AktualnościMakroBrytyjscy sprzedawcy detaliczni wzywają do budżetowej "tratwy ratunkowej", ponieważ chłodniejsza pogoda nie poprawiła ruchu w sklepach

Brytyjscy sprzedawcy detaliczni wzywają do budżetowej "tratwy ratunkowej", ponieważ chłodniejsza pogoda nie poprawiła ruchu w sklepach

Autor: City AM Markets·

Najważniejsze informacje

  • Łączny ruch w brytyjskich sklepach spadł w sierpniu o 1,7 proc. rok do roku — mniej niż o 2,2 proc. w lipcu.
  • Ruch na ulicach handlowych obniżył się o 3,1 proc., wizyty w parkach handlowych wzrosły o 1 proc., a Londyn zanotował najgorszy regionalny spadek o 4,9 proc.
  • BRC wezwała kanclerza Johna Healeya do cofnięcia podwyżek składek National Insurance pracodawców i reformy business rates w jego pierwszym budżecie.
  • Chłodniejsza pogoda w sierpniu prawdopodobnie pomogła ruchowi odrobinę się odbić po tym, jak lipcowe upały skierowały kupujących do e-commerce.
  • Sprzedawcy są pod presją, by zamienić skromną poprawę ruchu w realną sprzedaż przed sezonem świątecznym, który odpowiada za nieproporcjonalnie dużą część rocznych przychodów.
Brytyjscy sprzedawcy detaliczni wzywają do budżetowej "tratwy ratunkowej", ponieważ chłodniejsza pogoda nie poprawiła ruchu w sklepach

Brytyjscy sprzedawcy detaliczni wezwali kanclerza Johna Healeya do rzucenia branży "tratwy ratunkowej" po tym, jak ruch w sklepach ponownie spadł w sierpniu, mimo chłodniejszej pogody.

Łączny ruch w sklepach w Wielkiej Brytanii obniżył się w zeszłym miesiącu o 1,7 proc. rok do roku — wynika z danych British Retail Consortium (BRC). Choć ruch zakupowy spadał wolniej niż w lipcu, kiedy odnotowano roczny spadek o 2,2 proc., organizacja branżowa stwierdziła, że te dane przypominają, iż Skarb Państwa musi dostarczyć ulgi podatkowe dla firm na ulicach handlowych w przyszłomiesięcznym budżecie.

Najdotkliwiej ucierpiały ulice handlowe — ruch spadł tam o 3,1 proc. rok do roku. Parki handlowe były jedynym jaśniejszym punktem, odnotowując wzrost liczby wizyt o jeden procent w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej, co kontynuuje dłuższą tendencję, w której podmiejskie lokalizacje z darmowymi parkingami i większymi sklepami radziły sobie lepiej niż śródmiejskie ulice handlowe.

Londyn był najsłabiej performingowym angielskim regionem pod względem ruchu handlowego w sierpniu, ze spadkiem o 4,9 proc., podczas gdy wschodnia część kraju zanotowała wzrost o 1,9 proc.

Andy Sumpter, szef analiz na region EMEA w firmie Sensormatic, która opracowuje dane BRC, powiedział, że niewielka sierpniowa poprawa ruchu była prawdopodobnie efektem chłodniejszych temperatur. Lipcowe upały odstraszyły Brytyjczyków od zakupów stacjonarnych i nadały impuls platformom e-commerce — przesunięcie, które obciąża odwiedziny w sklepach fizycznych w całej branży.

Sumpter ocenił, że nieco lepsze sierpniowe dane dotyczące ruchu prawdopodobnie złagodzą część ogromnych presji, przed którymi stoją sprzedawcy, w tym wyższe rachunki business rates i rosnące koszty zatrudnienia.

"Wyzwanie dla sprzedawców pozostaje niezmienione: zamiana skromnej poprawy ruchu w znaczące wydatki w miarę zbliżania się najważniejszego sezonu handlowego w branży" — powiedział, odnosząc się do okresu przedświątecznego, który zazwyczaj odpowiada za nieproporcjonalnie dużą część rocznej sprzedaży detalistów.

Healey wzywany do wsparcia sprzedawców

BRC wezwała kanclerza Johna Healeya do cofnięcia części podwyżek składek National Insurance (NICs) płaconych przez pracodawców, wprowadzonych przez jego poprzedniczkę Rachel Reeves, podczas gdy inne organizacje branżowe zażądały od rządu reformy business rates — podatku opartego na nieruchomościach, który według długotrwałych argumentów sprzedawców obciąża sklepy fizyczne bardziej niż sprzedawców internetowych.

Andy Burnham zobowiązał się ożywić brytyjskie ulice handlowe, jednak jego dotychczasowe zobowiązania polityczne koncentrowały się na pubach, barach i salach koncertowych.

Helen Dickinson, dyrektor generalna BRC, powiedziała: "Sprzedawcy nie potrzebują pięknych słów, potrzebują niższych kosztów. Pierwszy budżet kanclerza Healeya jest już o kilka tygodni — to szansa, by rzucić brytyjskim ulicom handlowym tratwę ratunkową.

"Branża detaliczna stoi w obliczu presji kosztowej, a gospodarstwa domowe liczą każdy grosz. Działania rządu w sprawie business rates i kosztów energii pomogłyby utrzymać ceny na niskim poziomie, wesprzeć inwestycje oraz utrzymać miejsca pracy i społeczności, które wspiera handel detaliczny w całym kraju."