy przemysłowych.
Zyski trafiły także przytłaczająco do kobiet, dodał Wolfers — jedynie około 7 proc. miejsc pracy stworzonych w drugiej kadencji Trumpa przypadło mężczyznom.
„Dziewięćdziesiąt trzy procent trafiło do kobiet. W ciągu mniej więcej roku i pół to rzędu 60 000 miejsc pracy dla mężczyzn wobec 747 000 dla kobiet” — powiedział Wolfers, przyznając, że ta liczba go „zaskoczyła”, zważywszy na zdecydowanie większe poparcie Trumpa wśród mężczyzn niż kobiet.
Mimo tego entuzjastycznego poparcia ze strony hipermęskiego świata MAGA Wolfers ostrzegł, że „możemy być u progu męskiej recesji zatrudnienia” za rządów Trumpa.
„Jeśli wzrost netto zatrudnienia przypada prawie w całości na ochronę zdrowia i pomoc społeczną — a te sektory zatrudniają kobiety w dużych większościach — to niemal cały wzrost netto trafia do kobiet. Struktura miejsc pracy określa strukturę pracowników” — powiedział Wolfers.
A nawet mimo dobrych liczb zatrudnienia wśród kobiet płace realne nadal spadają, ponieważ ceny rosną znacznie szybciej niż pensje.
„Dlatego trudniej postawić jedzenie na stole. Dlatego gospodarka z bezrobociem na poziomie 4,1 procenta i sześcioma miesiącami nieprzerwanego wzrostu zatrudnienia może nadal sprawiać wrażenie, że cię ściska. Praca to nie to samo co podwyżka” — powiedział Wolfers.